2010-12-26

Dwóch podrabianych Mikołajów - Två fejkade tomtar

Zima w Smålandzie - Vinter i Småland
***

Jasiek sprawił sobie nowy płaszcz. A do nowego płaszcza stary szalik już nie pasował (ekhem!). Dostałam wytyczne i ściśle według nich powstał alpakowy, długi, mięciuteńki i ciepły ogrzewacz. Właściciel bardzo zadowolony, a skoro on zadowolony, to i ja też :-)
Johan har skaffat sig en ny rock. Den gamla halsduken passade inte längre (å nej!). Jag fick nya instruktioner och strikt efter dem stickade jag en ny halsduk. Ett likadant garn blev det, dvs. Drops alpacka och enligt ägaren är halsduken mjuk, varm och skön. Är han nöjd så är jag också nöjd :-)
***
Z cyklu "Witajcie w naszej bajce"
Mróz w Wigilię był trzynastostopniowy, więc Mikołaj - aby uniknąń podmuchów wiatru w kabriolecie... oj, przepraszam, saniach, założył na rumianą twarz plastikową, acz rozmiarowo niedopasowaną maskę. W domu się przywitał i zgodnie ze zwyczajem spytał, czy są tu jakieś grzeczne dzieci. Rozmowę szybko przejął pięciolatek i tym sposobem odbył się następujący dialog:
- Świętymikołajuświętymikołaju!!! A ja widziałem wczoraj dwóch podrabianych Mikołajów, w przedszkolu jednego i drugiego w sklepie. Ale to nie byłeś ty!
- Yyyyy.... Nnnie, to nie byłem ja, to były krasnoludki.
- Świętymikołajuświętymikołaju!!! A ja patrzyłem przez okno i cię widziałem przed chwilą w samochodzie! Jechałeś na przednim siedzeniu razem z sąsiadką Karlsson!
- Yyyyy... Nnnie, to nie byłem ja, to też był mój pomocnik, krasnoludek! Ja przyjechałem saniami.
Tutaj interweniuje ojciec pięciolatka, że nie wolno krzyczeć, tarmosić Mikołaja za rękaw a tym bardziej wchodzić w międzyczasie do worka.
- Świętymikołajuświętymikołaju!!! A dlaczego ty masz dwie pary uszu?????
Tutaj słychać dziwne parskanie dorosłych.
- Eeee...aaaa... O! żebym lepiej słyszał życzenia wszystkich dzieci!
Po rozdaniu wszystkich prezentów Mikołaj pożegnał się z wyraźnie słyszalną w głosie ulgą :-)))
När Tomten skulle dela ut julklappar efter Kalle Anka hade femåringen i familjen några funderingar kring besöket. Han hade nämligen sett två fejkade tomtar dagen innan julafton, kan detta stämma? Sedan såg han ju Tomten åka förbi i grannens bil alldeles nyligen och hur är DETTA möjligt??? Och Tomten fick dessutom förklara varför han hade två par öron (bara ett par var hans egna, de andra satt på plastmasken). Emellanåt fick femåringens pappa förklara att man inte fick skrika, krypa in i Tomtens säck och inte dra i dräkten heller. Efter att alla fick sina julklappar sa Tomten hejdå med en hörbar lättnad i rösten :-)

2010-12-19

Hippeastrum


Amarylisy mojej mamy. Kwitną w tej chwili jak wściekłe :-)
Min mammas växter. De blommar för fullt nu :-)
***


Red Lion
Odmiana "Jedna pani drugiej pani".

Ingen vet vilken sort det är, morsan fick den från en annan samlare.


Dancing Queen; roztańczona, acz lekko chwiejna :-)

Dancing Queen, en lite svajig sådan :-)


Benfica

Krasnokwiat Katarzyny. Co prawda nieamarylis, ale się strasznie pchał pod obiektyw :-)
Blodlilja; ingen amaryllis direkt, men den ville gärna bli fotad :-)

La Paz

Emerald

2010-12-05

Astrid



W mojej starej pracy działalność zakończyłam w czerwcu, ale dopiero w zeszłym tygodniu (!!!) miałam siłę i ochotę pozałatwiać wszystkie formalności. Szefowa poproszona mejlowo (inaczej trudno ją złapać :-) mimo poślizgu czasowego świadectwo pracy przysłała. Dołożyła do tego świetne referencje, więc (znowu mejlowo) jej podziękowałam. Na co dostałam tajemniczą odpowiedź: "Mam nadzieję, że paczka już doszła". Paczka? Ki diabeł??? Przyszło awizo, pogalopowałam na pocztę, paczkę odebrałam. Na deklaracji zawartości napisane "Rzeźba z blachy". No ki diabeł po raz drugi! Paczkę w domu otworzyłam, a tu...
Jag slutade på mitt förra jobb i juni, men det var först förra veckan som jag orkade att ta tag i alla formaliteter :-( Ett anställningsintyg vore ju bra att ha... eller??? Jag mejlade min f.d. chef och bad om ett intyg. Hon skickade det, med mycket bra referenser dessutom. När jag tackade fick jag ett hemlighetsfullt svar: "Hoppas att paketet också har kommit fram". Paketet? Vaddå? Vilket paket? Dagen därpå kom en avi, jag var så nyfiken att jag bara tog den efter jag kommit hem från jobbet och gick direkt till posten. "Plåtskulptur" stod det på innehållsdeklarationen. Jag höll på med att spricka, tålamod är inte min starka sida när det gäller presenter :-) Hemma öppnade jag paketet och hittade...
...Astrid!!! Podpórka do książek, faktycznie z blachy. Dzieło Jana Landqvista, jak się doczytałam na necie "weterana szwedzkiego wzornictwa przemysłowego" :-)
Mój Wewnętrzny Mól Książkowy kwiczy z radości :-)

...ett bokstöd! Astrid Lindgren, en av favvoförfattarna! Detta är ett projekt av Jan Landqvist i serien "Svenskt Litteraturstöd" och är hur snyggt och hur roligt som helst :-)
Bokmalen i lilla mig ylar av glädje :-)

2010-11-06

Zdjęcia badylków - Växtbilder



Chrobotki w lesie, dawno temu przed przymrozkami.

För länge sedan i skogen, innan frosten kom.
***

Parapetowa odmiana "Prosto z kwiaciarni" :-)
Sorten "Direkt från affären".

Błękitnokrwisty Blue Dragon.
Renrasig Blue Dragon.

2010-10-10

Dawno, dawno temu... - För länge, länge sedan

...w erze przedblogowej, kupiłam kaszmir na jeden z szali z Victorian Lace Today. "Na wszelki wypadek" kupiłam trzy motki tego kaszmiru, przy czym jak szal skończyłam to okazało się, że włóczki to mi zostało powiedzmy, że sporo :-) Kaszmir wyciągnęłam przed urlopem i zaczęłam się zastanawiać nad wzorem. Tok rozumowania wyglądał następująco:
  • cienizna -> więc tylko szal,
  • cienizna i w dodatku łatwo się rwąca -> wzór jednostronny,
  • kolor dosyć mało konkretny -> trzeba było poszaleć,
  • miałam dużo włóczki -> można było poszaleć :-)
No jakby nie patrzeć to...
...köpte jag tre nystan kashmirgarn. Det var då jag skaffade boken "Victorian Lace Today" och var mycket sugen på att prova sticka i sådana där skira och tunna garn :-) Först när jag blev klar med en av sjalarna i boken och hade _mycket_ garn kvar förstod jag att tunna garn faktiskt är dryga och räcker länge :-) Jag tog fram garnet igen innan semestern och började fundera vad jag ska göra av det och med vilket mönster. Jag resonerade så här:
  • garnet var tunnt -> bäst att sticka en sjal,
  • garnet var både tunnt och var lätt att riva sönder -> mönster bara på vartannat varv,
  • färgen var mild -> då måste man ha ett tydligt mönster,
  • jag hade mycket garn -> då kunde jag ha vilket mönster som helst :-)))
Med andra ord lutade det sig mot...

...tylko wzór estoński
pasował :-) To jest inna wersja wzoru użytego w tym swetrze, różnica polega tylko i wyłącznie na ilości bąbli :-)... ett estniskt mönster :-) Ett liknande använde jag i en tröja som jag stickade i våras, skillnaden är bara att det är mycket mer bubbligt nu :-)
Zużyłam 64 gramy koszmaru... oj przepraszam, kaszmiru, 700 metrów na 50 gram, druty (chyba) 3,5. Koszmaru, bo wadą nici było to, że się rwały przy najmniejszym westchnięciu... Kaszmir po upraniu "spuchł" i nabrał lekkości, że jest miękki, to chyba nie muszę pisać :-) Szal jak na mnie zrobiłam bardzo szybko tylko i wyłącznie dzięki paskudnemu przeziębieniu - po powrocie z pracy po prostu padałam na kanapę i sił mi starczało tylko na dłubanie. Ale nie ma tego złego... :-)
Jag har använt 64 gram garn av ren kashmir. Jag köpte garnet för så länge sedan att jag inte kommer ihåg vilken affär jag hittade det i... Det är 700 meter per 50 gram, stickor (tror jag) nummer 3,5 och det "svällde" upp i tvätten, hela sjalen är fluffig - att den är otroligt mjuk och mysig behöver jag väl inte skriva :-) Jag började sticka den när jag var borta på semestern. Jag blev klar med den mycket fort för att vara mig, men det berodde endast på en otroligt envis förkylning - att sticka var det enda som jag orkade med efter jag kom från jobbet. Nåja, då har jag vänt om situationen till något bra ändå :-)

2010-09-29

Gdzie trawa bardziej zielona - Gräset är alltid grönare...


Wyprawy islandzkie w dalszym ciągu, jak to się mówi po szwedzku, siedzą na siatkówce (tej od oka, nie od piłki jednakże :-). Pamiętam, jak w Reykiaviku siedziałam w kawiarni i podziwiałam paradę młodszych, starszych, pań, panów, dzieci, miejscowych, turystów i pewnie jeszcze paru innych osób w swetrach islandzkich. Johan mnie przekonywał, że takie swetry są super i że koniecznie muszę taki udłubać. Ja jednak miałam jedno ALE: włóczka. Zgryźliwa to ja nie jestem, ale na oryginalną, islandzką Lopi aż mnie zatrzęsło. Podobno islandzkie owce to jedna z najbardziej prymitywnych ras; jak je wikingowie zawieźli, tak one sobie nieulepszone futrzasto po pastwiskach do tej pory biegają. Druga sprawa - kolory. Na szwedzką jesień po prostu naturalne kolory wełniane takich dzianin mnie niezbyt przekonywały. Ale jak zobaczyłam któregoś dnia w gazecie reklamę tej książki, to mi się sprawa kolorów momentalnie wyjaśniła. Następny problem - znaleźć odpowiedni wzór. Szukałam długo i wytrwale, aż jak na zamówienie wydali Lopi 29 i tam znalazłam to, co mi odpowiadało. Moja włóczka się nijak miała do oryginału, więc trochę musiałam pokombinować. Także z całego wzoru użyłam tylko wzoru karczku - o co mi w sumie od początku chodziło :-)
Islandsupplevelserna sitter kvar på näthinnan :-) Även de ulliga - jag kommer ihåg att vi satt i något café och jag tittade på folk som hade alla dessa fantastiska islandströjor på sig. Både kvinnor, män, småbarn, äldre, turister - naja, alla. Johan tyckte också om tröjorna och försökte övertyga mig att sticka en egen. Jag gick faktiskt till en garnaffär och klämde på den isländska ullen - jag tål att ullströjor sticker, tycker faktiskt till och med att det är lite skönt. Men den där ullen kände jag direkt att jag inte skulle klara. Jag har hört att de isländska fåren är den mest primitiva, oförändrade rasen vars päls inte har "förbättrats" sedan vikingarna släppte ut dem på ön för länge sedan. En annan fundering var färgerna - jag var inte riktigt övertygad om jag ville ha sådana jordnära färger under den mörka årshalvan här i Sverige. Men även det här problemet löste sig - någon dag såg jag en annons med en bild av den här boken. Vad boken handlade om hade jag ingen aning, men färgkombinationen blev jag såld på direkt :-))) Sedan var det bara att hitta ett mönster - vilket jag hittade i Lopi 29. Mitt garn skildes mycket från Lopi så jag använde egentligen bara okets grundmönster, resten fick jag klura ut själv.





Tu na zdjęciu wszywanie domowo skraconego zamka. Z nowych dla mnie technik użyłam steeking'u. Myślałam, że przy cięciu zacznę hiperwentylować, a tymczasem bardzo mi się to spodobało :-))) Rada dla ewentualnych awanturników chcących pociąć gotowy sweter: naprawdę trzeba - tak jak w opisach mądrzy ludzie piszą - najpierw zrobić przeszycia, potem uprać i na samym końcu ciąć. Bo jak nie, to się kanty w praniu jednak trochę fałdują i może być problem z równym wszyciem zamka. Ja szwy robiłam na maszynie do szycia, podobno jest jakaś dobra metoda obszywania ręcznego... ale mi się tak jakoś jakby nie chciało szukać :-)
På bilden syns hur jag sydde in blixtlåset. Det blev en ny teknik för mig, steeking. Jag trodde att jag skulle bli skraj inför att klippa sönder något som jag precis stickat klart. Men nej, nej, jag tyckte faktiskt att det var lite kul :-) Det fel som jag däremot gjorde var att klippa isär först och sedan tvätta tröjan - kanterna blev inte jämna och fina och det blev lite svårare att sy in blixtlåset.



100 % wełny superwash Juvel Schachenmayr, 50 g na 106 metrów. Druty numer 4 do ściągaczy, 4,5 do korpusu. Kolory: trawiasty zielony, biały i granatowy (zdjęcie robione w świetle zachodzącego słońca, więc zielony jest niestety trochę przekłamany).

100 % ull superwash, Juvel Schachenmayr, köpt på Ejes garn i Solna. Stickor nummer 4 och 4,5. Färgerna är saftigt gräsgrön, vit och marinblå - den gröna är dock inte helt korrekt på bilden (bilden togs vid solnedgången idag, därav de gula nyanserna :-).
***
A takie światło było parę dni temu, wcześnie rano:
... och så lyste solen igenom molnen på morgonen för några dagar sedan, när jag klev upp till jobbet:

2010-09-24

Port de Soller 2


Jeżeli się chce wędrować na Majorce, to trzeba jechać na jej północno-zachodnią część. Dlatego właśnie wybraliśmy Port de Soller, bo stąd mieliśmy najszybszy dostęp do szlaków.
Om man vill vandra på Mallorca ska man helst åka till den norr-västra delen av ön. Här finns de flesta vandringslederna plus att det finns bra bussförbindelser om man vill starta från något specifikt ställe.
1. Port de Soller - Son Mico - Deia (13 km)

Stopień trudności - łatwy. Po drodze złapał nas przelotny deszcz. Przechodziliśmy akurat koło pięknie odrestaurowanego dworu Son Mico. Okazało się, że sprzedają tam tartę, jabłkową i cytrynową. I świeżo wyciskany sok z pomarańczy :-) Miła, starsza pani zaproponowała, że możemy się schronić przed deszczem na wewnętrznym tarasie, pod dachem z winorośli. Siedzieliśmy, jeździliśmy palcem po mapie, jedliśmy pyszne ciasto i słuchaliśmy deszczu kapiącego po liściach :-)
En lätt och trevlig vandringsled. Det började regna precis när vi gick förbi den fint restaurerade gården Son Mico. När det visade sig att man säljer en utmärkt äppelpaj och en ännu godare citronpaj och dessutom nypressad apelsinjuice där blev det ett självklart fikaställe :-) En äldre dam föreslog att vi skulle äta på gårdens inre terass (där turister egentligen inte får sitta!). Vi satt där, fikade, kollade kartorna och väntade ut regnet. Hur mysigt och fint som helst!


2. Port de Soller - Fornalutx - Binibassi - Port de Soller (17 km)


Pierwsze podejście pod górę i... co jest, Arizona? Ktoś i pod gołym niebem i w szklarniach miał nieprawdopodobne ilości kaktusów.

Den första sträckan går man rejält uppförsbacke. Jag tittade förvånad runt omkring - det var massor med kaktusar som någon odlade där, både under bar himmel och i några växthus.



Widok na Port de Soller z Mirador de ses Barques.

Utsikten mot Port de Soller från Mirador de ses Barques.

Rynek w Fornalutx - Torget i Fornalutx.
3. Torrent de Pareis (
8 km)


Stopień trudności - co ja tutaj robię i dlaczego nie w domu przed telewizorem. Na początku jest spokojnie, bo się po prostu schodzi serpentynami z masywu. Ale w wąwozie zaczyna się czarny szlak.

Svårighetsgraden - vad gör jag här och varför inte hemma i soffan. I början är det lugnt, man går bara ner från ett bergsmassiv till flodravinen. Därnere börjar den svarta leden.



Kupa kamieni, dookoła ściany, myśl przewodnia "turysto, radź se sam". Są ostrzeżenia, że na tej trasie są wypadki śmiertelne - nie tylko z powodu upadków, wyczerpania fizycznego, ale też odwodnienia. Na dowody, że to nie jest trasa spacerowa, nie trzeba było długo czekać - po przejściu około 50 metrów natknęliśmy się na Amerykankę. Na pierwszy rzut oka było widać, że bark zwichnięty i paskudnie przemieszczony. Zaklinował jej się plecak przy zejściu, wykręciło ją, no i tak już jej zostało. Nie była w stanie się ruszyć, jej grupa poszła przodem sprowadzić pomoc. Spytaliśmy więc tylko, czy miała wodę (miała) i dostała leki przeciwbólowe (dostała), więc nic więcej nie byliśmy w stanie dla niej zrobić. Jak po czterech godzinach dochodziliśmy do końca szlaku, to widzieliśmy lecący po nią helikopter ratunkowy.
När man läser om turen finns det varningar överallt - det är en svår led där dödsolyckor händer. Detta beror både på fall, felbedömningar av den egna fysiska förmågan men också på uttorkning. Efter att vi hade gått ca 50 meter av leden stötte vi på en amerikanska. Hon satt helt stilla, vi såg att hennes axel var helt ur leden och förflyttad, det såg verkligen illa ut. Hon skulle ta sig ner genom en trång springa, hennes ryggsäck fastnade, armen blev felvriden och nu kunde hon inte röra sig av smärtan. Hennes sällskap gick redan iväg för att hämta hjälp. Vi frågade bara om hon hade vatten och smärtstillande, det var ingen fråga om att hon skulle klara sig ner på egen hand. När vi nästan var framme, efter ca 4 timmar, såg vi en räddningshelikopter på väg upp...

Techniki przejścia szlaku są następujące: przeskakiwanie z kamienia na kamień, zjeżdżanie na zadku, przechodzenie na czworakach, zjeżdżanie na zadku - przekręcanie się na brzuch - zawieszanie na rękach i zeskakiwanie z pozostałej wysokości, przeciskanie się _pod_ kamieniami, czasami, jak się skończyły pomysły, to się można było zakleszczyć między ścianami i zastanowić, co dalej, ewentualnie można też było stanąć jedną stopą na rękach czekającego już na dole Johana. W naszym przewodniku z 2008 wyraźnie jest napisane, że w krytycznych miejscach są liny. Faktycznie, ślady po łańuchach są, ale samych łańcuchów ani śladu... Jak ktoś nie ma pod ręką wysportowanego Szweda, to może iść na trasę z przewodnikiem (koszt 42 euro), oni na pewno mają ze sobą sprzęt. Ale ze Szwedem jednak jest weselej - po czymś takim to albo kupujesz mi nowe buty, albo się wyprowadzam :-)))
Hur tar man sig ner? Man hoppar från sten till sten, kryper på alla fyra, glider ner på rumpan, glider ner på rumpan - vänder sig om till magen - hänger på armarna - hoppar ner eller ställer en fot på Johans händer. Sedan kan man kliva _under_ någon sten, klämma sig fast i en springa och fundera hur i helskotta jag ska göra nu. I den bok från 2008 som vi hade med oss står det att det finns rep utlagda på vissa ställen. Nix säger jag bara. Det syntes några ställen med repfästen sedan tidiagre men i år fick man, av någon anledning, klara sig utan dem. Om man inte vågar gå själv finns det guidade turer (kostar 42 euro).



4. Cuber - Puig de l`Ofre - Biniraix - Binibassi - Port Soller (
19 km)



Widok na zbiornik Embassament de Cuber i najwyższy szczyt na Majorce, Puig Major (1436 m). Kula po lewej stronie to amerykańska baza radarowa, cały obszar to strefa militarna, która jest dla turystów niedostępna.
Utsikten mot dammen Embassament de Cuber och Mallorcas hösta berg, Puig Major (1436 m). Detta är ett militärt område med en amerikansk radarbas och är inte tillgängligt för turister.
Według naszej książki właśnie ta trasa jest najciekawsza i najbardziej malownicza. Zgadzam się z tym :-) Duża część drogi to schodzenie w dół po starych, kamiennych ścieżkach, między zapomnianymi gajami drzew oliwnych. Stopień trudności na tej trasie raczej bym powiedziała, że średni - ale to bardziej ze względu na dystans i gorąco, a nie ryzyko uszkodzeń. No i ze względu na podstępnego osła, który się zaczaił w krzakach w celu ryknięcia i wystraszenia mnie :-)
Den här vandringen var lite tuff, men detta på grund av värmen (över 30 grader...) och den långa distansen. Enligt vår vandringsbok är den dock den mest intressanta och omväxlande på hela ön. En större del går man ner från massivet på gamla stenstigar och bland bortglömda olivträd.

2010-09-19

Grzyby - Svamputflykt

W lesie jak w bajce - nieprawdopodobne ilości grzybów. Znamy ten las dość dobrze, bo jeździmy do niego od trzech lat. Ale dopiero w tym roku po raz pierwszy widzieliśmy te gatunki:
Sagolikt vackert i skogarna, det var länge sedan man kunde se en sådan mångfald av olika arter! Vi räknade att vi plockade och tog hem 13 olika arter igår - och då var vi riktigt kräsna med att inte ta allt som faktiskt _gick_ att äta. Vi såg två nya svampar:



Clavariadelphus (pistillatis?)

Niezidentyfikowany obiekt grzybujący. Będę szukać, co to... ale najpierw muszę się wyrobić z obróbką tego, co przywieźliśmy :-)


Något som jag inte har lyckats artbestämma än, måste leta i mina böcker lite senare :-)





No i gatunek, który zawsze bardzo chciałam zobaczyć i dopiero w tym roku mi się udało: szmaciak gałęzisty. W Polsce pod ochroną, tutaj nie - i w dodatku uważany za bardzo smaczny.


Blomkålssvamp stod högst uppe och längst på vår "svampönskelista"; nu har vi checkat av även den. Jag har hört och läst att den lär vara mycket god, det får vi se... och smaka :-)

2010-09-14

Port de Soller 1

Catedral de Mallorca
W trakcie rozglądania się po wnęrzu zobaczyłam światło przecedzone przez witraże :-) (Tak Misiu, wiem, że są szumy, ale jakbym nie podkręciła ISO, to by mi nic nie wyszło; wiem, bo próbowałam.)
Av ren nyfikenhet gick jag till katedralen. Och upptäckte de vackra lujsreflexerna som silades genom blyfönstren:



Palma Aquarium

Specjalność zakładu - największe w Europie akwarium (8,5 metra głębokości) z czterema gatunkami rekinów:
Europas största (8,5 meter djupt) akvarium med 4 hajarter. Det tog en lång stund innan jag kunde ta den här bilden med människor som satt - och inte stod - framför rutan:

Załapaliśmy się na karmienie groźnych bestii rekinów młotów (najmniejszy gatunek, ok. 60 cm długości). Pan szołmen dokarmiający wrzucił sardynkę. Rekiny nic, publiczność rozczarowana. Pan szołmen dokarmiający rekiny wrzucił ośmiornicę. Rekiny nic, publiczność rozczarowana. Jakieś małe dziecko postanowiło dopomóc i wrzuciło bucika. Rekiny nic, publiczność podekscytowana. No coż, wyszło na to, że czasami ludzie są bardziej żądni krwi, niż rekiny :-)
Vi kom precis då personalen matade hammarhajarna (den mista arten, ca 60 cm längd) i ett utomhusakvarium. Killen som matade fiskarna slängde in en stor sardin. Hajarna simmade lugnt, utan att bry sig om fisken, publiken stod besviken och betraktade fiskarna. Killen slängde in en bläckfisk. Hajarna fortsatt att simma lugnt, utan att bry sig om maten. Då bestämde sig ett litet barn för att hjälpa till genom att slänga in sin sko i vattnet. Fiskarna reagerade inte, däremot blev det genast fart publiken. Naja, ibland lär mäniskor vara mer blodtörstiga än hajar :-)




Jaszczur obronny. Zamiast rotwajlera by takiego można było :-)
Ödlor. Ett av mina favoritdjur :-)


Absolutnie ostatnie akwarium - to z meduzami i ciekawym światłem.
Det allra sista akvariet - med maneterna och en intressant ljussättning.
***
Siedziałam na plaży i czytałam "Miasto niepokoju"... No dobra, nie czytałam, połykałam :-) Jasiek kupił książki urlopowe, przyniósł do domu. A ja jak zobaczyłam książeczkę 700 stron drobnym drukiem, to biedaka odsądziłam od czci, wiary i zdrowego rozsądku (urlopowe miały przecież być!). Zaczęłam czytać i szybko zmieniłam zdanie - książka jest niesamowita, kawał dobrego czytania, polecam :-)
No. Więc siedziałam, czytałam, ale jak podniosłam wzrok znad książki, to ujrzałam Niemca, który zapalił papierosa. Potem strzepywał popiół z tego papierosa prosto w piasek tam, gdzie siedział. Na samym końcu wykopał dołek zaraz koło swojego ręcznika, papierosa do dołka zakiepował, dołek zasypał i potem jeszcze przyklepał, żeby nie było widać (!!!). A to wszystko jakieś 10 metrów od śmietnika. Nie, nie tylko po nim jednym niedopałki leżały na plaży, ale ja się pytam - jakim trzeba być popaprańcem, żeby coś takiego robić? Potem w tym piasku się bawią małe dzieci, woda przecież wypłukuje różne rzeczy, które pływają w morzu... Skoro się miało siłę przynieść papierosy, to może jeszcze by się przydało jakieś puste pudełko na popiół? :-/
Jag satt på stranden och slukade våra semesterböcker. Johan köpte bl.a. "Ett land i gryningen", en bok som jag ansåg som alldeles för tjock (762 sidor) för att den skulle kvalificeras som en semesterbok. Men jag ändrade mig snabbt - en otroligt bra skriven roman, som man snabbt blir engagerad i.
Så - jag satt på stranden och spanade på en tysk som satt nära oss. Först tände han en cigg, skakade av askan från ciggen direkt i sanden. Sedan, när han hade rökt klart, grävde han ut en liten grop, fimpade där, hällde tillbaka lite sand ovanpå och jämnade ut ytan, så att man inte skulle se det. Alltså, han ansträngde sig ordentligt - allt detta ca 10 meter från en sopkorg. Ja, jag vet att det inte var bara hans fimpar som låg runt överallt men jag har det svårt att förstå hur man kan göra så. Småbarn leker i sanden, havet sköljer ju ut fimparna; om man orkar ta med sig cigaretter - varför orkar man inte ta med sig ett tomt pakett (till exempel) för att inte strö aska och skräp runt omkring sig? :-(
Makro
Skutki czołgania się po hotelowym tarasie:
Så blir det när jag kryper runt om på terassen:


Malutki, pięciocentymetrowy gekon (?) cierpliwie czekał, aż znajdę ustawienia w aparacie :-) Grzecznie pozował (drogę ucieczki miał zapewnioną, przysięgam, że mógł zwiać, kiedy mu się podobało), a po sesji przykleił się do ściany w cieniu krzesełka.
Den lillla geckon (?) på ca fem centimeter väntade med tålamod tills jag hann ändra alla inställningar i kameran. Den poserade snällt (den kunde springa iväg när den bara ville, jag lovar!) och sedan klistrade sig fast i skuggan, på väggen bakom stolen.

A na koniec równie mały, jak wkurzony rak pustelnik :-) Jasiek w czasie pływania z maską odkrył w sumie dwa gatunki, przy czym ten wkurzony gatunek był bardziej fotogeniczny.
En lika liten, som arg eremitkräfta. Vi snorklade ganska mycket - men Johan snorklade mer och upptäckte dessa kräftor. Det visade sig att det fanns två olika arter i havet, men den argare arten såg bättre ut på bilderna :-)

2010-08-26

Co się czai w piwnicach - Nere i kulverten

Biura w pracy mamy w budynkach byłego szpitala psychiatrycznego uruchomionego w latach trzydziestych ubiegłego wieku. To był taki szpital psychiatryczny, który z przerażeniem się teraz ogląda na filmach (Lot nad kukułczym gniazdem?). W czasach "świetności" "leczono" w nim ok. 2000 pacjentów (na około 1000 zatrudnionych...). Wśród pacjentów byli m.in. homoseksualiści, niemieccy żydzi, drobni złodzieje, dzieci z wrodzoną kiłą; różnicy między chorobami psychiatrycznymi, a neurologicznymi w tym czasie raczej nikt nie robił. No a jak ktoś tam raz trafił, to już zostawał na kilka dobrych lat. (Uściślam po reakcji M: z tego co czytałam ten szptal naprawdę nie odbiegał od innych szpitali psychiatrycznych w tym czasie!!!). Rozmawiałam z panią, która pracowała w szpitalu w tkalniach przez ponad dwadzieścia lat. Opowiadała mi, jacy ci pacjenci byli mili, jak się trzymali razem - dla nich to był po prostu dom, a inni pacjenci rodziną...
Dowiedziałam się, że na ścianach w podziemnych korytarzach pod budynkami są stare malunki pacjentów. Wzięłam aparat, spytałam kolegę o drogę, powiedziałam na wszelki wypadek, dokąd idę i że mam w planach wrócić za pół godziny. Jak widać po zdjęciach wróciłam bez problemu :-)
Våra kontor ligger i en av de gamla Beckomberga mentalsjukhus byggnaderna. Det är riktig fina lokaler så jag började leta efter mer information på nätet, jag hittade något intressant t.ex.
här. Jag pratade även med en äldre dam som jobbade i sjukhusets väverier, hon berättade för mig hur trevliga och snälla patiententerna var (naja, det var säkert inte alla som fick gå iväg och sysselsätta sig på det här sättet heller...). För några veckor sedan fick jag veta att i kulvertförbindelsen mellan byggnaderna finns några gamla väggmålningar som gjordes av patienterna mellan 1977 och 1979. Jag tog min kamera till jobbet, frågade om vägen, berättade för min närmaste kollega att jag skulle gå iväg och när jag tänkte komma tillbaka allra senast ;-). Sedan gick jag ner till källaren och blev helt överrumplad av det som jag såg där. Titta själva - kanske syns sjukdomarna, men även lägtan efter det "normala" livet, friheten. Att se allt detta var en mycket speciell upplevelse, måste jag säga...

***