2014-10-31

Loki


Wzór: Loki, darmowy, po angielsku, można znaleźć TU. Bardzo prosto rozpisany, można śmiało robić. W oryginale zapinany na zamek, ale ja się na zamek, który można rozpiąć... zapiąć...  rozpiąć... zapiąć...  rozpiąć... zapiąć... rozpiąć... zapiąć... rozpiąć... zapiąć... rozpiąć... zapiąć... rozpiąć... zapiąć... siedząc na podłodze w przedpokoju na 2 minuty przed wyjściem, jednak nie zdecydowałam. Zatrzaski nie są aż tak ciekawe :-)


Włóczka: merino superwash, Ulrika ze Svarta Fåret. Przerabiana na drutach 4,5 mm, ściągacze na 3,5 mm.


Nowe techniki: Nie opisane w tym wzorze, znalazłam gdzie indziej: niewidoczne dodawanie oczek na prawo i niewidoczne dodawanie oczek na lewo za pomocą dwukrotnego przerabiania tego samego, ale przekręconego oczka w tym samym rzędzie. Mniodzio, czemu ja wcześniej tego nie odkryłam??? Nie ma dziur, nie ma przeskoków! No mówię, że niewidoczne :-) Do tego, już ze wzoru oryginalnego, bardzo fajne rozwiązanie podbierania oczek pod pachą. No i steeking, nie nowe, ale zawsze równie interesujące w chwili jak już-już-już-teraz mam zacząć ciąć :-D


Pomogę mamie i powyrywam te roślinki razem z korzeniami. Mama się na pewno bardzo ucieszy.


Sweter już przetestowany w krzakach ze skutkiem pozytywnym. Robiłam rozmiar na dwulatka, ale nie przeliczyłam dokładnie oczek (czytaj: nie chciało mi się robić próbki i jej zblokować). Tym sposobem sweter jest akurat na teraz, bez zbędnych luzów. Pod kurtkę i na teraz jest jednak praktyczny i fajny. Na pewno zrobię następną wersję, jak mała z tej już wyrośnie :-)

***

Z cyklu "Dobry ojciec zajmuje się dzieckiem"

Wracam z pracy wypluta. Patrzę, a tu Dziecię siedzi półgołe na podłodze i z zacięciem przewraca kartki w książce pod tytułem "MaFyKe", czyli po naszemu zebrane tablice matematyczne, fizyczne i chemiczne.

Ja: Skąd ona to wzięła????
Dobry ojciec: A marudziła strasznie, to jej dałem, żeby się czymś zajęła.

2014-10-01

1345

...ett så originellt och påhittigt namn har det här mönstret från Svarta Fåret.

Jag gick tillbaka till jobbet för 6 veckor sedan. Redan första veckan kände jag att något måste göras på pendeln. 40 minuter extra sticktid tackar man inte nej till :-) Jag behövde något enkelt och smidigt och då var den här tröjan en perfekt tågstickning.

Jag stickade den i ett norskt garn Baby Ull (merino superwash), med stickor 2,5 mm och 3 mm. Storleken är 2 år. Tröjan har fått godkänt nu i helgen på en skogsutflykt.

*** 

...bo taki pomysłowy i oryginalny tytuł ma wzór...


...sweterka z Svarta Fåret. Weszlam do sklepu po co innego (a jakże by inaczej), a jak zobaczyłam gotowy sweterek na wieszaku, to od razu była reakcja "muszę to zrobić!". Także wzór kupiłam i zaczęłam dość szybko. Na spotkaniu robótkowym panie jak tylko zobaczyły charakterystyczny brzeg, to od razu wiedziały, co zacz. Także wygląda na to, że to popularny wzór :-)


Włóczka: norweska Baby Ull, merino superwash. Zgubiłam metki, nie pamiętam metrażu ani firmy. Mięciuteńka, ale na razie, mimo moich podejrzliwych spojrzeń, się nie mechaci. _Na_razie_.

Druty: 2,5 mm do podwinięć brzegów, 3 mm do całości.

Nowa technika: eee.... nieeee. W pociągu do pracy go robiłam i nie bardzo się dało wymyślać. Ale stwierdziłam, że superwash do wrabianych to pomyłka. No i nie lubię robić trzema kolorami na raz. O nie.


Tak, moje dziecko już chodzi. Albo raczej... biega. Zazwyczaj w bliżej nieokreślonym kierunku i zawsze nie w stronę domu :-)

2014-08-15

Pocztówki z wakacji


En kort sammanfattning på svenska: Johan åkte upp till fjällen med en vandringskompis, de var ute i nio dagar bl.a. på Kebnekajse. Jag kände inte för att sitta hemma själv och kryssa mellan sandlåndan, tvättmaskinen och ICA. Jag packade ner väskan, tog Lillfröken i selen (Tula, den bästa selen!) och vi åkte tillsammans till Rhodos. Varmt. Det var varmt, men det blev ändå en skön semester!

***
Panowie pojechali na północ...




Zrobili 170 kilometrów w 9 dni. Weszli między innymi na Kebnekajse.

... a panie pojechały na południe. Jakoś Duża stwierdziła, że chodzenie po śniegu z plecakiem i wielce aktywnym prawie rocznym dzieckiem jest w tym roku nieaktualne. Ponieważ się wkurzyła, że nie będzie łazić na trasie pralka - zmywarka - spożywczy - piaskownica - pralka - piaskownica i.t.d., więc spakowała manatki, wsadziła dziecko w nosidło (Tula!!! :-) i pojechała na Rodos. Mała stwierdziła, że jak mama jedzie, to ona też.

Zwiedzałyśmy na przykład Stare Miasto w Rodos. Klimat niesamowity, prawie słychać stukot końskich kopyt na kamiennym bruku :-) Mogliby jednak się trochę ogarnąć i popracować na przykład nad oznaczeniami tras. Szukanie wymarzonego, konkretnego kościoła z freskami średniowiecznymi bez wskazówek w stylu nazwy ulic na budynkach, a to w upale i z podskakującym dzieckiem w nosidle na brzuchu skończyło się jedynie zirytowanym stwierdzeniem "A niech sobie malują!".



The Street of Knights
Tutaj prawdę mówiąc najpierw zobaczyłam haft w oknie, dopiero potem kociszcze.

Pojechałyśmy też do Doliny Motyli. Przemiła pani sprzątaczka w hotelu, Hene, powiedziała mi, że na podziwianie motyli jedzie się koło 9 rano, bo one wtedy fruwają. No tylko weź i zedrzyj z wyrka Jaśnie Pannę o tak rannej godzinie... Do motyli pojechałyśmy więc pod wieczór, jak już było chłodniej.





Hene miała rację, motyle spały, tylko nieliczne rozwijały skrzydła i migały na pomarańczowo. Ewa też spała, w nosidle, co spowodowało, że została często i gęsto komentowaną atrakcją turystyczną :-) Jedną panią to aż musiałam odganiać, że dziecko jest, a i owszem, sweet, ale śpi i proszę nie dotykać. Samo miejsce to oaza, ale miałam wrażenie, że turystów było mniej więcej tyle samo, co motyli.


Widok spod klasztoru Kalopetra.


Ewa liczy kamienie na plaży. Prawie wszystkie policzyła, ale się pomyliła i musiała zacząć od nowa.

***

Podróżowanie z dzieckiem w pojedynkę? Z moim dzieckiem zero problemów.

Po raz kolejny stwierdziłam, że karmienie piersią to wybawienie. Zwłaszcza w sytuacjach, gdzie nie ma dostępu teraz, zaraz i natychmiast do jedzenia stosownego dla niemowlaka (rozmowa w restauracji: nie, moje dziecko nie może jeść frytek, jest jeszcze za mała!). Wózka ze sobą nie brałam, bo po prostu mi się nie chciało taszczyć koromesła, którego trzeba pilnować. No a poza tym moja stara śpiewka, czyli "weź i tu wjedź wózkiem, powodzenia!".

Miejsce jest bardzo turystyczne, do dziwnych pytań są przyzwyczajeni. Dla mnie to była ulga  i przyjemna odmiana w porównaniu do naszej ostatniej podróży, po której na dłuższy czas zraziłam się do jakichkolwiek wyjazdów. Na Rodos - no cóż, chodziłam wszędzie sama, i to w dodatku z małym dzieckiem :-)

Trochę ciężko było z przystosowaniem się małej do temperatur, ale w tym momencie po prostu się trzeba było dopasować do jej możliwości - czyli łażenie w godzinach południowych sobie odpuścić, siedzieć w cieniu, dopasować ubrania, pozwolić na taplanie się w basenie. No i oczywiście dawać pić, dawać pić i jeszcze raz dawać pić. Albo dawać arbuza, był trochę bardziej popularny, niż ciepława woda :-)

Po tej wyprawie z ulgą stwierdziliśmy, że dziecko i po matce, i po ojcu gen powsinogi na szczęście odziedziczyło :-)

2014-08-08

Status dwulipcowy

En kort sammanfattning på svenska: förra året, när jag väntade Lillfröken, påbörjade jag ett yllebroderi från Fingerfärda. Jag gjorde alla plattsömmar då. I juli i år jobbade jag stenhårt med alla själksömmar. Ett roligt projekt, men mycket tids- och arbetskrävande. Det lär alltså ta minst en månad till av sommaren 2015 att slutföra det... 

W zeszłym roku, gdy w siódmym miesiącu ciąży zakończyłam działalność pracową, stwierdziłam, że trzeba się w oczekiwaniu na Dostawę czymś zająć. Swetrów wtedy nie było sensu robić, innych pomysłów nie miałam, natomiast na kuraki w dalszym ciągu patrzę z rozczuleniem. Pomyślałam więc, że jakiś haft wełniany by się przydał. Wybór padł na Istulpan z Fingerfärda.


Taki był stan w lipcu 2013, na tym etapie zrobione były na tamborku ściegi płaskie z całego wzoru. Mam za mało doświadczenia i za rzadko robię takie rzeczy. Jak już jakiś fajne rozwiązanie wymyślam, to potem i tak zapomniam i rozpoczyna się ponowne wyważanie otwartych drzwi. Także bezpieczniej i efektywniej jest, jeżeli robię po kolei podobne elementy. Wtedy sobie właśnie wymyśliłam, że najpierw zrobię wszystkie ściegi płaskie, a potem to rach, ciach, mach i sobie te pozostałe ściegi sznureczkowe szurnę.

O, naiwności! 


Stan na lipiec 2014, czyli macham, macham, szuram, wyszywam i końca nie widać... Dobrego światła do tego trzeba i trochę spokoju. Tak  t-r-o-c-h-ę  spokoju... Gotowa jest już środkowa gwiazdka oraz prawy dolny motyw, czyli gałązka plus gwiazdka. Założenie haftu na mój tamborek jest już w tej chwili niemożliwe, górny pierścień wyskakuje z odgłosem, który powoduje u mnie nerwową reakcję "Złamał się, złamał!".

Dla porządku: haft ludowy z Blekinge, wełna na wełnie. W oryginale wyszyty wielokolorowo na brązowo-zielonym tle, wersji z Fingerfärda trzy odcienie szarego oraz biały. Wyszywany podwójną nitką.

Pomimo komentarza motywacyjnego "Jak dalej będzie ci to tak szło, to Ewa tę poduszkę dostanie na prezent na osiemnaste urodziny!", projekt w tej chwili już odkładam. Muszę się zająć innymi rzeczami. Niechcący wyszedł mi projekt długodystansowy i mam nadzieję, że tylko jeden miesiąc mi będzie potrzebny na jego dokończenie... czyli wygląda na to, że lipiec 2015 mam już zajęty ;-)

2014-07-20

Wygrałyśmy książkę!

En kort sammanfattning på svenska: Vi har vunnit en barnbok! Nu har vi både läst ut den och testat ute i naturen :-)
***

W konkursie na blogu O tym, że wygrałyśmy "Przygodę z małpką"! Książka już została przeczytana...


...oraz przetestowana do zadań specjalnych. Na razie tylko przeczytana, nad przesłaniem będziemy się zastanawiać za jakiś czas :-)


Jak wygląda czytanie z Ewą? Ja leżę na łóżku, książka w rękach. I słuchamy:

Baba Łamaga mówi głosem zrzędliwym i piskliwym, bo jej się różdżka złamała. Jeżyk piszczy głosem smutnym, bo nikt go nie chce przygarnąć na zimę. Bez szemrze po cichutku, żeby zmyć rosą bazgroły z płotu.

Ewa w tym czasie hula. Hula w prawo. Hula w lewo. Łazi po mnie. Klepie mnie po głowie. Próbuje ściągnąć mi okulary. Zagląda pod kołdrę. Ciągnie mnie za włosy. Myślę sobie: "Ech, czytam dalej sama, ona i tak nie słucha". Ucichłam, przewracam strony i się śmieję.


A tu nagle PAC. Nie widzę tekstu, bo Ewa mi się władowała. Wisi nad książką i przygląda się przez chwilę obrazkom. Po czym patrzy na mnie, a w oczach maluje się nieme zdziwienie: "No co jest? Co będzie dalej?!".

Cóż było zrobić... Myszka piszczy z radości przy testowaniu skrzydeł, żeby latać jak nietoperz. Kaczka Katastrofa deklamuje nosowo: "Porządek, porządek, to wróg zwierządek!" A Ewa powraca do hulania. Hula w prawo. Hula w lewo....

2014-07-14

Swallowtail 3

En kort sammanfattning på svenska: Min brors sambo önskade sig en skir spetssjal av mig. Det blev en Swallowtail, ett mönster som jag redan kände till och kunde sticka inom en rimlig tid. Jag använde Grignascos merinosilk. K. fick sjalen i april och har tydligen använt den jättemycket. Dessutom önskar hon sig fler sjalar nu och det är ju ett bra betyg :-)


***

Ależ oczywiście...


...że zdążyłam! :-D

Zażyczona zobaczyła w lutym mój Swallowtail w wersji zimowej (tutaj) i sobie zażyczyła chustę, szalik, coś. Miało być zwiewne i koronkowe. A ja wiedziałam, że czas to towar deficytowy, więc sięgnęłam po wzór, który już miałam opanowany i przetestowany. I to nawet dwa razy (Swallowtail w wersji wiosennej tutaj).


Tradycyjnie zdjęcie przed...


...i po blokowaniu. Zdjęcia do tego miejsca były robione w kwietniu. Wyszło mianowicie tak, że szal zaraz po zrobieniu blokowałam na występach gościnnych - na kocu, prześcieradle, bez prętów, przestawiając szafkę i wyrzucając żółwia z pokoju. A to wszystko ostatniego wieczora przed wyjazdem z Polski. Nie zdążyłam zrobić zdjęć w całości i po zblokowaniu. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Pojechałam do Polski w czerwcu, chustę zdarłam z szyi, zblokowałam jeszcze raz i zdjęcia zrobiłam :-)



Wzór: Swallowtail. Modyfikowany w ten sam sposób, jak pisałam w poprzednio, bo inaczej by po prostu był za mały.

Włóczka: Grignasco Merinosilk (75% merino, 25% jedwabiu), 1400 m/100g, która mi została z Rock Island. Włóczki mi zostało - i to tak na przynajmniej jeszcze jeden Swallowtail. Ale... chyba już trzeba sobie znaleźć inny ulubiony wzór. Będzie szansa, bo Zażyczona sobie zażyczyła więcej zwiewnych motadeł :-)

2014-06-07

Jedziemy na wycieczkę, bierzemy...

En kort sammanfattning på svenska: igår blev det en långpromenad i Tyresta Nationalpark och Naturreservat. Jag passade på och provade min nya bärsjal med lin från Little Frog. Sjalen är helt ny och måste brytas, men den är riktigt sval! Det blev en skön heldagsutflykt...

***




...Ewę w nową chustę :-) Najnowszy nabytek, Opal z Little Frog. Szal jest z lnem, więc pracuję intensywnie nad jego "złamaniem". Jeszcze jest trochę sztywny, ale jeżeli chodzi o właściwości odprowadzające ciepło to jest naprawdę obiecujący. Chustowanie dla nas od początku okazało się wybawieniem, a teraz nie wyobrażamy sobie żadnego wypadu bez szala, no bo...


...weź i wjedź tu wózkiem :-) Nie da się!


Teren był podmokły, przystanęliśmy na kładkach, żeby zrobić zdjęcie jeszczurce. Stoimy w ciszy i skupieniu, obiektyw skierowany w dół, czekamy bez ruchu aż zapozuje. A tu znienacka zza winkla nadciągnęło Stado Słoni. Z przytupem i śmiechami towarzystwo przeszło koło nas, jaszczurka czmyhnęła. Poparzyliśmy po sobie z Johanem, no trudno. Jeden chłopak z grupy się zmitygował, zawrócił i postanowił pojednawczo zagadać: "Ojej, a my chyba przeszkodziliśmy! A co tam było?" Na co Johan (ze stoickim spokojem): "Łoś. Tam był łoś".




Nasza wycieczkowa "kanapka" :-)

2014-05-25

Bella Baby


En kort sammanfattning på svenska: Jag gjorde flera försök att sticka till Lillfröken under de första månaderna. Det blev inget lyckat, tyvärr. Varje gång när jag påbörjade ärm nummer tre visade det sig att resten av tröjan redan var för liten. Sedan såg jag häftet "Babystickning på stickor 3" och köpte det direkt. Det blev en Bella Baby-kofta i Sandnes Madarin Petit, syrenlila. Jag fick göra några ändringar, bl.a. vid kragen; jag stickade några extra varv för att Lillfröken inte skulle ta sig ut ur tröjan genom halsöppningen :-) Tröjan blev testad nu i helgen, Eva verkade trivas i den.

***


Przez pierwszych kilka miesięcy zrobiłam tak ze trzy próby wydziergania ślicznego, malutkiego sweterka dla Jaśnie Panny . Za każdym razem w okolicach trzeciego rękawa okazywało się, że Ewa w tym, co zrobione, już się nie zmieści. Stwierdziłam, że po prostu kupię jakieś gotowe wzory, jak mi nie wyjdzie, to będę miała na kogo zwalać :-) Trafiło na broszurę...


..."Babystickning på stickor 3" Lene Holme Samsoe.

Włóczka: Oryginał z wzoru, włącznie z kolorem, czyli Mandarine Petit norweskiej firmy Sandnes,  50 gram na 180 metrów, kolor bladego bzu. Druty 2,5 mm i 3 mm.


Ogólne wrażenia: sweterek robiony na okrągło (jak widać na pierwszym zdjęciu). Pewne rzeczy we wzorze mnie zdziwiły, na ten przykład po rozdzieleniu na rękawy i korpus trzeba było dodać cztery oczka na podkrój rękawa, ale za to siedem oczek na podkrój korpusu. Co mi dało jakiś centymetr różnicy w szwie o długości około 2,5 cm. Dla mnie, wielbicielki graftingu do zszywania problem duży, no bo jak tu to ześcibolić, żeby nie było widać? Rozmiar oryginału był prawidłowy, ale Ewa w czasie przymiarek wydostała się z zapiętego swetra przez otwór przy szyi :-) Tak więc musiałam podebrać oczka i, zmniejszając solidnie ich ilość, podciągnać stójkę do góry.



Sweterek był gotowy od jakichś dwóch tygodni, ale poczekałam z testowaniem na pogodę i kwitnące bzy :-) Przetestowaliśmy już na spacerze, okazał się być idealny na chłodny, majowy wieczór.

2014-04-29

Sweter Fair Isle


En kort sammanfattning på svenska: en Fair Isle-tröja som är stickad av ullen från Östergötlands Ullspinneri. Mönstren kommer från Alice Staremores bok, modellen är ett eget påhitt. Jag använde stickor 2,5 mm till resårerna och 3 mm till kroppen. Jag använde också tubular cast on/off vid resårerna. Att jag överhuvudtaget kom på idéen att sticka en sådan tröja två veckor efter Leveransen måste väl skyllas på förlossnings- och amningshormonerna.
  
Tröjan testades under påskhelgen och jag är helt nöjd med den. Mjuk, följer rörelser och är riktigt skön så där sent på kvällen vid sjön.

***


Z "Szarej eminencji" została mi mlecznoszara włóczka.


Po kursie Fair Isle zostało mi duuuużo żółtej, białej i szarej włóczki.


Otumaniona hormonami poporodowymi i karmiącymi (bo innego wyjaśnienia dla tego fenomenu nie ma) postanowiłam zatem dokupić włóczki czerwonej oraz bardzo ciemnoszarej (która wygląda prawdę mówiąc, jak brązowa) i zrobić sobie sweter Fair Isle. Z czerwoną trochę się przeliczyłam - wymyśliłam sobie, że fajnie będzie użyć cieniowanej. Po zrobieniu kilku pasków z tą włóczką okazało sią, że jednak z cieniowaną jest średnio fajnie, bo ma za duże różnice kolorów i zamieniłam ją na jednolicie farbowaną.

Włóczka: Östergötlands Ullspinneri, 100%, takiej cudownie surowo podgryzającej. Po upraniu się rozpulchniła i, ku zmartwieniu serca mego, zmiękła. Ale dzięki zmięknięciu dzianina pięknie "idzie" za ruchem.


Wzory: z książki Alice Staremore. Zaczęłam sobie rysować kredkami na papierku w kratkę, na co zainterweniował Umiejący Excela.


Kiedyś się spotkałam z opinią, że pokazywanie lewej strony to chwalenie się "jaka to ja jestem zdolna". No dobra, to pokazuję lewą stronę.

Druty: 2,5 mm do ściągaczy, 3 mm do swetra. Plisa pod szyją zaczęta na 3,5 mm, potem przeszłam na 3 mm, a skończyłam na 2,5 mm.

Technika: no jakby ktoś, kto się zna na Fair Isle zobaczył, co ja wyprawiam, to by się chyba za głowę złapał. Pełna dowolność w splątaniu aktualnych kolorów. A i owszem, swojego czasu poszłam na kurs, wydawało mi się, że się nauczyłam dwóch sposobów, z czego bardziej mi podszedł ten "lewa ręka - kontynentalnie, prawa ręka - po ichniemu". Ale jak przyszło co do czego, to się okazało, że jednak tylko mi się wydawało, że się nauczyłam :-D

Do tego "tubular cast on" i "tubular cast off" - jak dla mnie w tej chwili jedyne słuszne techniki nabierania i zakańczania oczek :-)

Przy okazji zszywania przypomniała mi się, jak znajomy weterynarz  opowiadał o operacji boa dusiciela. Na moje zadzwienie wyjaśnił: "Operacja była łatwa. Problemy się zaczęły, jak zszywaliśmy, bo trzeba było dokładnie wzorek dopasować".

Czas: siedem i pół miesiąca. Mogłam to spokojnie skrócić, ale jakoś zajęłam się trzema (!!!) innymi rzeczami na raz. Pozostałe projekty do sprucia, moja teza dziabania monogamistycznego została ostatecznie potwierdzona :-)



Tutaj próbowałam przekonać Johana, że ściśle realizuję dyktowane przez niego pozy, czyli "Czy ty możesz stać spokojnie?". Sweter przetestowany podczas wielkanocnego wypadu do lasu, pierwsze wrażenie "Dlaczego ja wcześniej czegoś takiego nie zrobiłam?".


Ze swetra Fair Isle zostało mi dużo białej, szarej i trochę ciemnoszarej włóczki......... :-P

Pees: Miłego długieeeeeego łikędu wszystkim życzymy :-)

2014-04-22

Wiosenny spacer







***


Tak, sweter Fair Isle skończony i z zachwytem przetestowany :-)

Ja, Fair Isle-tröjan är helt klar och testades med framgång i helgen :-)