2017-10-09

Bella Baby 2


Było kilka prób dłubania dla Jaśnie Panny, ale wszystkie przymiarki kończyły się wrzaskiem. Odpuściłam na dłużej, stwierdziłam, że poświęcę się wyłącznie drutowaniu egoistycznemu. Aż do tego lata, kiedy to E złapała moje najnowsze dziergadło prosto z drutów, założyła na siebie i... nie chciała mi go oddać. Nic to, że sweter na niej szurał po podłodze i wyglądała, jak w szlafroku; "ja też chcę taki sweterek".

Włóczka: zapakowałam Dziecinę do pociągu, pojechałyśmy do włóczkowego, postawiłam przed półką z alpaką (na wełnę jeszcze się nie odważyłam :-). Dziecina popatrzyła, wyciągnęła łapkę i zadecydowała momentalnie TA!!! Czyli 100 % alpaki Sandnes, 50 gram, 110 metrów. Kolor jedyny słuszny, czyli "lózowy".

Sweter czekał na pranie i blokowanie, E go dopadła i zaczął się lament: "Miały być kwiatuski!" Jakie? "Zółte!" Ile? "Dwa, tutaj i tutaj". Także o godzinie 23 zasiadłam i szydełkiem dorobiłam oraz przyszyłam w ściśle wyznaczonym miejscu żółte kwiatuszki. Guziki też wybrała sama w sklepie. Mam bardzo zdecydowane dziecko... :-)


Wzór: o jedynce napisałam tutaj. Model fajny, ale największy rozmiar w zeszycie to dwa lata. Także dołożyłam jeden motyw listków do karczku i dalej już robiłam mierząc na Ewie. Nowych technik nie zastosowałam żadnych, to jest sweter przedszkolno - użytkowy na jeden sezon, więc robiłam najprościej, jak się dało.


Nie, nie będzie zdjęć na E. Próbowałam, z ukrycia też próbowałam, ale po około trzydziestu nieostrych ujęciach stwierdziłam, że trzeba by ją było związać i gdzieś położyć. Chociaż nawet wtedy nie jestem pewna, czy by się spokojnie dała sfotografować :-)