2009-06-04

Dół gigant - En stor grop och en liten knapp

Znudzony życiem w szklanej klatce? Chcesz dotrzeć do Dna Twojego Istnienia?

Wykop sobie doła! Zdemoluj wnętrze, sterroryzuj sąsiada, przysyp jego działkę piaskiem i pół świata Twoje!
No dobra, już się przestaję wygłupiać, bo mnie za niesubordynację robótkową powywalają z czytników :-)))
Så roligt kan man ha i ett akvarium. Man kan t.ex. gräva ett stort hål och spotta ner all sand på sin granne. Nej, det funkar inte att jag jämnar till sandberget - så fort jag tar upp handen från akvariet tittar fisken fram och börjar sitt grävarbete på nytt. Fisken är otroligt effektiv och envis, måste jag säga :-)
***
Guzik niezbyt prefekcyjny, ale przyzwoity do swetra dokupiony, za to perfekcyjna tasiemka się znalazła (dlaczego ja mam zawsze takie okropne kłopoty z guzikami???). W związku z tym prace wykończeniowe ruszyły z kopyta. Jednego kopyta, bo...
Ett STORT tack till Katarina som tipsade om Matssons Band!!! Jag hade ingen aning om denna affär och just där hittade en knapp som passar till tröjan! Dessutom följde 4 andra knappar till (det kallas väl för impulsköp? :-), men dem visar jag upp i ett annat inlägg (en liten varning i parentes bara - de tar inte emot kort i affären, man måste ha kontanter med sig där). Så nu har jag inga ursäkter längre, det gäller att sy typ 8 meter band för hand och virka massor och först då bli helt klar med tröjan... oj, vad glad jag är... ;-) Och eftersom man måste hålla sig upptagen och allert emellanåt så har jag redan påbörjat ett annat projekt:


...drugie kopyto zajęłam już następnym pomysłem. Zobaczymy, co mi z tego wyjdzie :-)
Vi får se vad som blir av detta. Än så länge är jag förtjust både i garnet, färgerna och strukturen av det som jag har stickat hittills. Men som jag känner mig själv så kan jag ändra på grundidén när som helst och då blir det bara att repa upp.
***
Czarcie Psoty i Trikada dopisały nowe komentarze do Paisley´a, bardzo Wam dziękuję :-) Co do stopnia trudności - tak, jak już napisałam, nie porwałabym się na ten szal nie mając doświadzenia z prostszymi wzorami. Ale jeżeli się już kruczki techniczne ma opanowane, to Paisley naprawdę nie jest trudny. Moje wskazówki dla zdesperowanych początkujących:
1) zaprzyjaźnić się z markerami rozdzielając poszczególne/pojedyncze motywy,
2) zanim się konkretnego wzoru nie rozpracuje nie robić tzw. ciągiem, czyli więcej niż 1-2 rzędów na raz,
3) lifelines, czyli nitka w kontrastującym kolorze przewlekana przez wszystkie oczka co 10 rzędów - jeżeli odkryjemy błąd, to nie prujemy 15 centymetrów, tylko po prostu do tego rzędu z nitką (osobiście tego rozwiązania nie stosowałam - byłam na to za leniwa... więc w czerwonym prułam po 10-15 cm :-),
4) nie robić ani przy, ani po piwie :-))).
Przyuważyłam też na paru blogach, że jest problem z przyszywaniem osobno dzierganych koronek do szala właściwego. Według wzorów bordiury się raczej wrabia od razu do brzegu szala. Ja tak nigdy nie robiłam - próbowałam, ale wydawało mi się, że ten szew wychodził za gruby i w związku z tym bordiury robiłam osobno i doszywałam za pomocą graftingu. Tak, wiem, to jest mnóstwo pracy - tyle, że w porównaniu, ile się tej pracy wkłada w samo zrobienie szala to po prostu chcę, żeby wszelkie połączenia się "wtopiły". Ale ja wychodzę z założenia, że to jest robota ręczna i końcowe efekty bardzo się mogą różnić od tego, co widzę w książce czy gazecie. W związku z tym moim zdaniem nie trzeba się niewolniczo trzymać wzoru, tylko po prostu spróbować obu wersji, porównać i wybrać, co nam najbardziej pasuje i co się podoba. Teorie fizoloficzne, które wysmażyłam powyżej to są oczywiście moje sposoby - na mnie one działają, ale ja mam tą paskudną cechę, że się mogę mylić :-)

5 kommentarer:

  1. Z dołami trzeba walczyć, a nie dalej sobie kopać - ja walczę machając drutami lub igłą i podjadając czekoladę :)
    Twoja włóczka piękna (Rowan Kildsilk???)
    Wiem już co to ten grafting :) - dzięki. Z przećwiczeniem różnych rzeczy (i nie daj Boże pruciem) przy moherze mami wielki problem: wogóle nie umiem go pruć...
    Pozdrawiam

    SvaraRadera
  2. a ja głupia jestem dalej i nadal nie wiem co to takiego ten grafting- ale do mnie to trzeba dużymi literami ostatnio, bo przez te deszcze to mi chyba móżg zapleśniał - hihihhihii

    a poza tym to zawsze mówię że od zwierząt to się można wiele nauczyć.
    żabia strategia rządzi ;)!

    SvaraRadera
  3. Doły to chyba najlepiej zasypać a przed tym wrzucić tam wszystkie te ustrojstwa niedobre.
    Jestem Ci ogromnie wdzięczna za tyle informacji i ciekawostek odnośnie dziergania takich szali.
    Muszę popróbować tej metody graftingu.
    A moherki są takie apetyczne:)))
    Pozdrawiam

    SvaraRadera
  4. Dzięki przeogromne za maila- wiedziałam, że na Ciebie to można liczyć, pomógł ogromnie. Na doła najlepsze są rozweselacze czyli w moim przypadku nowa włóczka lub książka. I powtórzę za Myszopticą, co to jest grafting i na czym polega (może link jakiś???!!) No i gdzie zdjęcie gotowej robótki z idealna tasiemką i takim sobie guzikiem? Uściski serdeczne.

    SvaraRadera
  5. Vad bra att du hittade knappar som passade! Mattssons band är bra, jag har handlat en hel del där genom åren.

    SvaraRadera