2009-06-06

P.S.


Na bardzo szybko dzisiaj: zapomniałam o jeszcze jednym ułatwieniu w robieniu koronek: karteczki post-it. Te żółte, z samoprzylepnym paskiem. Zanim się nie nauczę wzoru, to w trakcie robienia przeklejam karteczkę z rzędu na rząd. Po pierwsze wiem, gdzie dokładnie jestem, po drugie nie muszę za każdym razem odszukiwać wzrokiem i maniacko sprawdzać, czy się wszystko zgadza. Równa się oszczędność czasu :-)
Link do graftingu pozwalam sobie wkleić. Moim zdaniem dobrze go umieć, bo jego cechą charakterystyczną jest to, że go nie ma :-) Niżej wklejam, jak wygląda przyszyta tym ściegiem koronka w moim czerwonym szalu:
Mycket snabbt idag: några personer frågade mig om hur man syr ihop kanter som stickats separat. Enligt mönster ska man sticka ihop dem på en gång, jag har aldrig vågat mig på det; använder grafting istället. Så gjorde jag t.ex. i min allra första sjal:

***


Ponieważ za dużo osób widzi bazylię w mojej doniczce, w której to doniczce przysięgam, że nie ma bazylii :-))) więc wklejam jeszcze jedno zdjęcie (swoją drogą nieźle to porosło przez te parę tygodni):

Ja, jag har en ganska stor balkong. Johan vill tillägga, att den skulle vara ännu större om jag inte hade haft massor med krukor därute :-) Jag visar min största kruka en gång till, för att folk var övertygade att jag hade basilika i den:

Na dwunastej Szalejąca Szałwia, na trzeciej tymianek, na dziewiątej oregano. Bazylię miałam kupić pod koniec maja, ale ponieważ u mnie jest całe 9 stopni i gwiżdze jak w kościele pod wezwaniem Matki Boskiej Od Przeciągów, to póki co niestety muszę sobie odpuścić. Szałwię się ścina, liście kroi na cienkie paski i wrzuca do gorącego oleju (frytuje? że szwedzkie słowa wymyślam, to normalka, teraz już polskie zaczynam? :-). W ten sposób powstają chrupiące wiórki o ciemnozielonym kolorze, które to wiórki super wyglądają (i smakują) na np. mięsie. Albo się podgrzewa szałwię w maśle i się tym cudownie pachnącym masełkiem polewa szparagi.
Nej, det är bara salvia, oregano och timjan. Salviablad kan man strimla i långa bitar och fritera i olja. Det blir krispigt och jättegott till t.ex. kött. Annars värmer jag hackade blad i lite smör och häller på sparris eller kokt färskpotatis - fin doft och mycket smakrikt.

3 kommentarer:

  1. Żółte karteczki służą mi do zapisywania nr rzędów :), ale to jako dodatkowe zabezpieczenie.
    Standardowo drukuję swobie wzor na kartce A4, przypinam go do twardego kartonu tego samego rozmiaru i gumką - recepturką zaznaczam cały rząd. Gumkę przesuwam jak tylko go kończę. Zawsze wiem gdzie jestem, bo gumka nie spada, a przerobienie 200-400 oczek trochę zabiera, więc przesuwanie nie przeszkadza w robocie. Te nr zapisuje tylko, gdyby z jakiegos powodu gumka pękła lub gdy na długo pozostawiam robótkę.
    Zazwyczaj też bordiury robię od razu, ale sztuczki jakie pokazałaś są bardzo potrzebne :)
    Pozdrawiam z masakrycznie zimnej Pragi!

    SvaraRadera
  2. Ale mi się trafiło :)
    Dwie superowe podpowiedzi i bardzo cenne.
    Ja to nie zaznaczam i pewnie dlatego często popełniam błędy.
    Ale dzięki Tobie i Basi mogę spokojnie zaczynać koronki:)))
    Wogóle to przeleciałam przez Twojego bloga (w całości) i jestem rozbrojona(pozytywnie). Szkoda mi tylko ,że tak późno do Ciebie zajrzałam .
    Jestem pod ogromnym wrażeniem Twoich prac , umiejętności , kreatywności i wogóle wszystkiego:)))
    A Twoje szale to mnie powalają:))))
    Pozdrawiam z zimnego i bardzoooo wietrznego Edynburga .

    SvaraRadera
  3. duzo mozna sie u ciebie dowiedziec..a szale sa przecudnej urody..pozdrawiam ania

    SvaraRadera