2008-05-15

Ufffff.......


Oczywiście w całej Szwecji nie produkują zasłon, które by odpowiadały temu, co sobie uroiłam w głowie. Oczywiście musi być odpowiedni skład materiału (bawełna i len), do tego odpowiedni wzór. No i oczywiście musi być przecena, najlepiej 60%, inaczej się nie liczy. Potem trzeba przez miesiąc myśleć, patrzeć, mierzyć i zgubić ze dwa razy wszystkie szkice i wymiary. W czasie szycia musi się (oczywiście) złamać igłę, nie zauważyć, że się nici skończyły, skaleczyć się nożyczkami, stwierdzić, że kupiłam za mało tasiemki na uchwyty. Po upraniu trzeba odkryć, że pisak, którym zaznaczyłam długość tasiemek „puścił farbę” i zasłonka jest w czarne łatki. Do pralki jeszcze raz i się modlić, żeby puściło (puściło). Potem tylko powiesić, zwalić doniczkę z parapetu (no o to u nas akurat nie jest trudno) i stwierdzić odkrywczo, że TUTAJ to ja mogłam zrobić INACZEJ.
Ufff, najważniejsze, że w końcu wisi...
Nu har jag sytt nya gardiner! Det tog ”bara” en månad, jag ”lyckades” slarva bort alla skisser och mått, bryta nålen, sticka mig med saxen, upptäcka att man inte ritar på tyg med en tuschpenna (ja, ja) samt komma fram till att ”DET HÄR kunde jag göra annorlunda”. Pust, viktigast att de ÄNTLIGEN hänger uppe :-)

1 kommentar:

  1. haha..ale efekt jest..zaslonka wyglada super...moze bardziej nie jak zaslonka ale kontynuacja sciany..parawan..napewno piekna ozdoba wnetrza ktora zdobi i napewno spelnia swa funkcje zaslaniania:)..a wzor zarabisty,ze tak powiem:)...podziwiam wytrwalosc no i piekny dowcipny styl pisania...:) a tak poza tym witam..wpisalam twoj blog do swojej codziennej poarnno kawowej trasy przegladania blogow i bede tu bywac..i pisac i cieszyc sie twoimi wpisami..gdyz bardzo aldnie piszesz...ale chyba sie powtarzam:).?..haha.pozdrawiam ania

    SvaraRadera