2008-05-23

Jessicas önskemål :-)

Dvs. balkongstoryn från början :-)
Jag tjatade att jag ville måla (läs: få det målat) ute på balkongen sedan ett år tillbaka. Min käraste sambo tyckte dock att det inte behövs (det ÄR ju FINT! - det känner alla igen, eller? :-). Men när han var bortrest i en hel vecka ville jag inte missa chansen. När han kom tillbaka förklarade jag för honom att jag utnyttjade tiden på ett konstruktivt sätt. Så såg det ut när jag höll på med och spacklade:
Balkonowa story na specjalne życzenie J :-)
Balkon chciałam pomalować już w zeszłym roku. Ale Jaśkowy stwierdził, że to zbędne, niepotrzebne i przecież jest ładnie. Niestety ja się z tą opinią kompletnie nie zgadzałam (czasaaami tak bywa :-), więc skwapliwie wykorzystałam okazję jaśkowego wyjazdu tygodniowego, poszłam do sklepu, kupiłam szpachlę, farbę i inne przydasie. Niestety się wygadałam niechcący o moich zamiarach - Jasiek zadzwonił spytać ogólnie, co robię, a ja zaaferowana z rozpędu chlapnęłam, że patrzę na szpachle :-) Tak wyglądał balkon podczas łatania dziur:

Och så struket en gång.
I pomalowany jeden raz.


Jag bor 7 trappor uppe så det gick inte att använda stolar eller liknande för att måla t.ex. den remsa som man kan se uppe till höger, längst takkanten. Därför tog jag några gummisnoddar och satte ihop en pensel med målarpinnen (den eviga frågan - heter det så? :-). Då gick det undan med alla svårt åtkomliga platser.
Mieszkam na siódmym piętrze, więc jakiekolwiek skakanie po krzesłach, żeby dokładnie pomalować sufit było wykluczone. Uruchomiłam swoją kreatywność i gumkami recepturkami przytwierdziłam wąski pędzel do kija od wałka do malowania. Wszystkie kanty nagle stanęły przede mną otworem :-)

Och nu några bilder på mina blommor. Först blir det en äkta designerskomposition. Sambon tyckte att mina anemoner satt alldeles för länge i krukan utan att något hände . Nja, det var fel på lökarna och det skulle inte bli någa anemoner alls. Därför bestämde han sig för att utnyttja platsen och planterade några rediga, ordentliga växter i kurkan som man kan ha nytta av. VITLÖK blev det. Och vad hände då? Japp, stämmer, anemonerna visade upp sig...
No i teraz co mam na balkonie, że aż musiałam go pomalować. Na pierwszy ogień iście dizajnerskie zestawienie, czyli anemony z CZOSNKIEM. Jaśkowy stwierdził , że moje anemony coś za długo kiełkują. Pewnie cebule zgniły i nic z tego nie będzie. Trzeba więc wykorzystać okazję i miejsce i zasadzić jakąś porządną roślinę, która się do czegoś nada. No i co zrobiły anemony jak już czosnek się rozgościł?


En ros köpt på rea - sliten, torr och ful. Den piggnade till efter jag har planterat om den och nu är den riktigt fin!
Kupiona na wyprzedaży róża. Zmarniała, sucha i zabiedzona. Dostała nowej ziemi i od razu ruszyła.

En annan ros...

Róża arystokratka, pełnocenowa. Pewnie dlatego po przesadzeniu jej się poprzewracało w... yyy... korzeniach i stwierdziła, że nie ma sensu wypuszczać nowych pąków kwiatowych. Pożyjemy i zobaczymy, kto kogo.
Rosmarin som vi köpte förra året. Jag brukar sätta skydd runt om mina växter varje höst. Vi hade aldrig lyckats med att övervintra våra rosmarinbuskar innan så i höstas brydde jag mig inte ens om att ställa krukan ner från hyllan till en mindre vindig plats. Naja, det blev ingen vinter nu i år men jag blev riktigt förvånad när jag upptäckte nya skott på rosmarinen. Jag blev ännu mer förvånad när den började blomma! Och den har blommat oavbrutet i några veckor nu.
Każdej jesieni zabezpieczam wszystkie rośliny przed mrozem. Mimo tego nigdy nam się nie udało przezimować rozmarynów. W listopadzie nawet się nie przejęłam, żeby zeszłoroczną roślinę zestawić w jakieś zaciszne miejsce. Zimy nie było w tym roku w ogóle, ale i tak BARDZO się zdziwiłam, jak zobaczyłam nowe pędy. Ale jak zobaczyłam pąki kwiatowe, to stwierdziłam, że Szwecja najwyraźniej leży nad Morzem Środziemnym, tylko ja o tym po prostu nie wiem (całkiem możliwe, nigdy nie pałałam miłością do geografii :-))). A rozmaryn niezależnie od moich rozterek i szerokości geograficznej kwitnie jak wariat od kilku tygodni i ma się bardzo dobrze...

En stor blomma som jag fick från min trädgårdsgalna mamma förra året, den är mycket tacksam och tålig. Jag vet inte vad den heter på svenska.

Kokorycz - krzaczysko metrowe, kwitnie od marca do listopada. Nasionka żółtej mi niestety nie wzeszły...

En liten tall som jag inte visste att man faktiskt kan klippa ner och forma. Så jag misskötte den i några år, det är svårt att fixa någon vettig form på den nu. Men jag försöker ändå.
Sosenka. Nie wiedziałam, że można je formować i zapuściłam biedaczkę. Wybujała, zaczęła się kłaść, więc stwierdziłam, że co mi zależy i ją przytnę. Taaa, tak trzeba ją było od początku traktować. Trochę czasu mi teraz zajmie doprowadzenie jej do ładu, ale korzysta póki co ze statusu faworyta.

Hagtorn - det blev EN ENDA blomklase på en hel buske. Den brukar vara helt röd av alla blomor, men inte nu i år, tyvärr... (Skärp dig, kompis, annars åker du ut nästa år).
Głóg. Z jednym, JEDYNYM kwiatostanem. Zazwyczaj jest obsypany kwiatami . W tym roku się zbiesił najwyraźniej.


Och så ser det ut till vänster när man går ut från vardagsrummet till balkongen :-)
Tak wygląda balkon po lewej stronie od wyjścia z pokoju :-)



Och om man tittar rakt fram så ser man det här :-)
A taki widok mam na wprost od wyjścia :-)

1 kommentar: