2008-05-30

TGIF

...Thanks God It's Friday...
Ostatnie dwa tygodnie dały mi zdrowo popalić. Jestem piekielnie zmęczona i jednocześnie zadowolona z tego, co udało mi się zrobić i pozałatwiać. Jaki będzie skutek moich ostatnich działań na dłuszą metę - zobaczymy... Jak mawiali starożytni Szwedzi: Niech się wstydzi ten, kto się poddał.
Jak już napisałam, robiłam ostatnio dużo rzeczy, ale kompletnie nierobótkowych. Patrzę teraz po blogach, forach i wszyscy robią tuniczki, topiki, bluzeczki. No a ja jak zwykle szerzę dywersję - jedyne co _prawie_ udało mi się wydłubać w przerwach między napadami amoku to... wełniane skarpety. W sam raz na lipcowe upały :-)
De två sista veckorna har varit mycket tuffa. Jag har gjort massor, men det var (nästan) allt annat förutom att sticka. Nästan - det blev bara ett par stumpor, varven stickades emellanåt när jag behövde memorera vissa grejer och repeterade dem högt för mig själv. Jag började snällt och artigt med ett mönster som jag hittade på internet men sedan fick jag ett krativitetsanfall. Den andra sockan blev _bara_ lite annorlunda än den första :-) Naja, de måste ändå vänta fram till hösten på att användas - en blanding på 75% ull och 25% polyamid kanske inte är optimal just nu!
Włóczka Austermann Step, 75% wełny, 25% poliamidu. Nasycana olejem z jojoby i aloesu, które to olei wyśmienite będą się wedle etykietki kurczowo trzymać skarpet do 40 prań. Zaczęłam po bożemu, trzymając się wzoru, który znalazłam na internecie. W tzw. międzyczasie dostałam jednak nieplanowanego ataku kreatywności i na skutek tego druga skarpetka jest hmmm... trochę inna, niż pierwsza. Ale tylko trochę :-)

1 kommentar:

  1. Skarpety przy prawie 30 stopniach??!!! Wykluczone! Ale podziwiam. A Twój balkon? Coś przepięknego. Pozdrawiam cieplutko.

    SvaraRadera