2009-05-08

Wpis o niczym - Trevlig helg!


Wirus mię był pokonał. Mały, acz wredny. W związku z jego wrednowatością mogę co najwyżej przedłikędowo pokazać...
Oj, vad jag blev förkyld... En sådan jobbig förkylning med feber då man bara vill sova... Då har jag inte stickat så mycket, kan bara visa...



...zielsko balkonowe...

...vilka fina örter jag har på balkongen...


...świeżo upieczony chleb (dzikie drożdże w dalszym ciągu :-). Ewentualnie mogę jeszcze zapodać do posłuchania to:

...och vilket fint bröd Johan har bakat! Sedan kan jag länka till en låt och önska en trevlig helg! :-)



... no i wreszcie mogę odpowiedzieć na komentarze i oficjalnie przywitać nowych czytaczy, czyli Laurę i Trikadę :-)

1. Zdjęcia
z tego wpisu robione były w Smålandzie, czyli jakieś 350 kilometrów od Sztokholmu. Jasiek pochodzi z małej wioski w środku Ciemnego Lasu i w miarę możliwości czasowych do tego lasu jeździmy. Co do nazywania Szwecji rajem - byłabym się kłóciła, niestety. Ja po prostu nie piszę o przykrych i wkurzających rzeczach/zdarzeniach. Miałabym o czym - wierzcie mi - ale po prostu nie chcę i nie będę tego robić, na pewno nie tutaj...
2. Szal Paisley: baaaardzo dziękuję za wszystkie pochwały!!! Zadowolona z niego jestem wielce :-) Myszoptica - dokładnie tak, to jeden z typów provisional cast on. Edi - Johan też by mi takich prezentów nie robił, gdybym mu nie wręczyła stosownej listy. A tak to biedak nie ma wyboru :-)))
***
Z cyklu "Nowoczesne Związki"
W pracy oczywiście, a jakże by inaczej :-))) Siedzieliśmy we trójkę i jakoś nic inteligentnego do roboty nie mieliśmy, więc zaczęliśmy rozmawiać o ślubach. Kolega E., bardzo wierzący, jest diakonem w ortodoksyjnym kościele asyryjskim. E. zaczął nam opowiadać o swojej dziewczynie, którą bardzo kocha i na pewno się z nią ożeni. Ze względu na religię będą mogli zamieszkać ze sobą dopiero po ślubie, więc póki co muszą się spotykać na mieście. Bardzo zaciekawione spytałyśmy go, czy ma zdjęcie owej narzeczonej. Ależ oczywiście, że zdjęcie jest! E. zalogował się na fejsbuka i wszedł na jej konto. A tam zdjęcie, na którym widać dwie dziewczyny, przy czym E. pokazał _palcem_ na monitorze tą po lewej i z dumą oznajmił "To ONA". Na co my z koleżanką reakcja: "ojej, ale śliczna, jakie ma piękne włosy!". E. słuchał cierpliwie naszych zachwytów, ale po twarzy widać było, że intensywnie myślał i myślał. A po chwili oznajmił: "O nie, czekajcie... to jej kuzynka... ta druga, ta z prawej to moja S!". Zanim się pokładłyśmy na podłogę ze śmiechu to spytałyśmy: "wy to się w ogóle spotykacie, czy tylko tak przez fejsbuka???".

7 kommentarer:

  1. Tråkigt med förkyling! Krya på dig!

    SvaraRadera
  2. Glömde kommentera det jättefina brödet. Vilken fantastisk man du har!

    SvaraRadera
  3. Tak z serii nowoczesny związków, to jakieś 20 lat temu,na parę dni przed moim ślubem, potencjalny mąż minął mnie na ulicy jak obcą osobę...przyjaciółka kazała mi się poważnie zastanowić nad ślubem :-))))

    SvaraRadera
  4. Ojej, a te zielska to takie ladne z nasionek czy z sadzonek wyrosly ???
    ja zawsze mam klopoty z bazylia ...

    SvaraRadera
  5. O, mamuniu!... To nie związek nowoczesny, tylko narzeczony z kiepską pamięcią wzrokową. *^v^*
    Chlebek taki smakowity, że aż mi się jeść zachciało o północy... ^^

    SvaraRadera
  6. Kolega to z takich trochę "mniej przytomnych". Dobrze ,że narzeczona tego nie słyszała. A właśnie co robisz, że masz taką piękną bazylkę? Uściski

    SvaraRadera
  7. Bazylia faktycznie ładna - ale mi się niedawno udało uzyskać podobna!

    SvaraRadera