2008-12-07

Stop(p)

Widziałam jemiołuszkę!!! Prawdziwą, pierzastą, śliczną, z charakterystycznym czubkiem! Siedziała z kwiczołami i na spółkę wcinała zmarzniętą jarzębinę :-) Jak mnie zobaczyła, to popatrzyła z pogardą i zwiała.
Jag såg en sidensvans i fredags! En äkta, vacker sidensvans med de karakteristiska fjädrarna på huvudet! Den satt och åt rönnbär tillsammans med björktrastar. När den fick syn på mig flög den bara iväg. Jag hade aldrig sett denna art innan, därför blev jag lyriskt entusiastisk :-)
Szalik dla Johana. Siedzę i dłubię, a tu mi Johan patrzy na ręce i nagle oznajmia, że on sobie to inaczej wyobrażał. Yyyy.... aha. I on mi zaraz rozrysuje najnowszą wersję, według której to wersji mam kontynuować od zaraz. Oniemiałam. A jak zobaczyłam rozrysownik, to oniemiałam do kwadratu. Na co Johan, że powinnam się cieszyć, że takie szczegółowe schematy dostaję i wiem do-kła-dnie, jak to ma wyglądać (czyżby przytyk do mojego prucia??? :-). Tak więc podsumowując: 1). odłożyłam poprzednią robótkę, w której naprawdę nie mam dużo do skończenia (jednorobótkowa zasada numer jeden złamana), po to, żeby 2). desperacko dłubać szalik na jakichś zapałkach i w dodatku 3). _ściśle_ pod wskazówki projektanta. Innymi słowy interes stulecia zrobiłam, biznesłumen jestem. A tak w ogóle, to po raz kolejny składam hołd osobom robiącym na zamówienie :-)))
Współczynnik Prucia w tym wielce skomplikowanym szaliku wynosi ZERO (hhhuuuuua!!!!). W dodatku mam wredny stan zapalny ręki, spowodowany pisaniem na kompie (nie, nie bloga :-), graniem, treningiem i, niestety, robieniem na drutach. Przeciążenie po prostu... Już jest lepiej, ale obowiązuje absolutny szlaban na machanie m.in. drutami przez parę najbliższych dni. W związku z tym łamię kolejną zasadę - pokazuję to, co jest nieskończone (auć):
Hur går det med Johans halsduk? Tja, jag satt en kväll och stickade. Då tittade Johan på mina händer och meddelade: ”Jag trodde att det skulle se annorlunda ut!”. Jasså, säger du! Han bestämde sig för att ändra mönstret lite grann. Detta nya mönster skulle jag följa från och med _nu_ . Naja, milt sagt blev jag förvånad - jag gjorde exakt enligt de instruktioner som jag fick från honom så det är faktiskt intressant hur annorlunda man uppfattar sticksätt, maskor och enkla ränder… Johan anser att jag ska vara glad för sådana noggranna instruktioner – då slipper jag ju repa upp så mycket som jag brukar göra. Sant, sant :-))) Med andra ord 1.) har jag lagt undan ett annat arbete (min ett-handarbete-åt-gången-regel bruten), 2). stickar jag desperat på några tändstickor (hallå, stickor nummer3!!!) och 3. gör jag (trots att jag undviker beskrivningar) strikt enligt någons instruktioner. Jag vet flera tjejer i Polen som stickar på beställning; jag måste erkänna att jag beundrar dem mer och mer...
I den extremt komplicerade halsduken är min berömda Repa-Upp-Faktor NOLL – tro eller ej :-))) Dessutom har jag överansträngt handen, den gör jätteont. För mycket datorskrivande, spelande, träning och antagligen även stickning ... Så trots jag har inte är klar med halsduken än visar jag upp en liten bit:


***


Pięknota nieskomplikowana - czyli jeszcze jeden kwitnący kaktus :-) Byłam przelatywałam jak orkan koło kwiaciarni, gdzie wystawili zygokaktusy innych odmian. Wyhamowałam z piskiem butów i się zaśliniłam patrząc na te cuda. Ale mieć kilka rodzajów tej samej rośliny tylko i wyłącznie dlatego, że kwiną na różne kolory??? :-)))

Och en vackert blommande julkaktus till! Jag sprang förbi någon blomhandel häromdagen och såg ännu mer julkaktusar med ännu mer blomfärger än jag har hemma. Vad jag var sugen på att skaffa fler! Med det kändes lite överdrivet att skaffa fler likadana växter bara för att man tycker om deras blommor… eller? :-)
***


A to _część_ rezultatu johanowego sobotniego urządowania w kuchni (ja w tym czasie marnowałam życie na jakieś bezsensowne sprzątanie łazienki :-). Znalazłam ciekawy przepis w tym tygodniu w "mojej" części gazety porannej (ano, mamy swoje części :-) i stwierdziłam, że jest na tyle wydziwione i wycudowane, że na pewno Johan będzie chciał sprawdzić, co zacz. Dobrze się domyśliłam: prawdziwa pigwa (nie pigwowiec), w zalewie z syropu cukrowego, cynamonu, wanilii (to czarne to nie piasek, to ziarenka wanilii :-), chili, liści laurowych i ziela angielskiego. Się to je albo z wieprzowiną, serem feta, albo deserowo z odpowiednikiem polskiego serka homogenizowanego. Chili super przełamuje słodycz, a kombinacja z pozostałymi przyprawami jest iście piekielna :-)
Vad är detta? En del av Johans matlagning i lördags. Jag såg ett recept i Dagens Nyheter förra veckan och gissade att Johan säkert skulle bli sugen på att prova göra det (tillräckligt komplicerat och knäppt alltså). Kvitten, syltad, med lagerblad, chili, kanel, kryddpeppar och vanlijstång! Smaken är minst sagt originell – chilin bryter igenom sötman och i kombinationen med de andra kryddorna blir det verkligen spännande!

***

Edi, Brahdelt - schemat wrzucę po zrobieniu całości. Będzie można porównać, jak bardzo Jaśkowi i mi różnie w głowach piszczy :-) A że ewenementowy Johan wie, o co mu chodzi, choćby i w szaliku? Johan zawsze wie, o co mu chodzi; ja bym z osobnikiem o innym nastawieniu do życia nie wytrzymała. A że ja też zawsze wiem, o co MI chodzi to... no cóż, czasami jest wesoło :-)))
Ania - gdzieś mi się o oczy obiło, że żony norweskich rybaków robiąc owym rybakom swetry wplatały w dzianinę w okolicach serca swój włos. Oczywiście w celu chronienia przed złymi mocami. Ja w ten szalik wplotę wściekłe mamrotanie po polsku - szalik będzie w ten sposób wielce energetyczny :-)))
Katarina - välkommen :-) Ja, halsduken blir säkert fin, jag har ju fått en riktigt bra inspirationskälla ;-)

7 kommentarer:

  1. Patrzę, że mam siostrę w jednoprojektowym dzierganiu :](trochę off topic bo zapomniałam odpowiedzieć na komentarz u mnie :P: nie lubię mieć zaczętej więcej niż jednej robótki i właśnie to praktykuję. Bardzo rzadko mam coś równolegle rozpoczęte, nigdy nie wiem za co się wtedy chwycić.)

    SvaraRadera
  2. Aha, czyli jednak normalny chłop. Czekam cierpliwie na efekt końcowy (szal +projekt) a Ty oczywiście kuruj rękę. Johan oczywiście nie rozumie aż tak dobrze po polsku , mam nadzieję ,bo może nie założyć szalika. Ja z pigwy zrobiłam po raz pierwszy w życiu nalewkę. Niestety ojciec wprowadził mnie w błąd i wrzuciłam pokrojoną pigwę z pestkami- zobaczymy co wyjdzie, mam nadzieję, że nie zajzajer. Pozdrawiam cieplutko.

    SvaraRadera
  3. no no...hmm..wiesz...jak bedzie z szalikiem nosil twoje mysli to moze i dobrze:) bedzie caly czas mial przed oczyma co moze byc gdyby:)..haha..grzeczny jednym slowem bedzie a szal bedzie takim cieplym otulaczo-kontrolowaczem:)..haha..spokojnie...odpocznji.. wykuruj reke..:)pozdrawiam ania

    SvaraRadera
  4. Współczuję problemów z ręką, dwa lata temu też tak sobie załatwiłam prawy nadgarstek (intensywnie piłowałam blachę na pracowni jubilerskiej!), i niestety tamto zapalenie stawu odzywa się teraz raz po raz, jak przeciążę rękę.
    Zygokaktus stał zawsze u mojej babci na kuchennym parapecie, a mówiła na niego "obierka", bo liście przypominają obierki od ziemniaków! ^^
    Marynaty wyglądają super, muszę przypilnować latem pigwy na działce u rodziców, to też sobie takie zrobię. *^v^*

    SvaraRadera
  5. oj biedaku... przykro czytać, że coś Ci dolega... współczuję bardzo.

    a co do kaktusów - to najzupełniej normalny objaw, że się chce mieć całą kolekcję - przecież nie są takie same :) mają inny kolor! mam zupełnie tak samo z fiołkami.

    jemiołuszki zazdroszczę szczerze, bo do tej pory widywałam jedynie na obrazku

    SvaraRadera
  6. Wpleć to mamrotanie koniecznie!
    A potem zdaj relację,jak działa.Chętnie zastosowałbym cos takiego w kilku projektach....

    SvaraRadera
  7. Syltad kvitten! Ser jättespännande ut! Jag tycker jättemycket om att göra sylt och chutney, men har aldrig syltat något, måste prova, jag såg faktiskt kvitten i affären igår, nu måste jag leta upp receptet.

    SvaraRadera