2008-11-16

Musztarda po obiedzie

...leżało i łypało... ...łypało i leżało....
Z powodu Braku Energii Do Życia oraz ściśle związanym z tym Brakiem Innych Pomysłów zaczęłam pruć Musztardę, wersja - skromnie licząc - jakieś 3.0. No i jak prułam, to stwierdziłam, że może jednak ściągacz zrobić inaczej. I na przykład na okrągło, zamiast puzzli, żeby uniknąć pięty achillesowej, czyli ściegu lewego gładkiego. Poszło :-)


...no to może jednak inny warkocz, mniej ścisły? Poszło.
...hmmm... może jednak inne podcięcie pod szyją? I kołnierz a'la zżółkły marynarz?


No i w ten wymęczony sposób powstała Musztarda Po Obiedzie czyli Kamizelka Z Rękawami. Musztarda po obiedzie, bo właśnie dziś temperatura spadła w dzień do zera i sypnęło śniegiem i w ścisłym związku z tym należy wyciągać raczej ciepłe gacie, a nie kamizelki :-)

Nu är sjukdomslärakursen klar. Under en 10 veckors period hade vi sammanlagt 9 tentor; den sista var i fredags. Med andra ord var det 10 veckor av rent vrålplugg och stress. I sådana omständigheter får jag ett typiskt tunnelseende - jag kan inte koncentrera mig på något annat än att bara plugga. Tröjan påbörjade jag alltså i slutet av augusti men den blev klar först nu; efter jag har stickat, repat upp och lagt undan den (tungt svärande :-) sammanlagt kanske 4 gånger - Johan skrattar att jag repar upp mer än jag stickar. Japp, det stämmer tyvärr!


***


Jak zwykle wykańczanie zajęło mi mnóstwo czasu. Kołnierz jest przyszyty po prawej stronie, ale ponieważ oficjalna wersja jest rozchełstana, więc lewa strona będzie bardzo widoczna. A publiczne pokazywanie szwów nie godzi się :-) Na wyżej zamieszczonym obrazku (porażającym fotoszopowym profesjonalizmem) widać, jak nabrałam oczka i podciągnęłam parę rządków ściągacza po lewej stronie (1), po to, żeby go (2) zgraftingować (jakie piękne prawie polskie słowo wymyśliłam, ha!), po to żeby w powstały tunelik wepchnąć ślady zbrodni (3), czyli szwy i nitki. To samo zrobiłam w pliskach rozcięcia dekoltu.

Som vanligt tog de där små detaljerna mest tid att göra klart. Kragen sydde jag ihop med tröjan på rätt sida, men eftersom den ska läggas ut så där lite nonchalant ;-) så skulle den fula sömmen vara helt synlig. För att den skulle försvinna fångade jag upp samma antal maskor som kragen består av från tröjans kant . Då stickade jag upp några varv resår (1). Sen använde jag grafting för att fixa en osynlig genomgång (2) och på detta sätt dölja sömmen och lösa trådar i den lilla tunneln (3).



A tu całość. Projekt własny (oj, aż za bardzo własny...). Ramiona i kołnierz modelowane rzędami skróconymi. Wełna Dropsa, Alaska, moim zdaniem naprawdę dobrej jakości. Na ten przykład: producenci włóczek łącząc dwa kawałki włóczki w motku wykonują zazwyczaj mniej lub bardziej dyskretny supełek. A tutaj połączenie było fachowe, czyli na zakładkę i porządnie skręcone. Małe zgrubienie i w ten sposób prawie ani śladu łączenia. Druga cecha wyszła w praniu - tej wełny nie wystarczy włożyć do wody; ona ma w sobie tyle powietrza, że trzeba ją utopić. Czyli powinna być ciepła. Czy gryzie? Nie wiem, bo ja z tych gruboskórnych i w dodatku lubię, jak mnie podgryza :-)
Ja, och tröjan i all sin prakt. Projektet är mitt eget (därför tog det så otroligt lång tid... glurrrrk!). Den del vid nacken, där fram- och bakstyckena ska sys ihop formade jag med hjälp av förkortade varv; denna teknik fungerar utmärkt just på sådana ställen. Jag har stickat av Drops Alaska; jag har aldrig stickat något av garnet så jag får se hur den reagerar på slitage och tvätt. Än så länge är jag nöjd med det – det verkar både vara varmt och har tålt att jag repat upp det så många gånger.

***
Edi - jak ja ten obrus skończę, to będę nim machać na prawo i lewo :-))) Na razie niestety odłożony - nie jestem w stanie tego szyć przy tak paskudnym świetle, a właściwie przy braku światła.

Iza - Witam :-) Białe na cieście marchwiowym to ser (w oryginale Filadelfia), roztopione masło, cukier, sok i skórka z cytryny. Ciasto jest bardziej wilgotne w ten sposób, a kwaskowość polewy fajnie przełamuje smak.

4 kommentarer:

  1. Widzisz, włóczka sama Ci powiedziała czym chce być, chciała po prostu być fajną kamizelą. Projekt jak najbardziej fajny i masz być z niego dumna. A pogoda- zakładaj pod kamizelę cieplejszy sweterek i już. Pozdrawiam cieplutko bo u nas już też zapowiadają śnieg.

    SvaraRadera
  2. Ciepłe gacie owszem, ale kamizelka też się przyda, w mądrym programie na tv mówili, że jak człowiek ma ocieploną klakę piersiową, to mu w resztę też cieplej! Ja też właśnie skończyłam kamizelkę. *^v^*

    SvaraRadera
  3. perfekcyjnie jak zwykle! nawet włoczka dostosowała się do Twoich standardów;)))
    jak na brak woli do życia trzymasz się dziarsko!
    boskie warkocze!

    SvaraRadera
  4. Bardzo piękna kamizelka!
    Jestem wielbicielką kamizelek, ta jest prześliczna!
    A co do zabardzowłasnych projektów to ja osobiście uważam że są zdecydowanie najlepsze :)

    SvaraRadera