2008-11-22

Choroba listopadowa - Novembersjukan

Śmietnik dzisiaj będzie... Czyli wypisuję wszystko to, co mi przychodzi do głowy :-)


Wstaję dzisiaj rano.... (no może nie rano, ale chyba najważniejsze, że wstałam :-))), patrzę za okno, a tu śnieg. Nareszcie! Wszystkim, którzy się dziwią, jak się można cieszyć ze śniegu wyjaśniam, że po prostu jest trochę jaśniej :-)
Detta såg jag imorse, när jag klev upp. Snö och lite sol, äntligen!

Kaktus kwitnie jak szalony...
Novemberkaktusen blommar igen...
Pisząc w tytule "choroba listopadowa" nie miałam na myśli trzymiesięcznego przeziębienia, które się u mnie świetnie czuje, a na wszelkiego rodzaju odstraszacze reaguje tylko pogardliwym drapaniem w gardle. Chodzi mi o to, że wszyscy się skarżą i ogólnie rzecz ujmując nie cierpią listopada. A ja wesolutka :-) Bardzo lubię listopad w tym roku, bo sobie to _dobrze_ uknułam: po pierwsze miałam urodziny, a po drugie odwaliłam kawał dobrej roboty. Urodziny się ma, niezależnie od naszych poglądów na ten temat, ale z tego kawału dobrej roboty jestem naprawdę zadowolona. Kosztowało mnie to koszmarnie dużo pracy, czasu i energii. No więc wsparta takimi argumentami poskromiłam fałszywym gwizdaniem swojego węża kieszonkowego i kupiłam listopadową gwarancję dobrego humoru:

När jag skrev novembersjukan i rubriken menade jag inte min förkylning som har hållit sig i hela tre månader nu. Jag tänkte mer på att alla klagar och tycker att det är trist och tråkigt. Jag måste säga att själv tycker jag om denna månad, åtminstone nu i år – jag fyllde år (precis som vanligt :-) och dessutom klarade jag hela sjukdomslärakursen jättebra. Jag känner mig riktigt nöjd med det senaste och därför unnade jag mig något riktigt, riktigt vackert:100% ręcznie farbowanego jedwabiu; 600 metrów na 100 gram. Kolory? Wariant a) męski, czyli johanowy: fioletowy. Fioletowy i już. No dobra, trochę odcieni w tym fioletowym jest. Wariant b) kobiecy, czyli mój: miedziany, stare złoto, szary gołębi, szary stalowy, granatowy, śliwkowy fioletowy przechodzący w czerń. Przy czym miedziany zmienia kolor w dziennym świetle na bardziej purpurowy. Tak więc z grubsza rzecz ujmując coś przepięknego :-) Położyłam to cudo obok łóżka; jak się budzę, to pierwsze co widzę, to te nowe motki. Kolory są moje, ale bardzo zimowe. W głowie mam mało zdecydowany pomysł, co z tym zrobić - jakiś taki dojrzały impresjonizm póki co widzę. Druty zalecane to 2,5, więc trochę będzie to sobie musiało odleżakować i poczekać na wykrystalizowanie pomysłu.
Silk Lace, handfärgat, inköpt på Garnkorgen
. Vackra, mörka, mustiga vinterfärger! Jag har ingen klar idé än vad det ska bli för något av dessa härvor. Eftersom garnet är så pass tunt måste jag tänka och räkna ut rejält innan jag påbörjar något. Garnet ligger bredvid sängen så det är det första jag ser när jag vaknar.

Jakieś trzy lata temu, korzystając z wizyty u mieszkającej w pobliżu rodziny, zrobiliśmy sobie małą wycieczkę do Fromborka. Wtedy właśnie zaczęły się prace archeologiczne dokładnie w tym miejsu w katedrze, w którym później znaleziono grób Kopernika (komentarz od mojego Wielkiego Brata: "Kopernik nie spoczął w krypcie, tylko pod posadzką - krypta jest niewielka, tylko pod fragmentem katedry" :-). Sprawa mi potem jakoś znikła z radaru, więc proszę sobie wyobrazić moje zdziwienie, gdy włączyłam wczoraj telewizor, a tu film dokumentalny o tym, jakimi sposobami ostatecznie naukowcy potwierdzili, że wykopany przez nich szkielet to właśnie szczątki Kopernika. Film jest zrobiony przez Polaków, we współpracy ze szwedzką telewizją; oficjalna strona jest tutaj. W Polsce wygląda na to, że ma być oficjalnie wypuszczony w lutym 2009. Jeżeli ktoś lubi historyczne zagadki, Pana Samochodzika i "Klątwy, mikroby i uczeni" to naprawdę polecam.

För några år sedan var vi på besök i norra Polen. Då passade vi på och åkte till Frombork, en liten ort med en otroligt vacker domkyrka. Alla källor anger att Copernicus begravdes just i denna kyrka; dock kunde man inte fastställa exakt var hans grav fanns. När vi var där påbörjades utgrävningar, sedan hittade jag inga uppgifter om vilka resultat det blev med undersökningarna. Därför blev jag riktigt förvånad när jag slog på TVn igår: i Vetenskapsmagasinet visades en mycket intressant dokumentärfilm om hur forskarna bl.a. från Uppsala universitet lyckades fastställa att det faktiskt var Copernicus kvarlevor som hittades. Filmens hemsida hittar man här
.
***
Brahdelt - ocieplona klata? No proszę, a mi zawsze wmawiali, że głowa! :-)))
Myszoptica - BOSKIE warkocze? Hmmmm.... Wiesz, jak ja je w napadzie tfurczości zrobiłam? No więc tak: sweter był na okrągło, skrzyżowałam oczka na warkocz, podjechałam do góry, więc znowu skrzyżowałam. Długość warkocza mi odpowiadała, wszystko ślicznie. Tylko jak dojechałam do rozdzielenia przy rękawach, to się okazało, że ja sobie wesoło krzyżowałam oczka warkoczowe co _szósty_ rząd, czyli na przemian po prawej i po lewej stronie swetra.
.... no i chyba tyle na dzisiaj... ciekawe, czy ktoś miał siłę przebrnąć przez cały wpis :-)))

5 kommentarer:

  1. Ja miałam :)
    Nie sadzilam ze mozna sie cieszyc ze sniegu z powodu swiatla ...
    U nas tez bialo... Nie znosze tego !!!

    SvaraRadera
  2. Ja też! ^^
    Też zawsze myślałam, że głowa, można zawsze założyć kamizelkę i czapkę, nie zaszkodzi. *^v^*
    To jest myśl, położyć sobie piękną włóczkę na widoku. ^^

    SvaraRadera
  3. Wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń!!! Co do śniegu to rozumiem doskonale- ja uwielbiam śnieg. Jest tak jasno, cicho i czyściutko. Włoczka jest boska a pomysł z trzymaniem przy łóżku kupuję- pierwsze spojrzenie i gęba się sama uśmiecha i od razu ma się fajny dzień. Życzę dużo zdrówka i pozdrawiam cieplutko.

    SvaraRadera
  4. Jubilatce - zyczenia najlepsze.
    Jedwab - powala na kolanka, ja chce ja chce ja chce...szczegolnie jesli granatowy, hehehe
    mysmy sie pewnie minely w drzwiach katedry we Fromborku, bo bylam tam akurat, jak kawal posadzki byl zdarty i dziura wielka, wiec ja bedac mna podeszlam, zawolalam pssst! wywalili na mnie galy ci ludzie, a ja po prostu chcialam wiedziec, po co kopia, a oni z wypiekami i przejeciem, ze wykopali czaszke, i ze Kopernik im, jak z fusow, wychodzi. Potem dosc szybko u nas w gazecie napisali, ze to w prawie 100% Kopernik, bo im sie wszystko zgadza...zdaje sie, ze teraz znalezli jakis wlos czy cos podobnego i Kopernik jest jak byk!
    Masz racje, co do pojasniajacego sniegu (nawet u nas jest!!! malo, ale od razu jasniej ;))) ). to chyba tylko jego zaleta...
    p.s. za pomoca glowy gubi sie do 25% ciepla z calego czlowieka. znaczy mozg ziebi sie najszybciej.

    SvaraRadera
  5. no oczywiście, ze dotrwałam do końca wpisu - jak zwykle :))

    wyobrażam sobie jak pięknie klęłaś po polsku nad tymi warkoczami! i myślę, że moje zachwyty nie były przesadzone nic a nic... staranności i kreatywności każdy może Ci zazdrościć.

    pierwszy śnieg jest zawsze fajny! dopiero potem bywa różnie.

    SvaraRadera