2009-08-09

Landmannalaugar - Skogar (1)

Po pierwsze bardzo dziękuję za pochwały obrusa :-) Po drugie pierwsze obiecuję solennie, że płachcie zdjęcie większe zrobię i wyłożę, tylko najpierw będę musiała wymyśleć jak to praktycznie wykonać. No i po trzecie pierwsze przepraszam, że tak to długo trwało, ale miałam nawał trochę innych zajęć :-)

***
Zeszłoroczna wyprawa na Islandię tutaj. Skutek wycieczki był taki, że Johanisko się za dużo przewodników naczytało. No bo jak doszło do ustalania tegorocznych planów wakacyjnych, to wyszło na to, że znowu Islandia; tym razem zupełnie na własną rękę, żeby zobaczyć te wszystkie piękne wertepy, o których napisali w mądrych książkach. No i wyszedł nam spacer w terenie, tak jakoś 120 kilometrów...

Om vår förra årets resa till Island kan man läsa här. Vi blev helt förtrollade av naturen där och när vi skulle bestämma vart vi skulle åka i år föreslog Johan Island. Men den här gången en vandring, helt på egen hand, för att se alla dessa underbara platser. Då blev det en promenad på 120 kilometer.


***
Dzień - 1 - Dag:
Landmannalaugar - Blahunkur - Brennisteinsalda - Landmannalaugar

Nie chcieliśmy się od razu z podróży rzucać na trasę, więc pierwsze dwa dni spędziliśmy w Landmannalaugar. Stąd zrobiliśmy dwa krótsze wypady - pierwszego dnia na wzgórze Blahnukur (945 m) i dalej na bajecznie kolorową Brennisteinsalda.
Vi tyckte att det skulle vara lite för tufft att bara kasta sig iväg på vardingsleden allra första dagen. Därför bestämde vi oss att stanna kvar i Landmannalaugar i två dagar och göra några mindre utflykter därifrån. Den första dagen blev det ett berg som heter Blahnukur (945 m) och sedan vidare till den sagolikt färggranna Brennisteinsalda.



***Dzień - 2 - Dag:
Landmannalaugar - Ljottipollur - Landmannalaugar

Drugiego dnia podeszliśmy do krateru wygasłego wulkanu Ljottipollur.
Andra dagen gick vi till kratern efter den inte längra aktiva vulkanen Ljottipollur.





***
Dzień - 3 - Dag:
Landmannalaugar - Hrafntinnusker

Tego dnia rozpoczęliśmy wyprawę właściwą. Ten etap miał 12 kilometrów, a różnica poziomów wynosiła 470 metrów. Przy czym ta różnica to była w linii poziomej - sam teren był bardzo górzysty, także praktycznie rzecz biorąc w górę to się na tym odcinku robi bardzo dużo więcej, niż te 470 metrów. W pewnym momencie widać wyraźnie, że jest się na sporej wysokości - znikają wszelkie rośliny, idzie się po śniegu.
Den dagen började vi vår vandring. Etappen var ca 12 kilometer och nivåskillnaden mellan starten och målet var 470 meter. Dock går man där väldigt mycket upp och ner hela vägen, så praktiskt sett går man uppåt mer än dessa 470 meter. Mao jobbigt :-) Vi skulle upp till en hydda som ligger på höjden av ca 1100 m och det var ganska intressant hur naturen förändrades under sträckans längd - mossa och gräs försvann bara, man gick på lavasand och stenar.


Padało, wiało i nie bardzo mieliśmy ochotę robić sobie Biwak Pod Leżącą Zaspą. Z głupia frant spytaliśmy, czy są wolne miejsca w schronisku. Były, dwa ostatnie :-) Rozgrzaliśmy się trochę i stwierdziliśmy, że trzeba sobie zrobić spacer do grot śnieżnych. W schronisku ostrzeżenia były nastąpujące: Uwaga na spadające bloki lodowe w grotach- mogą być niebezpieczne. No coś podobnego :-)
Det regnade och blåste rejält så vi var inte sugna på att slå upp tältet precis bredvid en massa liggande snö. Vi frågade om lediga platser i vandrarhemmet, tack och lov fanns dem :-) Efter lunch gick vi vidare till isgrottor. Man ser varningsskyltar för nedfallande isblockar, det visar sig att de "kan vara" farliga. Hör man saken... :-)))


Po drodze dopadły nas niskie chmury - no dobra, niskie, jak niskie, byliśmy w końcu na wysokości ponad 1000 m. Do tego czarny piasek lawowy i granatowy błysk mokrych obsydianów. Tak powstało ulubione zdjęcie numer dwa :-)
Molnen låg lågt... eller vi var så högt uppe kanske... Det blev dimmigt, den svarta lavasanden låg under fötterna och marinblåa obsidianstenar glänste i regnet. Så blev denna bild till :-)


Groty lodowe - czyli śnieg kontra gorące źródła, które spod tej czapy wypływają. O tej porze roku to była raczej jama śnieżna, ale wrażenie i tak imponujące...
Isgrottor - snö och varma källor som sipprar underifrån. Snön smälter och massorna rasar ner. Vi den här årstiden är det inte mycket till grottor, men utsikten var mäktig ändå...

8 kommentarer:

  1. Zdjęcia przepiekne chociaż pewnie nie oddają całego piękna oglądanych widoków. Ale naprawdę robią ogromne wrażenie. Serdeczności

    SvaraRadera
  2. Alez piękne miejsca !!! Tylko zazdroscic mozna, oraz podziwiac kondycję :)

    SvaraRadera
  3. Zapiera dech w piersiach. Aż chciałabym tam się znaleźć. Pozdrawiam .

    SvaraRadera
  4. Być tam, podziwiać.Cieszę się, że twoje plany udało zrealizować.Zdjęcia są piękne.

    SvaraRadera
  5. Piękne zdjęcia , tyle w nich fantazji i marzeń.Aż chciałoby się tam wybrać i naocznie to wszystko zobaczyć.
    Islandia musi być cudowna , choć tam podobno noce są bardzo krótkie:))
    Czekam na więcej.
    Pozdrawiam

    SvaraRadera
  6. To da się tak na piechotę przez Islandię? Kurczę, korciło mnie, zeby sie udać na tą piekną wyspę na wycieczkę objazdową, ale skoro da sie na piechotę, to cię pewnie kiedyś pomęczę o szczegóły ;-)
    (no właśnie, poproszę wiecej notek o Islandii).
    Pozdrawiam.

    SvaraRadera
  7. Ojejku, muszę się tam kiedyś wybrać, niesamowite krajobrazy!

    SvaraRadera
  8. Vilka bilder! Jag nästan glömmer att andas. Helt fascinerande utsikter :-))

    SvaraRadera