2009-03-15

Nerd Warning :-)


Nnno tak, to chyba jednak było bardzo głupie pytanie :-))) Czyli ostrzegam grzecznie: ten wpis będzie tylko i wyłącznie o włóczkach-przydasiach, chomikowanych skrupulatnie przez kilka ostatnich lat. A ostrzegam, bo jak ktoś plątać nie lubi, to już teraz może przerwać czytanie i oddać się bardziej konstruktywnym zajęciom :-)
När jag lägger ut bilder på nystickade sjalar brukar jag få ganska många frågor om det garn som jag stickat med. Anledningen är att tunna garner samt garn av finare kvalitéer inte är tillgängliga i Polen. Samtidigt ser ju tjejerna på Ravelry och utländska bloggar att det finns garn till spetsstickning, garn som är handfärgade, garn som innehåller intressanta naturfibrer. Därför blev jag ombedd att visa upp något från min garnsamling. Förra veckan gjorde jag lite ordning i mitt garnskåp så jag utnyttjade tillfället och tog bilder på vad jag har hamstrat för något under de senaste åren.

***
Moja robótkowa zasada numer dwa to nie kupować włóczek na zapas. Ale jak każda porządna reguła i moja zasada ma wyjątki, które to wyjątki wklejam hurtowo i wyjaśniam, dlaczego się na nie złakomiłam :-)


Wyjątek numer jeden: ręcznie farbowane włóczki szalowo-chustowe. Takowych zazwyczaj w sklepach pojawia się po góra kilka motków z danego farbowania. Więc jak widzę jakąś określoną kombinację kolorów i skład, który mi odpowiada, to kupuję. Na ten przykład takie coś:
Jag inte brukar köpa garn "för säkerhets skull" - blir det någon stickning av något garn kan jag vara säker på att det kommer att saknas ca 11 hekto till för att avsluta projektet. Så man kan säga att alla dessa garn som jag har hemma är faktiskt undantag; jag försöker förklara varför jag tyckte att jag ska skaffa dem.
Untantag nummer 1: handfärgade godisgarn till sjalar! Om jag ser en färgkombination som jag tycker om så förklarar jag till mig själv att det är ju så unikt, det här garnet, jag kommer kanske aldrig mer hitta något liknande som är så vackert (klart att jag hittar ändå... :-)



Hand Maiden, Lady Godiva; 50% jedwabiu, 50% wełny; 250m/100g, produkcja kanadyjska, kupiony w Garnkorgen. Kolory: oliwkowo-mszysto-miedziano-rudy. Tutaj niestety pojawiają się Problemy Krajów Rozwiniętych: te 50% jedwabiu to dla mnie już za dużo. Jedwab ma charakterystyczny, lekko zbutwiały zapach, na który ja reaguję jak pies myśliwski. I który to zapach ja w tych motkach wyczuwam. Ale za to nie wyczuwam go w tym składzie:

Hand Maiden, Lady Godiva; 50% silke, 50% ull; 250m/100g, köpt hos Maria i Garnkorgen. Jag känner den karakteristiska silkelukten vilken jag däremot inte känner här:

Złocisto-zielone o składzie 70% jedwabiu i 30% Sea Cell. O Sea Cell czytałam kiedyś w Interweave; o ile dobrze zrozumiałam, to jest to włókno naturalne wytwarzane w sposób syntetyczny (czyli zasada produkcji zbliżona do włóczek z soi i protein mleka). Nawet jak widać zaczęłam coś z tego dłubać, ale okazało się, że pomimo sznurkowatości dzianina z tego wychodzi dosyć mięsista. Które to odkrycie mnie przerosło do tego stopnia, że projekt z przerażeniem został porzucony :-)

70% silke, 30% Sea Cell. Jag började till och med sticka något (vad var det???) av garnet, men upptäckte att strukturen var för "köttig" för projektet. Därför plockades garnet ned i skåpet och väntar på en mer passande idé.


***
Wyjątek numer dwa: zielony :-))) Uwielbiam zielony, a że ubrania, buty w tym kolorze widzę rzadko, więc jak zobaczyłam to:

Undantag nummer 2: Grönt!!! Älskar grönt och det är ganska ovanligt med denna färg. Så när jag såg det här:

...no to przecież trzeba się było zaopatrzyć w szalowe motki. Teetee Elegant, 70% wełny, 30% jedwabiu; 500m/50 g, produkcja fińska, kupiony w Garnhärvan. Kolor? Po prostu zieloniasty zielony :-)))
...så köpte jag två nystan till en sjal. Teetee Elegant, 70% ull, 30% silke; 500m/50 g, köpt på Garnhärvan.
***
Zestaw wyjątków :-))) czyli branie tanie niesłychanie. Czyli na przykład otwarcie nowego sklepu internetowego, ostatnio Lienes design. W ramach zdobywania nowych klientów Liene sprzedawała włóczki o fantastycznych składach po cenach niższych, niż akryl w sklepach naziemnych (sic!!!). Najpierw się zaopatrzyłam w Nepal, 70% wełny, 30% kaszmiru, 100m/25 g, produkcja włoska, kolor cynamonowy (na zdjęciu motki u góry):
Ett helt kit med undantag: prisvärda garn med bra kvalité. Allt inköpt på Lienes design, jag lyckades köpa allt för (ofta rejält) nedsatta priser. Först skaffade jag det garn som ligger överst på bilden:



Włóczka przyszła i w ramach sprawdzania, czy oby na pewno podpaliłam kawałek. No i moje wątpliwości się rozwiały momentalnie razem z dymem: śmierdziało tak, jak tylko palone włókna naturalne potrafią śmierdzieć :-) Więc oczywiście dokupiłam jeszcze Nepalu w kolorze beżowym (dolny rządek).

Nepal, 70% ull, 30% kashmir, 100m/25 g. Färgen är ljus kanel. Enligt hemsidan kan man färga om den. Men jag tror inte att jag gör det, jag tycker om den som den är :-) Jag måste erkänna att jag var lite misstänksam varför garnet var så pass billigt. För säkerhets skull satte jag eld på en bit och... ja, det är bara naturfibrer som luktar så :-) Därför köpte jag lite Nepal till, det som ligger underst på bilden - färgen är beige med en liten skvett gul.
Po jakimś czasie Liene wprowadziła do sklepu i w ramach urabiania klienta sprzedawała taką włóczkę:

70% wełny z jaka (sic!!!), 30% merynosa; 350 m/50 g, produkcja włoska. Moje motki mają kolor zimnego brązu, a jakowa struktura muszę przyznać jest ciekawa. Po jakimś czasie Liene obniżyła cenę na to...
Jakgarn, såklart, som jag har läst så mycket om! Det måste jag ju prova, här tycks ju om konstiga djur... En lite kallt brun färg, lite speciell struktur. Jaja, intressant!


...a ja, jak tylko dostałam to w ręce, to zaniemówiłam. 70% merynosa, 20% jedwabiu, 10% kaszmiru. Były tyko dwa kolory, z czego ja nie wybrałam czarnego :-) 150 m/50 g, produkcja też włoska. Przy okazji była promocja na inną włóczkę, 100% merynosa, w cenie - ekhem - mocno korzystnej. Podejrzewam, że do desperackiej wyprzedaży przyczyniło się fatalne zdjęcie na stronie sklepu. Według którego to zdjęcia włóczka była bardzo różowa, a jak ktoś bardzo chciał i się postarał (jak ja :-), to można sobie było wmówić, że skręca lekko w stronę cyklamenowego. Stwierdziłam, że za taką cenę to sklecę z góry na dół jakiś szybki i żarówiasty sweterek na grzyby, co by mnie dobrze było widać w chaszczach i najwyżej nie będę się przyznawać, że sama zrobiłam :-) Autentycznie bałam się otworzyć przesyłkę, ale jak otworzyłam to osiągnęłam 100% WOW!!! Factor:

Något som jag blev förtjust vid första ögonkastet i: Magnum, 70% ull, 20% silke, 10% kashmir. Och färgen är djup chokladbrun, hur snygg som helst! När jag beställde detta såg jag ett annat ullgarn för vrakpriser. Enligt bilden på hemsidan var det rosafärgat, jag intalade mig själv att det var lite åt cyklamenhållet. Naja, jag slafsar ihop en snabb rosatröja, det blir varmt när jag plockar svamp och dessutom kommer Johan att bli glad att jag syns någonstans ute på långt avstånd i skogen, tänkte jag. Men när jag öppnade paketet och såg det...



Przepiękna rubinowa czerwień, 175m/50 g, produkcja litewska (!!!), według metki tutaj jest strona producenta.
...blev jag tvungen att SNABBT revidera mina planer för garnet: ett jättevackert, djup rubinrött garn av den mysigaste mjukissorten!
***
Dla tych, co dotrwali do tego miejsca ciekawy link: ocieplacze na jajka. Kurze oczywiście.
En intressant länk som jag sett på en annan blogg (kommer inte ihåg vilken, tyvärr!): ugglor som roliga äggvärmare!

***
Gunilla, Katarina - ett STORT tack, vad trevligt att få bekräftelse från några kunniga stickerskor! Jag har redan testat den - den är varm och en tjej tittade på den _väldigt_ intensivt när jag åkte tunnelbana häromdagen :-)

Sweter: ojejejej, ale się ucieszyłam ze wszystkich komentarzy :-))) Oficjalnie melduję, że już w nim chodziłam, jest ciepły, mieści się pod płaszcz i jakaś pani się na niego bardzo intensywnie patrzyła w metrze :-) Czyli misja zrealizowana!

Chleb: obiecuję, że przepis wkleję w tym tygodniu. Jak się zapewne domyślacie przepis jest po szwedzku, więc muszę go najpierw sensownie przetłumaczyć i o parę rzeczy dopytać Głównego Piekarza :-)

7 kommentarer:

  1. Tyle dobra naraz to ja jeszcze nie widziałam, ucieszyłaś niezmiernie moje oczy ;) Wszystko piękne a na widok tej zielonej-różnorakiej to aż słabo mi się zrobiło piękne!

    SvaraRadera
  2. Możesz trochę oszczędniej dawkować te fotki?
    No przecież to zawału można dostać,jak się naraz tyle piękności zobaczy.

    SvaraRadera
  3. no no..ja nawet o takich skladach nie slyszalam..cuda nachomikowalas.. kolory no i ta jakosc..sklad..och ..faktycznie mozna poczuc spelnienie dotykajac..majac!! takie cuda..pozdrawiam ania

    SvaraRadera
  4. Żeby tak jeszcze w tych sklepach dało się przełączyć język na angielski, bo te kółeczka nad literkami mnie całkiem przestraszają :) Włóczki szlachetne, u nas w sklepach takich nie uświadczysz. Możesz mi tylko napisać, czy z któregoś z tych sklepów wysyłają zamówienia do kraju nad Wisłą?
    Pozdrawiam i zazdraszczam "zasobów włóćzkowych" w bardzo pozytywnym znaczeniu: mam nadzieję, że niedługo znowu coś ładnego z tych wspaniałości wydziegasz :)

    SvaraRadera
  5. Zazdroszczę! Tych zieleni, tych czerwieni, tych składów włóczki - wełna z jaka!... Jedwab!... Ech... *^v^*
    Ocieplacze na jajka też robiłam, ale w kształcie zająca. ^^
    Przepis na chleb jak najbardziej poprosimy!

    SvaraRadera
  6. bezlitosna kobieto! tak ludzi dręczyć:)))))
    i popieram - od każdej zasady musi być wyjątek, żeby została Prawdziwą zasadą. ta o kupowaniu włoczek na zapas to się zrobiła przez to tak Prawdziwa, że hej...

    SvaraRadera
  7. Piękności posiadasz prawdziwe. Miło chociaż popatrzeć i poczytać bo u nas to nie ma nawet szansy na takie cuda. A zakupy w pełni uzasadnione, takich okazji się nie przegapia! Uściski i dzięki za pokaz.

    SvaraRadera