2018-05-21

Wiosna



W zeszłym roku w ogóle nie było mnie na mojej stałej trasie (ok. 8 kilometrów). Trzeba było w czasie tego wyjazdu nadrobić, więc tym razem wyszło dwa i pół spaceru. To pół dlatego, że na trzecim kilometrze, w okolicy pastwiska dla młodych byków, przy ulach, Wrzaskun odmówił dalszej współpracy i stanowczo zażądał zmiany środka transportu. Trzeba go było wyjąć z nosidła i nieść leżącego brzuchem na rękach, oczywiście przodem do kierunku jazdy, aby mógł kontemplować okolice. 

 Miedzianka Padalec; zdjęcie Johan z telefonu Johana.

Na zmianę sposobu wiszenia Wrzaskun przestał wrzeszczeć i zareagował ukontentowanym gruchaniem oraz beztroskim majtaniem prawą nogą. Co kontynuował przez następne trzy kilometry, bo teraz to już skrótem po asfalcie w kierunku domu. Na tak malowniczy widok pomykający traktorem Chłop Wielorolny (stan wnuków: pięcioro) ryknął śmiechem i pomachał mi pokrzepiająco. W podzięce skinęłam łaskawie głową, bo na cokolwiek innego to i ręce miałam zajęte, i tchu mi brakowało. I tak oto spocona, zziajana i wkurzona, ale za to z wielce zadowolonym Synusiem doturlałam się do domu.


4 kommentarer:

  1. Ta miedzianka to jaszczurka, padalec.

    SvaraRadera
    Svar
    1. Tak, wiem, śliczna była. Podejrzewam, że samica, bo brzuch zaokrąglony był wyraźnie. Później widzieliśmy jeszcze dwa inne osobniki i była wyraźna różnica i w kolorze (bardziej intensywny miedziany), i w kształcie ciała. Żmije zygzakowate też są, ale w tym sezonie jeszcze nie widziałam. I chyba dobrze, że nie widać ich było, bo są niestety bezlitośnie tępione przez lokalnych :-(

      Radera
    2. Ach, no to zaszło małe nieporozumienie - miedzianką nazywa się też czasem gniewosza plamistego, dlatego już chciałam prostować ;)

      A padalce rzeczywiście są piękne, zwłaszcza odmiana z niebieskimi plamami, chociaż i tym zwykłym nic nie brakuje. Ta samiczka na zdjęciu ma fajny wyraz "twarzy" - taki melancholijny i inteligentny jednocześnie :)

      Radera
    3. W porządku, ja też trochę skrótem myślowym pojechałam. Po szwedzku to "kopparorm"/"kopparödla", czyli wąż/jaszczurka miedziana. Z rozpędu napisałam więc, że to miedzianka, następnym razem już będzie padalec :-) Odmiany z niebieskimi plamami tutaj nie widziałam, prawdę mówiąc nawet nie wiedziałam, że takie są :-) Te dwa samce, które widzieliśmy później były mniej towarzyskie, ich wyraz twarzy to wskazywał raczej na bycie wkurzonymi naszym przyglądaniem się. A gniewosza nigdy nie widziałam niestety.

      Radera