2018-06-17

Krokodyl komunista i susza

Koleżanka Ewy się pochwaliła, że widziała KROKODYYYYYLA (jak się później okazało na filmie...). Ewa wybłagała więc, żebyśmy poszli obejrzeć krokodyle. Jedyne miejsce w Sztokholmie z tego typu rozrywką to Akwarium na terenie Skansenu. Zapakowałam więc towarzystwo i pojechaliśmy.

Krokodyle są dwa, kubańskie. Od samego Fidela dostał je jakiś radziecki kosmonauta i zahodował. Gdy mu się "przestały mieścić w wannie" oddał je do moskiewskiego Zoo. Stąd trafiły w ręce pracownika Skansenu, a do Sztokhomu pojechały jako bagaż ręczny w Aeroflocie (to były czasy!!! :-))).


Krokodyle się regularnie rozmnażają, a że gatunek rzadki, to inne ogrody zoologiczne, również te w Stanach, chętnie je chcą mieć. Handel z Kubą co prawda zabroniony, ale na szwedzkie (socjalistyczne) młode amerykańska biurokracja oko przymyka.

Inne zwierzęta też oczywiście są.



Na zakończenie wizyty można pogłaskać boa dusiciela, lub pająka ptasznika. Boa są dwa, pani opiekunka powiedziała, że mają około 10 lat. Około, bo pochodzą od prywatnych hodowców. Spytałam, czy im takie wygłaskiwanie odpowiada. Tak, bo są grube i leniwe: ponieważ nie muszą polować, więc mają sztywne mięśnie. Głaskanie to dla nich bardzo pożądany masaż.


***


W sobotę pojechaliśmy w teren, sprawdzić sprzęt przed wyjazdem na wakacje. Młody nosidłem zachwycony. Susza za to przeokropna, jest całkowity zakaz palenia czegokolwiek w lasach. Jagód w tym roku pewnie nie będzie :-(


Inga kommentarer:

Skicka en kommentar