2015-09-12

Migawki

Jakiś czas temu czytałam ten wpis. A przypomniało mi się o nim wczoraj, bo byłam świadkiem ciekawej sytuacji:

Idę sobie ulicą, mijam grupę na moje oko czterolatków z paniami na spacerze. Z naprzeciwka nadjeżdża samochód policyjny i widzę, że zwalnia. Myślę sobie instynktownie "Coś się stało?"

Nie, nie. Policjanci (dwóch młodych, roześmianych panów) zatrzymali samochód przy krawężniku, wychylili się z okna i dziarsko wykrzyknęli "Cześć, dzieci!". Po czym włączyli _cały_ zestaw dyskotekowy i ku dziko wyrażonemu zachwytowi publiczności, połypali na niebiesko. Jak już połypali w pełnej krasie, to dzieciom pomachali i pojechali dalej.

Znając szwedzką powagę, jeżeli chodzi o instrukcje, rutyny i przepisy, to wątpię, żeby to była jakaś odgórna akcja pedagogiczna tutejszej policji. Oni najwyraźniej świetnie się bawili widząc reakcję dzieci. A na zdrowy rozsądek to biorąc, to punktów u dzieciaków na przyszłość nałapali :-)

***


Taaaaaakie cudo dziś znaleźliśmy. W Szwecji nie jest pod ochroną, ludzie zbierają i jedzą. My nie - po dwukrotnej próbie przyrządzenia stwierdziliśmy, że po prostu nie wiemy, JAK to ma smakować i lepiej niech sobie ozdabia las. Za to nazbieraliśmy kurek :-)