2015-08-16

Istulpan


Rok temu wyglądała TAK.
Niecałe trzy miesiące temu wyglądała TAK.
A od zeszłego tygodnia wygląda tak:



"Na której ścianie ją powiesisz?" - by Niezawodny, oczywiście. W tle czają się KURAKI. W oryginale były jeszcze chwosty w rogach. Wyobraziłam sobie, jak Córeńka pracowcie i wytrwale wydłubuje nitkę po nitce z takiego chwosta i jednak odpuściłam.

Hmmmmm... Haft wełniany, na filcu wełnianym, poduszka wypchana czesanką wełnianą... Oj, żeby nie było jak w TYM ODCINKU Maszy!

2015-08-13

Wyjazd w góry

Tegoroczny wyjazd. Dla mnie po trzyletniej, natomiast dla Johana aż po dwutygodniowej przerwie :-) Trasa mało intensywna w tym roku - pięć dni, 16 plus 17 plus 20 kilometrów, z dwoma dwudniowymi postojami na zajęcia w podgrupach. W dodatku dopasowywaliśmy się na bieżąco pod potrzeby małej i uwzględnialiśmy kaprysy pogody. 



Tym razem mieszkaliśmy w schroniskach: Storulvån, Sylarna i Gåsen. Te dwa pierwsze to prawdę mówiąc przypominały hotele, z dziatwą wieczorami wiszącą stadami na korytarzach i tnącą w gry na komórkach włącznie. W schronisku Gåsen warunki już były bardziej spartańskie. Tam właśnie zrewidowałam swój dotychczasowy szczyt luksusu: deska klozetowa w wychodku 20 metrów od budynku sypialnianego była ze styropianu. Jippi.


Nieodłączny element krajobrazu, czyli renifery. W słoneczne dni idą na płaty śniegu - po pierwsze jest im za gorąco, po drugie na śniegu nie ma komarów. To stado na zdjęciu miało około 100 sztuk.



Cytat z internetów  on: "Karmienie piersią ogranicza i jest się uwiązanym". Cytat z internetów  off. W moim przypadku byłam uwiązana smyczą o długości 1426 metrów n.p.m. Jak na moje potrzeby to w zupełności wystarczyło :-)


Dzieci: najmłodsza napotkana dziewczynka miała sześć miesięcy :-) Spotkaliśmy też rodzinę, w składzie mama, tata, czwórka dzieci w wieku od czterech do jedenastu lat i duży pies. Rodzina spała w dwóch namiotach. Namioty są prawdę mówiąc najlepszym rozwiązaniem w przypadku dzieci, które już mogą kawałek przejść same, nie robiąc przy tym dogłębnych analiz każdego znalezionego kamienia. Idzie się tyle, ile fabryka dała, a jak już kogoś bolą nogi, to rozbijamy obóz. Młodsze dzieci, w tym i nasza Jaśnie Panna, były w nosidłach. A jak widać na zdjęciu umiejętność przystosowania się do aktualnych okoliczności dzieci raczej posiadają.



Rzeka do chodzenia w bród. Problemów tym razem nie było :-P

Jazda: podróż samochodem, około 700 kilometrów. Przy czym prowadzenia nie ułatwiają nierównomiernie porozstawiane przy trasie łosie. Stoją takie szafy pięć metrów od drogi, żują i kontemplują samochody przejeżdżające im przed nosem z prędkością 110 km/h. Pierwszego powitałam okrzykiem radości, obecność drugiego stwierdziłam, na trzeciego już warczałam "Stój, gdzie stoisz i mi nie wylatuj pod koła".


Dalsze plany wędrownicze już są - trzeba wykorzystać zacięcie co poniektórych uczestników :-)

2015-08-10

Pierwsze krokodyle za płoty


To znaczy jakiś rok temu uszyłam sowy. Po roku _intensywnego_ używania sowy w dalszym ciągu są w jedną z częściej nakładanych części garderoby. Pozwolę sobie więc zadać głupie pytania: dlaczego podkoszulka 1) uszyta przez kompletną amatorkę, 2) bez doświadczenia i trzy razy wczytującą się w opis z jedną gwiazdką, 3) na prościutkiej maszynie, w przeciwieństwie do kupionych ubranek dziecięcych 1) daje się doprać, 2) nie ma zwichrowanych szwów, 3) rozciągnęła się o tyle o ile, ale 4) w dalszym ciągu pasuje? Pytania retoryczne, nie trzeba odpowiadać - przynajmniej nie mi...

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc rozochocona sukcesem sów uszyłam...


...KUKIIIII!!!!

 Materiał: 98 % bawełny, 2 % elastanu, z ceryfikatem ekologicznym, cokolwiek by to miało znaczyć. Poszłam po coś innego do sklepu z materiałami, ale jakoś tam samo mi się podeszło do stoiska dziecięcego. Jak zobaczyłam ten materiał, to zaczęłam rechotać. Albowiem moje dziecko: uwielbia różowy i uwielbia krokodyle (sic!). Czyli wyszło, że takiej kombinacji naprawdę nie mogłam odpuścić :-D


Wzór: bardzo fajny, ten sam, co sowy, ale dwa rozmiary większy. Pochodzi z gazety Ottobre. Wydają sześć numerów rocznie, cztery z wykrojami dziecięcymi i dwa z damskimi. Ten wykrój, z którego ja szyłam jest naprawdę prosty i sensownie opisany - czyli dla mnie idealnie :-)


Koszulka leżała gotowa na kanapie, miałam ją uprasować i schować do szafy (jest za ciepło na długie rękawy w tej chwili). Ale mała się obudziła, zobaczyła, zawrzasnęła "KUKIIII" i nie było przeproś, trzeba było zakładać na popołudniowy spracer.


A ponieważ dziecko mi powyrastało, więc w następnej kolejności... tukany :-)