2012-05-17

Love Darg Shetland Shawl


Najpierw zrobiłam bordiurę:


Okazało się, że wzór w książce nie dość, że zawiera błędy (!!!) to jeszcze jest, powiedzmy, niezbyt konsekwentny. Błędy udało mi się wyłapać, w niektórych fragmentach dodałam/pozbierałam oczka, żeby wzory były jednakowe. Pilnowałam się i jak nigdy do tej pory nie robiłam notatek przy robieniu na drutach, tak tym razem wszystko zapisywałam. Ponieważ i tak się bałam, że pozapominam co i jak, więc od razu zrobiłam też drugą bordiurę. I dopiero potem wystartowałam z panelem centralnym.


Tak wyglądał przed Wielkanocą...


...a tak po Wielkanocy. W tym czasie już wiedziałam, że będę musiała dokupić włóczki i sobie tak wymyśliłam, że jeszcze podciągnę ten środkowy kawałek o ten "dziurawy" fragment, który widać na zdjęciu.


No i się niestety przeliczyłam - włóczkę wycofano ze sprzedaży w sklepie, w którym kupiłam początkowe motki. Pojechałam do innego sklepu, pani nie miała nawet tego koloru. Powiedziała mi prosto i wyraźnie, że o znalezieniu tego samego farbowania na obszarze Sztokholmu mogę zapomnieć. Doradziła mi, żebym się kontaktowała z mniejszymi sklepami w całej Szwecji - może ktoś po prostu nie sprzedał jakiegoś starego motka. Skontaktowałam się z 26 sklepami, które współpracują z producentem, po kolei dostawałam odpowiedzi "Nie, nie mamy, ale możemy przysłać z innego farbowania". No ale dostałam też odpowiedź: "Przyślij kawałek włóczki, postaramy się dobrać spośród tych farbowań, które mamy u siebie". Po kilku dniach dostałam motek - przy przyłożeniu nitka do nitki kolor zgadzał się idealnie. W robocie niestety nie bardzo... O podciągnięciu wzoru centralnego mogłam zapomnieć (i bardzo dobrze, zaraz wyjaśnię czemu), dorobiłam tylko brakujące ząbki do koronki - i ten fragment potem wmarszczyłam i wszyłam w róg. Całe szczęście, że to naturalny kolor wełny - z kolorową by mi taki manewr nie wyszedł.


Tutaj próbowałam przyszywać koronkę metodą estońską. No i niestety się okazało, że te przymarszczenia nie wystarczą. Musiałam odpruć, jeszcze raz podłapując oczka, i przyszyć od nowa. W oryginałach koronka dookólna jest dorabiana symultanicznie w trakcie dłubania. Ja się bałam, że jak się pomylę we wzorze to... no cóż, nie dość, że bedę pruć szal, to jeszcze do tego koronkę. Nie, dziekuję :-)


Tak wygląda bordiura i panel centralny przed praniem...


...a tak po blokowaniu. Dolny kant jest blokowany na prosto, mało miejsca miałam do zdjęcia i drut musiałam przesunąć.


No a tu weszłam na stół w kuchni, żeby sfotografować całego z lotu ptaka :-) I tutaj wyjaśniam, czemu dobrze, że nie przedłużałam części centralnej - bo on i tak ma dwa metry i osiem centymetrów, co nawet mi wystarczy do się zamoto-omotania. A właśnie, czy pisałam już o swoim uwielbieniu do prętów do blokowania? :-)

Wzory: z broszury Sharon Miller "Heirloom Knitting's Love Darg Shetland Shawls" . To jest bardziej zbiór wzorów; na mój szal nie ma gotowca (jest tylko jego małe zdjęcie :-), trzeba sobie samemu wszystko powyliczać i pokombinować. Wzór absolutnie nie dla początkujących (tzn. ja nie zabraniam, jak ktoś bardzo chce, to czemu nie :-).

Włóczka: TeeTee Elegant, 70% wełny, 30% jedwabiu. 1000 metrów na 100 gram - według zasad robienia szali szetlandzkich jest zupełnie za gruba (pragnę uściślić, że jakieś trzy razy za gruba), ale prawdę mówiąc celowałam w właśnie taką solidniejszą strukturę - mi jest zimno, ja się chcę czymś cieplejszym owinąć i nie bardzo mam zastosowanie dla pajęczyn. Kolor najpięknieszy wełniany, czyli naturalnie beżowy - wzory w szalu są tak intensywne, że naprawdę tutaj nie trzeba dokładać nic więcej :-) 

Druty: 2,5 mm. Też za grube :-)

Czas: grudzień 2011 - maj 2012, pięć miesięcy. Myślałam, że mi to rok zajmie, ale najwyraźniej już niedługo mogę zacząć następny... uuups! ;-)

Błędy: A jakże, są! Nie, nie we wzorze - przynajmniej ja nie widzę. Przy wykańczaniu mi powyłaziła szwami moja techniczna ignorancja na temat szali szetlandzkich. Nie oszukujmy się, trzeba wziąć, siąść i solidnie poczytać na temat - ale ja jakoś zawsze wolę sobie poimprowizować. Nic to, następnym razem się lepiej przygotuję - na przykład NA PEWNO kupię więcej włóczki :-)


.....a teraz idę sobie znaleźć jakieś hobby :-)

2012-05-15

Obrazki z wystawy


Skorzystałam z okazji, że Jasiek _konicznie_ się musiał spotkać z Micke. Wcale nie podstępem, sam ze mną poszedł na wystawę:


Fiołki dzikusy, pożyczone z ogrodu botanicznego.



Stół z miniaturami.


Stół ze standradami i odmianami large.




Litet Skärt Moln: "O, zobacz, jaki ten ładny!" - no jak taki komentarz usłyszałam, to nie chciałam Jaśkowi robić przykrości i liście kupiłam :-) Aż liście...







Dla zachowania równowagi (i żeby znaleźć Micke :-) poszliśmy na nowootwarcie linii kolejki wąstkotorowej. Akcent patriotyczny - ponieważ kolejka jeździ przez tereny zabudowane i nie może za bardzo dymić, to do jej napędu kupowany jest polski węgiel - bo jest bardzo dobrej jakości.

A w niedzielę niektóre kończyły szal, a niektórzy...


...udoskonalali technologie pieczenia chleba. Ten rósł w nocy w lodówce, a potem przez pierwsze 20 minut pieczony był pod  przykryciem z gara żeliwnego - oczywiście chodziło o zachowanie odpowiedniej wilgotności w piecu. Ja się tam nie znam, najważniejsze, że chleb pyszny :-) 

2012-05-07

Złośliwość rzeczy martwych


...czyli krótki wykład o tym, dlaczego nie należy rozpoczynać projektów długodystansowych na tydzień przed przeprowadzką (tak, tą w grudniu):

En kort förklaring varför man inte ska påbörja några större projekt en vecka innan man flyttar (i december alltså):


Bo jak się ktoś tak grzebie jak ja i się jej włóczka kończy na 2,5 ząbka przed ostatnim zakrętem, to w międzyczasie w sklepie oryginalnym zakończyli sprzedaż owejże włóczki!!!

Garnet tar slut 2,5 uddar innan man ska gå in i den sista svängen och försäljaren i butiken säger att de inte längre kommer att ha det!!! (Ja, nu har jag fått tag i en härva till för att avsluta sjalen :-)

PS1: Nie no, już ściągnęłam "coś podobnego" z piątego końca Szwecji. Teraz mi trzeba kopa, żeby to dokończyć...
PS2: Albo Blogger zgłupiał, albo ja. A wolałabym jednak, żeby Blogger.