2011-09-10

Fiołki - Santisar

Generalnie moje nastawienie było takie, że zbieram, co mi się podoba na zdjęciach, potem się zobaczy. Parę razy zamówiłam liście na Allegro, gdzie często razem z chcianymi odmianami dostaje się liście gratisowe. Na ten przykład Rococo dostałam w ramach dodatku. Pooglądałam kwitnącą roślinę na zdjęciach, spodobała mi się jakoś tak średnio. Ale tak ją w międzyczasie podhodowałam, że wypuściła pąki. Stwierdziłam, że zostawiam, aż przekwitnie. A jak zakwitła i się dobrze przyjrzałam, to jakże bym mogła się pozbywać gęsto osadzonych na łodyżkach drobnych, małych kwiatuszków w kolorze...

Egentligen ville jag bara ha de saintpaulior som jag tyckte om på bilder på internet, sedan skulle jag bestämma mig för en "röd tråd" i samlingen. Några gånger beställde jag blad på den polska motsvarigheten till Tradera. Beställer man där brukar försäljarna stoppa in några gratis blad i paketet. Som till exempel Rococo när jag beställde någon gång i våras. Jag kollade lite bilder på internet, tyckte ärligt talat att den inte skulle få stanna kvar. Men den växte och växte och till slut började den blomma. Med söta, dubbla, små...


...majtkowego różu??? No nie da rady! Potem zakwitł...

...trosrosa blommor. Kan man slänga bort den? Nej, verkligen inte! Sedan började...


...Golden Autumn. Pierwsze wrażenie z jednego kwiatu – yyy... taki sobie. Do utylizacji. Ale jak na kilkucentrymentrowej roślinie się pokazało czternaście kwiatów typu „wasp”, to (ponownie :-) zmieniłam zdanie.

W jednym z zamówień miałam Vampire’s Kiss. Tym razem też dostałam gratisa, Raspberry Crisp. Przy czym rosnąc w dokładnie tych samych warunkach krwiopijca wredny mi padł, a gratisowy Raspberry (który ze zdjęć mi się podobał powiedzmy, że niespecjalnie) wypuścił po jakimś czasie pąki. Ale jakieś dziwne te pąki, zupełnie nie jak Raspberry...

...Golden Autumn blomma. Det första intrycket – nej, inte den heller - fast jag hade faktiskt velat att ha den från början. Men när den kom igång med blomningen på riktigt och på en liten planta blev det fjorton blommor med en ovanlig form (wasp heter den) blev det självklart att ordentligt ta hand om den.


Vid en annan beställning, tillsammans med ett blad av den efterlängtade Vampire’s Kiss, kom ett gratis blad av Raspberry Crisp. Nej, den sorten tyckte jag inte heller om. Men den får växa, så får vi se. De båda bladen stod precis bredvid varandra och gissa vilket av dem som dog? Min favorit, vampiren! Jag var sur, men vad ska man göra. Raspberry växte och visade blomknoppar. Men vänta, vänta… blommorna ser ju inte riktigt ut som Raspberry Crisp, det är ju…


...a raczej jak... wymarzony Vampire’s Kiss!!! Hmmm, czyżby „ktoś” ukorzeniając listki się pomylił w podpisywaniu doniczek?

Vampire’s Kiss! När jag planterade bladen förväxlade jag antagligen etiketterna. Ett misstag som jag är jag riktigt glad för nu!


Tutaj jego wysokość dropiaty Funambule („linoskoczek”). Powinien mieć bardziej kolorowe liście, ale stoi w za ciepłym miejscu. Jak zobaczyłam pąki, to się bałam przestawiać, żeby mu nie zaszkodzić. Przyjdzie zima i ciemności, to mu liście na pewno zbledną...

Den fläckiga Funambule. Bladen bör vara mer vita men den har för varmt och antagligen lite för ljust. Men snart blir det vinter så bladen kommer troligen att bli som de ska…


Od szwedzkiej hodowczyni kupiłam Rob’s Vanilla Trail. Miał jeden pęd z pąkami, kiedy do mnie przyszedł. Potem wypuścił następne. I odrosty mu też widać i się bardzo cieszę, że się zacznie fajnie płożyć.

Från en svensk odlare köpte jag Rob’s Vanilla Trail. Den hade blomknoppar när den kom till mig, men det är ännu fler blommor nu. En riktig favorit som börjar krypa runt i krukan, precis som den ska!


A tutaj żart, a nie roślina. Miniaturowa Pixie Pink. Cała roślinka ma aż cztery centymetry wysokości! Fiołka dostałam ze sklepu internetowego w fatalnym stanie, miał parę liści podgnitych, miałam niejasne podejrzenia, że był zaatakowany przez grzyba. Posadzony, opryskany środkiem konserwującym do dżemów (tak, jak w internecie polecali ;-) odwdzięczył się kwiatkiem. Na razie jednym, ale następne już w toku. Wiem, że brudas, ale boję się czyścić liście takiemu maleństwu. Podlewam i z nim rozmawiam, to mu powinno na razie wystarczyć.
Fiołków by było na tyle, ale obawiam się, że będzie więcej :-)

Pixie Pink. Hela växten har höjd på fyra centimeter. Jag köpte den från en internetaffär; vissa blad var ruttna, dessutom trodde jag att den även hade ett svampangrepp på gång. Efter att jag sprutat den med Amatan och planterat om den tackade den med en blomknopp lika liten och söt som den själv. Och det är mer blommor på gång! Som det syns på bilden har växten jord på bladen men jag vågar inte att pilla på en sådan småtting.


4 kommentarer:

  1. Zawsze podziwiałam osoby, które hodowały rośliny, czy to doniczkowe czy ogrodowe, mnie się jakoś nie udawały. A już takie, które dają kwiaty? To musi być niesamowite uczucie, kiedy pojawia się pączek, a potem rozwija i jest piękny kwiatek. *^v^*

    SvaraRadera
  2. To nie tak, ze Tobie sie nie udawaly. Ty musialas ograniczyc ze wzgledu na bezpieczenstwo Potwora Futrzastego :-)

    SvaraRadera
  3. Czyżbyś miała fioła na punkcie fiołków:-)??? Mnie nawet storczyk nie chce zakwitnąć, zamiast tego wypuścił liście, buu.

    SvaraRadera
  4. Ano chyba mam. Jak Ci orchidee nie chca rosnac, to moze sie tez na fijoly przestaw? ;-)

    SvaraRadera