2010-08-13

O babie, która się mrozów w sierpniu nie bała - Lagom till sommaren

Najsampierw zrobiłam próbkę:

Först stickade jag en provlapp:

...co? że duża mi ta próbka wyszła? A bo ja zawsze _bardzo_ dokładnie wszystko mierzę i wyliczam. Tym razem też wyliczyłam i na wysokości podcięcia ramion w obu przodach i (tylko) jednym tyle doszłam do destrukcyjnego wniosku, że rzeczywistość włóczkowa nijak się ma do moich zamaszystych planów warkoczowych. Poszukiwania włóczki potrzebnej do zrealizowania pomysłu zakończyły się radami, z czym to można wymieszać, żeby ewentualnie coś wyszło. Sweter w stadium jak powyżej ciepnęłam więc w kąt i zajęłam się innymi rzeczami. Zbłąkana wykałaczka na zdjęciu to nie jest wyraz desperacji, lecz wysoko specjalistyczne narzędzie do przekładania warkoczy. W czerwcu sweter wyciągnęłam znowu, obejrzałam i stwierdziłam, że bardzo dobrze, mi wersja numer 1 nie wyszła, bo ja jednak mam LEPSZEJSZY pomysł.
Ja, den här provlappen blev alldeles för stor... Det var först vid armhålorna som jag var helt säker att garnet inte skulle räcka till till ett så garnslukande mönster. Jag började leta efter några nystan till, men det visade sig vara helt kört - det färgen fanns inte kvar i affären. Jag plåtade övergav tröjan i väntan på någon bättre idé. Den tandpetare som syns på bilden är ett ytterst specialistiskt verktyg att korsa maskorna med :-) I juni tänkte jag om och då kom jag på hur jag kan kringgå problemet. Ärligt talat känns den här versionen mycket bättre än den gamla.
Włóczka z Przydasiów, mieszanka wełny z kaszmirem (70%-30%), 200 metrów na 25 gram, druty 3,5 i 4. Wzór wściekłych warkoczy pochodzi z Sandry z 2009 roku (jakiś jesienny numer, ale dokładnie który to nie wiem, bo święta Mikołaj pracowicie oderwała nalepkę z ceną oraz przy okazji miesiącem :-P). Przeczytałam w sieci, że kaszmir po upraniu "puchnie" i okazało się to być prawdą; warkocze są w tej chwili o wiele mniej drapieżne, włóczka się zrobiła puchata i jeszcze bardziej miękka. No i musiałam ją solidnie "podtopić" w czasie prania, czyli to będzie idealny sweter na mrozy... Z innych ciekawych rzeczy wypróbowałam w tym swetrzydle nową dla mnie technikę robienia dziurek na guziki i bardzo mi się ten sposób spodobał (opisany w tej książce).

Garnet är köpt på Lienes design (för länge sedan), färgen är senapsgul (Dijonsenap, tycker jag :-). Stickor 3,5, och 4, flätmönstret kommer från ett höstnummer av Sandra från 2009 (polsk utgåva). Liene skrev någon gång att kashmirgarn brukar "blomma" efter tvätt. Det stämmer... fast jag skulle snarare säga att det svullnar :-) Flätorna var i början mycket skarpare, efter jag har tvättat tröjan mjuknade dem, mönstret blev fylligare och mindre tydligt. Det var många luftbubblor när jag försökte "dränka" de färdiga styckena, ett klart tecken att tröjan kommer att bli varm. En perfekt tröja till sommaren, med andra ord :-) En ny grej som jag har provat i tröjan är en knapphålteknik som jag hittade i den här boken; den gillade jag och kommer säkert att använda fler gånger.

***

A tu Loreena, na upalny zapiątek... :-) U mnie, dosłownie tłumacząc, "zgniły miesiąc", czyli wilogotność powietrza w niektóre dni dochodzi do 68%...

Och här är en låt av Loreena :-) Trevlig helg!


10 kommentarer:

  1. Fajne te warkolki! Podziwiam Cię za sierpniowe sweterków dłubanie. Mnie stać tylko na szydełkową firankę. Ma być dłuuga więc wystarczy mi roboty na kilka upalnych lat :)

    SvaraRadera
  2. Åh så fin tröja! Du är otroligt duktigt. Intressant flätmönster. Jag gillar den breda knäppningen.

    Trevlig helg till dig också!

    SvaraRadera
  3. Faktycznie pokaźna ta próbka ale najważniejsze, że spełniła swoje zadanie. Ja kocham warkocze, przekładam palcami albo również wykałaczkami. Tak w ogóle to wykałaczki są w dziewiarstwie bardzo przydatne, ja ostatnio zaczynałam na nich serwetę! Uściski.

    SvaraRadera
  4. Annawilma: ja tez chcialam latem dlubac firanke. Poszlam do sklepu po nici, ale w sklepie nie wiedzieli, ze JA przyjde i tych nici, ktore JA chcialam nie wyprodukowali zawczasu ;-) Wiec skonczylo sie na swetrze. Swoja droga juz zaczelam nastepny... :-)

    Gunilla: tack snälla :-)

    Edi: ja kiedys do przekladania warkoczy mialam taki fajny wygiety drucik, ktory w oryginalnym przeznaczenie sluzyl do powieszenia jakiegos kalendarza na scianie. Drucik niestety posialam, ale jakos trzeba sobie radzic :-)

    SvaraRadera
  5. Ciekawe warkocze, takich jeszcze nie robiłam. Kończy się lato, chyba zbliża się czas wrzucenia na druty jakichś warkoczy w wełnie. *^v^*

    SvaraRadera
  6. Brahdelt - dziekuje :-) U mnie juz w zeszlym tygodniu oficjalnie oglosili jesien, faktycznie wieczory sa juz bardzo chlodne... :-(

    SvaraRadera
  7. Jättesnygg kofta!

    Jag visste inte att du var ett Loreena-fan, jag lyssnade väldigt mycket på henne för länge sen och ibland kommer jag in i ett särskilt humör som gör att jag bara vill lyssna på Loreena!

    SvaraRadera
  8. Uśmiałam się z tytułu wpisu. Brzmi jak początek jakiejś strasznej ludowej opowieści. Tylko dybuka brakuje :)
    A warkocze prześliczne. I kolor i wzór...

    SvaraRadera
  9. Katarina: tack så mycket! Nej, jag vet inte om jag är något vidare Loreena-fan, jag bara lyssnar allt som jag tycker om... En rejäl blandning blir det :-

    Maroccanmint: dzieki :-) Mieszkam tuz obok duzego cmentarza. Pelnia jest, poczekam do polnocy i pojde poszukac, pewnie i jakis dybuk sie znajdzie ;-)

    SvaraRadera
  10. Piękne swetrzysko wyszło - w sam raz na "złotą" szwedzką zgniłą jesień :)

    SvaraRadera