2010-07-28

Melody Gardot

Znowu muzyka odkryta przez przypadek - przelatywałam pilotem przez wszystkie kanały (tu skwaszone "przecież i tak nic sensownego nie ma..." ;-) i nagle usłyszałam niesamowity głos. Potem - "o raju, jaka śliczna pani!". A jak mi się wizja nałożyła na fonię to przepadłam z kretesem :-) Program obejrzałam o niej cały, potem się rzuciłam do internetu szukać więcej. Znalazłam nie dość, że płyty, to jeszcze bilety na koncert...

Na odruchowe pytanie, czemu Melody ma okulary, odpowiadam, że miała wypadek, po którym ma nadwrażliwość na światło. Czytałam, że jej krytycy się zastanawiają, na ile jej ten wypadek "pomógł" w wykreowaniu i przebiciu się. Ja wiem tylko, że jak mam ją w skrócie scharakteryzować, to napiszę: piekielna, zmysłowa elegancja. Kawał głosu, a to co mi się najbardziej podoba, to to, że ona tym głosem nie szafuje. On po prostu tam gdzieś jest, a na przebłyski, w których wykorzystana jest jego skala i siła się po prostu czeka... Na jej ostatniej płycie mój ulubiony kawałek to ten... albo ten, nie mogę się zdecydować. :-)))
W porównaniu z płytą koncert był zupełnie inny. Na płycie są wersje z orkiestrą, przez co jej (jazzowy) charakter się moim zdaniem trochę zaciera. A na koncercie Melody grała z zespołem złożonym z paru zupełnie obłędnych panów i tu nie było wątpliwości, że to jest krwisty jazz :-) Zdjęcie jedno, bo prawdę mówiąc nie miałam czasu się bawić w ustawienia w aparacie... za bardzo byłam zajęta słuchaniem :-)
I måndags var jag på Melodys konsert vid Ulriksdals slott (tillsammans med ca 2500 andra jazzsugna människor :-). För några måndar sedan såg jag en dokumentär om henne. Min första reaktion var "vilken osannolikt bra röst", då blev jag mycket nyfiken och började leta efter information om henne. Det som jag hittade var hennes skivor och två biljetter till konserten :-)
Hon spelade de flesta sångerna från hennes senaste skiva (mina favortiter: den här eller den här, jag kan inte riktigt bestämma mig :-). På skivan spelar hon med orkester och då blir den jazziga karaktären av musiken lite dämpad (tycker lilla mig). På konserten kom allt det goda fram! Det blev bara en bild från konserten, jag hade inte riktigt tid för att leka med kameran - jag var alldeles för upptagen med att lyssna...
PS: Ależ oczywiście, że były problemy z wniesieniem aparatu na koncert. Wszystkie aparaty z wymiennymi obiektywami są kwalifikowane jako aparaty profesjonalne, się dowiedziałam. (Buahahaha!!!). Dostaliśmy od ochrony ostrzeżenie przy wejściu, że nam a) zabiorą, b) wyrzucą, c) nas wyrzucą, d) sami nie wiedzieli co. Podstawy prawnej niestety nie potrafili podać.

1 kommentar:

  1. Ogromnie inspirujące.
    Dziękuję, bo pewnie sama bym jej nie znalazła.

    Rozbawiła mnie uwaga o okularach...

    SvaraRadera