2009-12-21

Wesołych Świąt - God Jul!


Kartki wysłane (i dostane :-)

Produkcja kartek miała być rozwiązaniem tymczasowym, a się porobiła tradycja. W tym roku miałam do dyspozycji: papier, stempel z motywem ostrokrzewu, czerwony sznurek, zieloną kredkę, czerwony mazak i klej. I ze zdzwieniem odkryłam, że dało się zrobić 7 różnych wersji :-)
Julkorten borde ha kommit fram nu...
Årets julkort blev gjorda med stämpel med motiv av järnek, papper, rött snöre, grön krita, röd penna och lim. När jag kom igång upptäckte jag att jag lyckades skapa 7 olika varianter :-)
***



Mieszkanie ubadylone...
Juldekorationer hemma...
***
Ulubione zimowe ciasto upieczone. Puchate, soczyste, o staroświeckim smaku szafranu, ośnieżone cukrem pudrem :-)
En ny vinterfavorit: saffranskaka (från 7 sorters kakor, sidan 59 :-). Saftig, fluffig och med den fantastiska gammaldags smaken av saffran :-)
***
...i to już ostatni wpis tym roku, więc życzę wszystkim
Wesołych Świąt i dobrego Nowego Roku!

...och det är årets allra sista inlägg :-) Därför önskar jag alla
God Jul och Gott Nytt År!

2009-12-19

Myyyy preeeeeciouuuuusssssssss


W jesiennym numerze Vogue Knitting (oj, przepraszam, Designer Knitting...) z 2007 znalazłam sweter z wzorami Fair Isle. Podobał mi się, ale wiedziałam, że techniki to mi nie wystarczy na taki projekt. Czapka była przymiarką, a że dobrze poszła, to wyciągnęłam gazetę, rozliczyłam pięknie wszystkie wzory do mojej własnej wersji i włóczki, no i zaczęłam dłubać. Długo się nie nadłubałam, bo wkrótce objawił się Autorytet Dziedzin Wszelakich z nieśmiertelnym pytaniem "CO ROBISZ?". Mówię, pokazuję, na co usłyszałam: "A jakieś inne wzory tego typu to są?". Wzięłam z półki książkę Sarah Don i wręczyłam mu ze złośliwym komentarzem "Ależ proszę bardzo!". Myślałam, że się go pozbyłam... Ale okazało się, że byłam w błędzie, bo po 10 minutach usłyszałam dziarskie:
I ett gammalt nummer av Vogue Knitting från hösten 2007 hittade jag en Fair Isletröja (egentligen två... men den första uppfattade jag som alldeles för svår...). Jag tyckte inte att min teknik skulle räcka till så jag gav upp med projektet då. Efter jag har stickat mössan tänkte jag att nu är det kanske dags att ta itu med något större :-) Jag tog fram tidningen, räknade ut, gjodre om grundmönstret, anpassade till mitt garn och började sticka. Då dök Johan upp, med hans eviga fråga "VAD GÖR DU?". Efter att jag förklarade och visade upp ritningarna hörde jag: "finns det andra mönster av denna typ?". Fnittrande räckte jag fram Sarah Dons bok till honom, jag trodde inte att han skulle ens kika i den. Men efter 10 minuter hörde jag:

"TEN! Pomarańczowy ma być tutaj, niebieski tutaj, a brązowy tu". Tym sposobem wszelkie rozliczenia poszły w las... Dodatkowo po zrobieniu drugiego rękawa odkryłam, że zrobiłam błąd we wzorze - górne ząbki przesunęłam o 3 oczka... Odcięłam rękaw na wysokości górnych pomarańczowych czworokątów, złapałam wszystkie oczka, zrobiłam poprawnie wzór i doszyłam do górnej części rękawa graftingiem.

"Det HÄR! Det blåa ska du ha här... och det bruna garnet här!". Nåja, mina ritningar och mätningar behövde jag inte längre... :-) När jag var klar med den andra ärmen upptäckte jag att jag gjorde fel i mönstret: delen med de övre "vågorna" flyttade jag med 3 maskor... Jag ville inte repa upp hela ärmen, därför åkte saxen fram - jag klippte av vid de oranga fyrkanterna i övre delen, stickade rätt och sydde sedan ihop med den övre delen av ärmen med grafting.

Tradycyjnie pokazuję lewą stronę :-)

Avigsidan ser ut så här.

A tu prawa strona, na mnie, na sześciostopniowym mrozie i w padającym śniegu. Zaczęłam 30 października, w ostatnim tygodniu co wieczór wplatałam luźne końcówki nitek. Wełna 100%, Marks & Kattens , 127 metrów na 50 gram, druty 3 i 3,5. W robocie włóczka była dość sztywna, ale po praniu (i bardzo długim suszeniu - ciepły więc będzie) zmiękła. Co w końcowym rozliczeniu przyczynia się do ogólnego bardzozadowolenia ze swetra :-)
Tröjan med rättsidan utåt, på mig och ute i kylan och snön :-) Jag började sticka tröjan den 30e oktober, den allra sista veckan gick åt att väva in alla lösa trådar. Ull från Marks & Kattens, 127 meter per 50 gram, stickor 3 och 3,5. När jag stickade kändes garnet lite stelt men efter tvätten blev dock ullen _mycket_ mjukare och fylligare. Och då blev jag ännu mer nöjd med tröjan :-)

2009-12-09

Martha Argerich

Rozdanie nagród Nobla zawsze poprzedza koncert w Filharmonii. Koncerty są bardzo oficjalne, z dress code, hymnem szwedzkim, królem we własnej osobie oraz laureatami nagród oczywiście. To, co mnie w tym wszystkim najbardziej interesuje, to zasada, że solista na ten koncert jest - powiedzmy - starannie wybierany. W tym roku padło na Martę Argerich - jedną z czołowych pianistek na świecie, z Koncertem G-dur Ravela. A za którego to koncertu drugą część to ja bym się dała posiekać. W całości :-)

To był trzeci koncert Argerich, którego słuchałam na żywo. I trzeci, z którego wyszłam zachwycona jej klasą. To, jak gra, jest niesamowicie wyważone - żeby było słychać solowy temat w orkiestrze w drugiej części wyciszyła swoja partię. Ale do tego przepięknie zgrała barwę fortepianu z brzmieniem innych instrumentów; mimo minimalnej dynamiki fortepian nie znikł - to, co było słychać, to krystaliczne, czyste przebłyski... W opisie utworu spotkałam się z określeniem the jazziness of the concerto. Argerich i to umiała pokazać, a jej techniczna perfekcja umożliwiła granie z nieprawdopodobną swobodą i lekkością. Efekt prostoty był tak przekonujący, że podczas mojej rozmowy z jakimś Anglikiem na przerwie zostałam spytana, czy ten koncert jest trudny. Bo jak Argerich to gra, to wszystko tak łatwo wygląda... :-)

Tutaj można posłuchać tej mojej ukochanej drugiej części (na wtorkowym koncercie pianistka robiła mniejsze rubato - co mi osobiście się trochę bardziej podoba :-):
...och igår hamnade jag på Nobelkonserten i Konserthuset :-) Martha Argerich, en av de absolut bästa pianisterna, spelade Ravels konsert. Det var tredje gången som jag fick chansen att gå och lyssna på henne och återigen blev jag helt imponerad av hennes klass. Allt hon gör är otroligt balanserat; jag beundrade den enkelhet och lätthet som hördes i hennes tolkning, samtidigt som jag visste hur krävande stycket egentligen var... Nedan kan ni lyssna på andra satsen i Ravel, en av mina favoriter :-)


2009-12-08

Regina Spector

Jej płytę Begin to Hope przyniósł do domu Jasiek. Puścił zachwycony, a ja? Zatykając uszy i jęcząc "Aaaaaaaaaa" zwiałam z pokoju. Następnym razem ta sama płyta została włączona w samochodzie na autostradzie, a stamtąd to ja nie miałam dokąd uciec :-) Nie dało rady, musiałam jej wysłuchać i... z każdym kawałkiem topniałam i byłam Reginą coraz bardziej zachwycona. Gdy okazało się, że będzie grała koncert w Sztokholmie, to natychmiast kupiliśmy bilety.

Koncert miał dwie części - w pierwszej grała z zespołem (wiolonczelista, skrzypek i perkusista, skład ciekawy :-) i tu były utwory z jej najnowszej płyty. W drugiej części był materiał z Begin to Hope, czyli grała sama: na gitarze basowej, fortepianie, syntezatorze oraz drewnianym krześle (lewa ręka fortepian, prawa krzesło, śpiewała i do tego elementu beat boxu :-))). Jak zazwyczaj nie lubię tego typu koncertów (bo są szumy, jest inne brzmienie, inne efekty i tym podobne marudne zrzędzenie :-), tak tym razem stwierdziłam, że TEN koncert był lepszy niż płyty :-) Co mi się w niej podoba? Co i jak gra, oczywiście, ale poza tym jej głos. Słuchając jej zastanawiłam się, ile technicy muszą ją "czyścić" na nagraniach. Po tym koncercie stwierdzam, że niewiele - ona nie tylko ma dużą skalę, ciekawą barwę, ale i niesamowitą kontrolę nad tym, co z tym głosem robi. Ma niezwykłą energię, co momentalnie widać mniej więcej jedną sekundę po tym, jak się pojawia na scenie. No i na żywo widać, że się świetnie muzyką bawi i ma odwagę - w trakcie jednego z bisów zespół się z nią zupełnie rozminął. Ze śmiechem przerwała, podała im tempo, razem weszli i jechali dalej. Po prostu widać, że to jest talent i osobowość, a nie kolejny plastikowy produkt znudzonych menadżerów :-)
Igår var vi på Cirkus och lyssnade på Regina Spectors konsert. Först spelade hon låtarna från sin allra sista skiva Far, sedan var det dags för materialet från Begin to Hope. Jag är helt förtjust i henne; jag tycker om hennes stil, musik och den speciella rösten. När man lyssnar på hennes skivor undrar man hur hon egentligen sjunger "det där", men på en konsert blir allt så självklart och enkelt... Hon sätter sätter alla toner helt rent, har fantastiskt kontroll över sin röst. Dessutom kommer fram hennes sprudlande personlighet kommer så fort hon dyker upp på scenen. En helt fantastisk konsert och en rejäl energikick var det :-)