2009-11-22

Gdzie czaple zimują - Sol, hägrar och en tunika.

Ciemno, zimno i ponuro. Pani w telewizorze powiedziała, że w sobotę będzie słońce. Potem w gazetach napisali, że w sobotę będzie słońce. A żebym nie przeoczyła tej unikalnej okazji, to jeszcze znajomi mi przysłali smsy, czy oby na pewno wiem, że w sobotę będzie słońce. Było :-)
Trist, grått och mörkt. När jag fick veta under veckan att det skulle bli sol på lördag bestämde jag mig för att gå runt Råstasjön: av någon anledning brukar hägrar övervintra just där. Jag tycker att de är en av de absolut snyggaste fågelarterna och då var det bara att ta fram kameran :-)

***

A tu już pogoda dzisiejsza, czyli "normalna". Tunika zaczęta w maju, skończona we wrześniu, pozszywana w październiku, wciąganie nitek i pranie na początku listopada, sfotografowana dzisiaj rano... 75% moheru, 25% jedwabiu, Kid Silk Dropsa. Nieprawdopodobnie miękka i lekka, więc sfotografowanie jej jest trochę trudne - wygina się tak, jak jej pasuje, a nie mi :-) W zamierzeniu miał to być najprostszy, poprawiający humor otulacz w cukierkowych kolorach, do picia ulubionej herbaty, jedzenia rogalików i słuchania ciekawej książki. Po dzisiejszych testach stawiających te niezwykle wyśrubowane wymagania stwierdzam, że cel został osiągnięty :-)
Min nystickade tunika i den "korrekta" ljussättningen idag. Jag började att sticka den i maj, blev klar i september, sydde ihop i oktober, drog in trådarna och tvättade den i november... 75% mohair, 25% silke, Drops Kid Silk (köpt i butiken på St. Eriksplan för ett trevligt kampanjpris i maj). Tunikan är otroligt mysig, skön och lätt - så lätt att det blev svårt att plåta den, den böjer sig och viker som den vill :-) Jag tänkte mig ett mycket enkelt plagg som jag har på mig en söndagsmorgon när jag äter hembakade gifflar, dricker mitt favoritthé och lyssnar på en bok. Tunikan testades imorse och det verkar som att den håller dessa uppskruvade krav :-)

2009-11-06

Myszoptica ma mnie na oku :-) - En utmärkelse och en sommarutflykt


Dziękuję :-) Wiem, że według reguł powinnam przesłać wyróżnienie dalej. Ale jak tu sprawiedliwie wybrać między tymi wszystkimi ciekawymi blogami, na które regularnie wpadam i na których (bardzo nieregularnie) zostawiam komentarze??? :-)
Jag har fått en trevlig utmärkelse från Myszoptica. Jag väljer dock att inte skicka den vidare; hur ska jag välja mellan alla dessa intressanta bloggar som jag besöker och där jag (oregelbundet) lämnar kommentarer? :-)

***
Sierpniowa wycieczka w Góry Pieprzowe i do Sandomierza. Kierowcy, a zarazem fundatorowi lodów o smaku czosnkowym po raz kolejny pięknie dziękuję :-)))

En utflykt i somras när jag var hemma hos mina föräldrar: Pepparbergen (ett mycket gammallt bergsmassiv, ca. 500 milioner år) och en stad i närheten, Sandomierz.



***






***


2009-11-02

Sokolov 2

A co ty, groupie jesteś? - spytał mnie Niezawodny na wiadomość, że znowu idę na koncert Sokołowa. No wychodzi na to, że jestem, bo tym razem kupując bilety nawet nie sprawdziłam, co będzie w programie. Na parę dni przed koncertem stwierdziłam jednak, że wypadałoby sprawdzić cokolwiek, żebym nie siedziała jak zdziwiony kołek przez bite 2 godziny. Sprawdziłam więc, co będzie i oczy mi wypadły. Program się składał tylko z dwóch utworów, ale za to jakich... Sonata Schuberta DV 850, a potem Sonata Schumanna f-moll op. 14 (dla mniej zorientowanych w temacie: normalni ludzie tego nie grają :-)))
Obgryzając paznokcie razem z palcami siedziałam na sali i czekałam na koncert. A tu wychodzi pani, która zazwyczaj ludziom przypomina, że trzeba wyłączyć komórki (niektórym i to nie pomaga, niestety...). Tym razem oznajmiła, że jest zmiana w programie: zamiast trzech części Schumanna Sokołow ma zagrać cztery; ta dodatkowa część opublikowana była tylko w pierwszym wydaniu tego utworu (grzebałam w poszukiwaniu, o co chodzi, ale się nie mogę dogrzebać...). No jasne, jak się już gra taki program (a potem jeszcze poprawia sześcioma bisami), to jedna część więcej kompletnie nie ma znaczenia :-)))
Nie lubię się powtarzać; to co napisałam o nim w zeszłym roku podtrzymuję w całości, a nawet jeszcze bardziej. Ale zaczęłam się zastanawiać nad innym aspektem, a dokładniej wrażeniem o koncercie jako całości. Myślałam i myślałam
, co mnie tak w tej muzyce zachwyciło. W końcu wymyśliłam: dojrzałość. Po pierwsze dojrzałość jako pianista - żeby być w stanie technicznie zagrać taki program, od początku do końca i udźwignąć to czysto fizycznie. Po drugie - dojrzałość jako człowiek. Fascynuje mnie umiejętność znalezienia i w granych utworach i, przede wszystkim, w sobie samym takiego ładunku i takiego spektrum emocji. A potem jeszcze trzeba te emocje umieć urzeczywistnić i przekazać... Po trzecie dojrzałość jako artysta: on pozwolił sobie na zestawienie bardzo nietypowego programu, a mimo tego (a może dlatego? :-) sala była zapełniona. Jak zwykle u niego słychać było pewność interpretacji; on wie, że ludzie przyjdą na jego koncert, bo są ciekawi, jak _on_ to zagra...
För två veckor sedan var det dags för en konsert av den ryske pianisten Sokolov
igen. Jag var på Konserthuset och lyssnade på honom förra året, då blev jag helt förtjust i hans spel. Årets upplevelse var ännu starkare - han spelade ett mycket svårt program (dessutom följt av sex extranummer...). Mig fascinerar han med sin mognad - som pianist, som människa och som artist. En helt oförglömlig kväll, helt enkelt...