2009-02-28

Des pas sur la neige

Czasami zamiast patrzeć przez okno...
Istället för att glo genom fönstret...


...lepiej wyjść przed dom...
...är det ibland bättre att gå ut ur huset...


...i zobaczyć, że JEDNAK :-)))
...för att se att det KOMMER :-)))
***
Włóczka z Polski doszła, więc szary, zimowy sweter już skończony. Przynajmniej MI się wydaje, że skończony, bo jeszcze muszę zblokować (wybacz, Anavilma :-) rękawy i kołnierz i pozszywać całość. A jak wiadomo w czasie blokowanie wszystko się może objawić :-)
Det garn som jag saknade till att bli klar med min gråa flättröja har kommit fram! Och det har stickats flitigt med det :-) Det som är kvar är att tvätta och blocka ärmen nummer 2 och polon. Och sy ihop såklart.
***
... a ponieważ miałam dość szarzyzn, więc zmontowałam wielce energetyczny naszyjnik z kawałków korala i srebrnego łańcuszka.
...och eftersom jag är rätt så trött på allt grått runt omkring mig har jag gjort ett halsband av snygga, råa korallbitar och en silverkedja :-)
***
Z cyklu "Pytania egzystencjalne"
Weszłam do biura i rzuciłam z trzaskiem papiery na stół. W biurze siedział mój kolega Rosjanin o arcysłowiańskim imieniu Steven, a na jego twarzy malował się wyraz pełnego skupienia połączonego z fascynacją. W ramach szukania potwierdzenia, że to, co obydwoje robimy jednak ma sens, spytałam z rozpaczą w głosie: "No i co Steven? Powiedz mi, czy warto tak się starać?". Na co Steven przerwał to, co robił, uniósł wzrok, popatrzył mi prosto w oczy i bez wahania oznajmił: "Ależ oczywiście, że warto!!! ...a próbowałaś tego?". Po czym zademonstrował mi to, co go tak zajęło, zanim ja weszłam: mianowicie jak się weźmie mysz od komputera, przewróci do góry nogami i ciągnie za kabel, to tą myszą (która bardzo fajnie turkocze), można jeździć dookoła po stole :-))) No cóż, rechocząc muszę przyznać, że właśnie TO można nazwać właściwym podejściem do życia...
***
Fanny - ett STORT tack :-) Vad trevligt att du tyckte om min Swallowtail! Jag dyker väl upp på Hurtigs nu på tisdag; det är den enda tisdagen under hela våren som jag inte jobbar på. Då vill jag passa på och utnyttja min chans att träffa alla trevliga människor :-)
Bardzo-bardzo-bardzo dziękuję za pochwały Swallowtail :-) Stwierdziłam, że coś mi ta chusta szybko poszła i zaczęłam grzebać po szwedzkich blogach. No i wygląda na to, że nie ja jedna się z nią tak pięknie uwinęłam. Dużo osób pisało, że nie robiąc jak - cytuję - "dzikie gnu" wydziergało ją w rekordowo szybkim czasie. Czyli wygląda na to, że logiczny wzór i dobrze rozpisany :-)
Molly - włóczka na chustę była kupowana w sklepie stacjonarnym. Jest produkcji fińskiej i wiem, że ta firma ma swoje przedstawicielstwo w Szwecji, tutaj masz na nich namiary. Na przyszłość radoprośba - jeżeli masz konkretne pytania, to najlepiej wysyłać mejla; dostaniesz odpowiedź o wiele szybciej (konta mejlowe sprawdzam codziennie, komentarze na blogu niekoniecznie :-) i bez kilometrowych wywodów :-)
egunia, Sprężyna - witam serdecznie :-) Za każdym razem, jak widzę nowego nicka w komentarzach, to aż podskakuję i mamroczę do siebie: "To ktoś to jednak czyta???"
Brahdelt - oczywiście, że w sklepie mają wszystko... wszystko to, co jedzą Szwedzi :-))) Jak chcesz być wredna i skołować sprzedawcę w sklepie tutaj, to spytaj o kości na zupę. Rozrywka gwarantowana!
Bart - się, chłopie, lepiej pospiesz, bo wystygną :-))))

2009-02-22

Szczyt luksusu - Värsta lyxen



Wpis perfidnie dedykowany Bartowi :-)
... czyli ruskie pierogi. Tak, tak, psze Państwa, luksus, bo ni ma letko. To, że to trzeba (mniej lub bardziej zgrabnie, a u mnie raczej mniej z powodu braku praktyki :-) pokleić i ugotować, to jedno. Ale w moim przypadku najpierw trzeba sobie wykonać zeszwedczoną wersję sera białego, który musi ostygnąć, a potem odcieknąć i.t.d. Wyszły pycha, połowy już nie ma :-)))
En polsk husmansrätt som heter - ja, se upp nu - ryska pieroger. Jag brukar förklara för folk här i Sverige att det är ravioli, med fyllning av kokt potatis och färskost. En riktig barndomssmak, som jag fortfarande tycker jättemycket om - det var sådana rätter som man baserade sin kost på då det fanns ransoneringskort på kött, smör, kaffe osv. Tidigare fattigmanskök, nu en riktig lyx för mig: jag måste göra färskost på filmjölk och kesella först, detta måste svalna, rinna av. Sen återstår det "bara" att göra deg och klistra pierogerna. Det blev ca 70 stycken idag, varav hälften redan har spårlöst försvunnit :-)

2009-02-18

Szukając wiosny - Att hitta vår


W zeszłym tygodniu weszłam na blog Olgi i ujrzałam jej wersję Swallowtail Shawl. To, że jej szal jest obłędnie piękniasty to jedna rzecz, ale co mnie zatkało to fakt, że ona ten szal wytrzaskała w sześć dni. No więc ja się pytam jak! Takie coś można sprawdzić tylko w jeden sposób :-))) więc korzystając z paskudnego przeziębienia zaległam wieczornie nakanapnie z drutkami i włóczką. No i oficjalnie oświadczam: ten szal DA się zrobić w sześć dni :-)

Förra veckan kollade jag Olgas blogg och såg hennes Swallowtail Shawl. Att Olga gör riktigt fina grejer överraskade mig inte ett dugg, men hennes tempo gjorde det – att sticka en spetssjal på SEX dagar??? Det verkade vara helt omöjligt och som Ni säkert förstår fanns det bara ETT sätt att kolla upp det :-))) Jag utnyttjade min gigantiska förkylning, tog tunna stickor och ett garn som jag köpte i december och påbörjade sjalen. Nu kan jag glatt meddela: stickterapin hjälper, jag är bara snuvig och det GÅR alldeles utmärkt att sticka riddarfjärilen på sex dagar!

Prawdziwy kolor włóczki to ciemny cyklamen; mimo wielu prób nie udało się go "złapać". Ostatni rząd chusty musiałam elastycznie zakańczać igłą i nitką (coś ponad 320 oczek... iiihaaa...). Natomiast w przeciwieństwie do Zetora tym razem nie podłamałam się na widok mało imponującego rezultatu, czyli "psu wydarte z gardła" :-)))
Som vanligt blev det den elastiska garn-och-nål-avmaskningen på sista varvet, den här gången blev det lite över 320 maskor. I motsatsen till Zetor, som jag stickade för ett tag sedan, blev jag inte förtvivlad och gråtfärdig över slutresultatet :-)


To zdjęcie dedykuję wszystkim (a najbardziej chyba samej sobie :-), którzy się zastanawiają, czy próbki należy prać :-)
Tutaj z bliska ten sam fragment już po blokowaniu. W szalu są cztery wzory koronek: najpierw listki, potem konwalie (którymi to konwaliami sie zachwyciłam niepomiernie :-), łącznik dosłownie kilka rzędów i na koniec ogony tytułowego pazia królowej :-) I ta zmienność wzorów mi właśnie w dzierganych chustach bardzo
odpowiada - na pierwszym wzorze można rozpracować, jak się dana włóczka zachowuje. Jak już wzór podstawowy umiem i zaczyna mi się nudzić, to zmienia się on na inną koronkę. A potem to już trzeba zakańczać, więc staję na ostatnim rzędzie ze zdziwieniem myśląc "I co? To tylko tyle???".
Det är sammanlagt fyra spetsmönster i sjalen: små blad, söta liljekonvaljer (ett mönster som jag blev helt barnsligt förtjust i :-), ett geometriskt övergångsmönster och sedan spetsarna. Det är det som jag tycker mest om i att sticka trekantiga sjalar – jag lär mig garnet och kommer igång med stickningen på den första spetsdelen. Sedan börjar jag bli uttråkad med mönstret men det går över i en annan spets. Och till slut byts den andra spetsen ut till själva avslutningen! Och då står jag helt förvånad på det allra sista varvet och frågar mig själv: ”är det verkligen allt?”.


Problemy Krajów Rozwiniętych, czyli JAK to sfotografować... Włóczka Viva, 10 000 m/kg, 30% jedwabiu, 70% wełny (z tej samej włóczki robiłam czerwonego potwora, więc wiedziałam, że warto w nią zainwestować). Ponieważ moje nici były cieńsze od rekomendowanych w pierwowzorze, więc chusta wyszła mniejsza, niż oryginał. Wzór Evelyne Clark jest dostępny w sieci, a zdjęcia przefantastycznych prawdziwych pazich motyli można zobaczyć tutaj :-)

Ett riktigt I-landsproblem, dvs. HUR ska jag plåta den?! Sjalen stickad med Viva, inköpt på Marias Garn. 10 000 m/kg, 30% silke, 70% ull. Detta garn stickade jag det röda monstret med :-), därför visste jag att det var helt enkelt värt att satsa på just detta garn. Ett tunnare garn rekommenderas i originalmönstret, därför blev min sjal mindre (vilket jag tycker är helt OK). Evelyn Clarks mönster till Swallowtail finns gratis på nätet och några bilder på de äkta riddarfjärilarna kan man se här :-)

***


A tytułową wiosnę oczywiście znalazłam dopiero za pomocą Johana :-)

Att hitta våren gick det ganska lätt den här gången. En enorm och tjusig tulpanbukett från Johan hjälpte säkert till :-)
***

Co do ściany: ja się dla odmiany (tak praktycznie, po babsku :-) zaczęłam zastanawiać co będzie, jak badyle na ten przykład przędziorek oblezie (oby nie, oczywiście!). Tutaj znalazłam stronę _chyba_ tej firmy, która ścianę zakładała, można tam zobaczyć więcej zdjęć wiszących ogrodów.
Niedokończony sweter - biorąc pod uwagę szwedzką wiosnę na pewno ponoszę jeszcze w tym roku :-) Ale pod warunkiem, że zdobędę potrzebną wełnę i ta druga przesyłka dojdzie :-/
yarnFerret - ponieważ zawsze się wplączę w jakieś szaliki, to w porównaniu do bieżących potrzeb opóźnienie drutowe mam jakoś półroczne. A w porównaniu do ilości pomysłów opóźnienie jest _przynajmniej_ półwieczne :-)
Edi - mam nadzieję, że nie zawiodłam tą chustą Twoich oczekiwań :-)

2009-02-13

You name it

Żyję, żyję... ale trochę mało ekscentrycznie ostatnio :-) Na razie sprawy się uregulowały jako tako, ale już wiem, że wiosna będzie _bardzo_ intensywna, czaso- i energiożerna... Ostrzegam grzecznie, że dzisiejsze zdjęcia mało ciekawe - Pan Bóg zapomniał rano wywiesić słońce...

Nu är mitt vikariat på musikskolan över. Roligt, spännande men på sätt och viss förvirrande… De har lovat att de kommer att kontakta mig igen ifall de kommer att ha behov. Naja, vi får se vad som kommer. Än så länge vet jag att det blir mycket av det ordinära i skolan under våren - jag ska ha praktik och det ser jag verkligen fram emot! Bilderna i det här inlägget är inte spännande ett dugg, någon glömde att hänga upp solen på himmlen i morse...
***


Ponieważ wiosna idzie, więc najwyższy czas sobie zrobić porządny sweter zimowy. Warkoczowy, ciepły, z grubej wełny. Dokładnie taki jak ten na zdjęciu. Sweter jest już skończony; przynajmniej według przedsiębiorstwa przesyłającego paczki pomiędzy Polską, a Szwecją, a powszechnie znanego jako poczta: zabrakło mi włóczki na wykończenie rękawa i golf, więc moja mama dokupiła brakującą ilość i mi wysłała. I to był ostatni raz, kiedy widziano moje motki. Wygląda na to, że został odkryty paczkowy Trójkąt Bałtycki... Póki co sweter leży, a ja próbuję załatwić następną przesyłkę. Mam nadzieję, że tym razem nikomu się moja włóczka nie przyklei do palców, ani nie wpadnie do morza...
Våren kommer snart! Därför behöver man en ny tröja. En ordentlig, rejäl ylletröja… eller hur? Precis som sådan på bilden! Om någon tycker att den ser lite ofärdig ut så beror det på att garnet har tagit slut. Jag saknar två nystan för att bli klar med ärmen nummer 2 samt polon; med andra ord är det inte så mycket kvar att sticka. Ett litet, mjukt paket med ett lämpligt innehåll blev skickat av min mamma från Polen förra veckan. Och tro eller ej, det har spårlöst försvunnit på vägen till Sverige. Oerhört trist, tycker jag… Nu är det bara att hitta en internätaffär som har detta garn och som kan skicka det igen direkt hit till Sverige :-(

Czas oczekiwania na polską wełnę trzeba sobie umilić, prawda? Oglądając jeden z moich ulubionych blogów doznałam zaklikania domagającego się natychmiastowej realizacji,więc chwyciłam jakieś zapałki i dłubię szybką (podobno) chustę. Włóczkę już kiedyś pokazywałam, jej kolor na tym zdjęciu jest zupełnie przekłamany. Może jakiś kawałek światła się pokaże zanim ją skończę. Jak patrzę na moją kolekcję szalików/chust/apaszek, to stwierdzam, że w poprzednim życiu chyba byłam żyrafą :-)))
För att vänta ut tiden som ägnas åt paketförsöket nummer två har jag tagit fram ett gammalt nystan Viva och påbörjat en ny stickning. Jag såg något fantastiskt vackert på en av de svenska bloggar som jag besöker och blev helt golvad av projektet. Det blev en stark ”måste-prova-nu”-känsla (naja, ni vet ju :-). Jag avslöjar inget mer än så länge, måste se hur (om? :-) jag lyckas med detta.
***

W instytucie kończy się remont, w związku z czym oddano do użycie wejście główne. A z wejściem głównym oddano i ścianę, i to JAKĄ :-)

Renoveringen i skolan är snart över. En ny inredningsdetalj blev en vägg, men inte vilken vägg som helst:


Cała powierzchnia została obłożona konstrukcją rurek, a na to zamocowano przedziwną matę z kieszonkami. A w kieszonkach zostały posadzone kwiaty: anturia, bluszcze, pnące peperomie, aralie, filodendrony, paprocie. Widziałam, jak rośliny były instalowane przez dwójkę ogrodników, więc oczywiście podeszłam i zaczęłam wypytywać, co i jak: wykonanie takiej "żywej tapety" zajmuje około tygodnia, przy czym najwięcej czasu zajmuje - jakże by inaczej - załatwienie pozwoleń.

Hela ytan täcktes av en matta med fickor i. I fickorna placerades jord, näring och däri stoppades massor med vackra växter: murgröna, peperomia, anturium, ormbunkar. Jag såg när de pysslade med blommorna och gick fram för att fråga några grejer: att anordna en sådan vägg tar det ungefär en vecka. Mest av tiden går det faktiskt åt pappersarbete med myndigheter osv. Det finns tydligen ca 20 sådana väggar i Sverige.


A tak wygląda całość. Robi wrażenie :-) - Så ser helheten ut :-) Imponerande!
***A tu jeszcze jeden film dla wielbicieli uzdolnionych ptaków :-)
Några personer tyckte om fågelfilmen från mitt förra inlägg. Därför blir det en till :-)

2009-02-01

Ósmy dzień tygodnia - Den åttonde veckodagen


Krótko dzisiaj będzie. Napiętrzyło mi się spraw w koszmarnych ilościach, sytuacja chwilę potrwa. W związku z tym druty i inne pomysły niestety muszą poczekać na lepsze czasy. Próbuję coś nowego, to ze zdjęcia, ale bardzo powoli mi to idzie... Obiecuję nie pruć tyle tym razem, może uda mi się coś zrobić szybciej, niż ustawa przewiduje :-)
Det blir ett kort inlägg idag. På bilden syns en grej som jag har påbörjat, men det går oerhört långsamt framåt. Det visade sig nämligen att mitt vikariat omfattar mer timmar än det var räknat från början. Det är verkligen jättekul att jobba som lärare igen, jag vill inte missa chansen... Detta tillsammans med alla andra åtaganden har orsakat att tiden för min stickning har försvunnit nästan helt. Jag ska jobba på detta ställe till slutet av februari, fram till dess gäller två deltidsjobb, ett heltidsplugg, frysmat samt att sova och att träna för att orka med allt. Givande, roligt men tufft.
***
Gunilla: ett stort tack! Ja, det blev en stor duk... så pass stor att vi inte har något bord till den :-)))
Brahdelt, Edi, Fanaberia - bardzo dziękuję za pochwały obrusa. Jak już pisałam - zrobienie czegoś takiego na podobnych, bezsennych zasadach raczej nie jest planowane. Do tego obrus wyszedł tak duży, że nie mamy na niego stołu :-)))
Brahdelt: a widziałaś ten filmik? Ja dostaje czkawki ze śmiechu za każdym razem, jak to oglądam: