2009-01-30

Update: Utmärkelser - Wyróżnienia

Trenem zamiatając kurz spod stołu z komputerem oraz prostując koronę zjeżdżającą uparcie na lewe ucho z dumą oznajmiam, że mój blog dostał wyróżnienie. A nawet dwa!

Blek och stolt vill jag meddela att jag har fått utmärkelser! :-)





Det var den otroligt talangfulla och duktiga Olga som jag fick dessa ifrån! Ett stort tack :-) Eftersom de alla bloggar som jag läser har redan blivit utmärkta på detta sätt skickar jag inget vidare. Min personliga åsikt är att alla som skriver om sina intressen - speciellt om stickning eller andra handarbeten - är kreativa människor! Att realisera sina idéer och tankar genom hantverk, ta bilder och skriva om detta är något mycket unikt. Jag är bara glad att jag får så mycket glädje och inspiration från alla andra som jag läser, kommenterar och mejlar till :-) Vi ska vara stolta, tycker jag!


Wyróżnienia przesłała mi Olga; o której mam takie zdanie, że _piekielnie_ zdolna bestia z niej :-) Jej prace zawsze są starannie wykonane, przemyślane i dobrane do jej stylu. Nawet nie wiedziałam, że czyta mojego bloga, a tu proszę :-)

Wiem, że ta zabawa już jakiś czas trwa, więc nie przesyłam odznaczeń dalej. Prawdę mówiąc, jeżeli ktoś ma bloga, a zwłaszcza jeżeli pisze o robótkach, to po prostu jest osobą kreatywną - trzeba przecież coś pracowicie udłubać, zrobić zdjęcie, napisać parę rządków. Dobrze, że takie miejsca, jak blogi są i bądźmy dumni z tego, co robimy :-)


***


...oraz trąbiąc zakatarzonym nosem w ramach fanfarów dokładam jeszcze jedno wyróżnienie, które byłam dostałam od przemiłej Edi :-) Tym razem grzecznie przystaję na warunki i wraz z uśmiechami przesyłam wyróżnienia do: Olgi, Edi i do Myszopticy.

Det måste vara min lyckovecka :-) Jag har fått en utmärkelse till, den här gången från en polsk bloggerska Edi (bara ett konstigt språk på denna blogg, men jag länkar dit ändå; hon har precis blivit klar med Kim H´s Nell :-). Eftersom man kan skicka denna utmärkelse vidare till tre personer till vill jag passa på och skicka den över till Olga (såklart :-) samt en annan polsk tjej, Myszoptica (också bara ett konstigt språk; hon stickar snygga tröjor med flätor på, t.ex. den här :-).

2009-01-25

Leniiiwie... - En lat söndag

W związku z potrzebą rozczworzenia się w tym tygodniu nie udało mi się nic nowego wydłubać. Zainspirowana (bardzo ładne i wygodne słowo-wytrych swoją drogą :-) przez komentarz Edi z mojego poprzedniego wpisu wklejam mój szydełkowy obrus, który byłam popełniłam jakiś czas temu:
I maj förra året sökte jag ett jobb. Jag fick inte det då så tänk min stora förvåning i måndags då jag blev uppringd och erbjuden ett vikariat på detta ställe... Jag tackade ja, hoppade in och jobbade där redan i onsdags. Det kändes oerhört skönt att jobba inom mitt ursprungliga yrke :-) Dessa omständigheter gjorde att min vecka blev lite mer pressad är det var tänkt; jag hade ju mina heltidsstudier och ett annat jobb att sköta också. Därför blev det inte så mycket stickat, däremot kan jag visa en duk som jag virkade strax efter jag kom till Sverige:


Wprowadziłam się do Jaśka późną wiosną. No i z grubsza rzecz ujmując mój organizm, budzony o 4 rano pełnym słońcem i jaskrawym światłem kompletnie zgłupiał. Zasłony plus żaluzje nie pomagały, cholerny mózg się nie dał oszukać. Wstawałam więc o tej przeklętej 4 rano i żeby się nie tłuc, to musiałam się _czymś_ zająć. Wybór padł na szydełko i tym sposobem stacjonarnie na kanapie, cicha, rześka i przytomna wydziabałam dwa obrusy. Jeden pojechał do Polski, drugi, ten na zdjęciu, mam u siebie. Ma wymiary jakieś 1,30 x 2,50 metra i ta wielkość da wyobrażenie o tym, co się wtedy ze mną działo... W tej chwili takiej płachty na pewno bym nie zrobiła, bo problemów snem nie mam, a nawet wręcz przeciwnie (zagadka: kto zasnął na wykładzie Wybitnego Specjalisty, no kto? :-)))
Det var en sen vår när jag kom hit och min kropp blev helt förvirrad av allt ljus så tidigt på morgonen. Det hjälpte inte att vi hade persiennerna och gardinerna neddragna, jag klev upp helt pigg 4 på morgonen. Då blev jag tvungen att hitta på någon sysselsättning, som inte skulle väcka Johan. Två virkade dukar blev det! Den på bilden är 1,30 x 2,50 meter stor; då kan man föreställa sig vad som hände med mig :-) Nu skulle jag aldrig komma ens på tanken att göra så stora dukar; jag har absolut inga sömnproblem nuförtiden... snarare tvärtom (en dum fråga: vem somnade gott på en föreläsning i skolan? :-)

***
Telewizja szwedzka pokazuje fantastyczny serial przyrodniczy o płazach i gadach, Life in Cold Blood z moim absolutnym idolem jako prowadzącym. Widziałam niestety tylko jeden odcinek i koniecznie trzeba będzie skądś wytrzasnąć resztę, bo... sami popatrzcie :-)

Jag hoppas att ni inte har missat den fanstastiska naturserien Life in Cold Blood på tv. Jag avgudar Attenborough och hans unika sätt att berätta alla spännande historier om djuren... Tyvärr såg jag bara det första avsnitten men jag måste definitivt se resten; se själva :-)





A tu ja jako nędzna podróba Ser Dejwida :-) Jako jaszczurkowy fanatyk robię zdjęcia wszystkim stworom, jakie tylko widzę. Ta na zdjęciu mnie powaliła - popatrzcie, jak ona śmiesznie stoi na piętkach i z uniesionym ogonkiem. Upał był wtedy niemiłosierny, więc siedzenie na kamieniach do przyjemności absolutnie nie należało. Najwyraźniej trzeba było ograniczyć kontakt ze skałami na tyle, na ile to możliwe :-)
Här är min egen bild på en ödla. Det var en varm dag på en av våra resor och ödlan stod på hälarna och med svansen böjd uppåt. Jag antar att det inte var skönt alls att sitta på stenarna och därför ville djuret begränsa kontakten med marken.
***
: ett stort tack :-) Det var faktiskt färgen som tilltalade mig mest när jag såg garnet för första gången :-) Jag måste tyvärr säga att det inte blir så många stickcaféer på Hurtigs för mig nu under våren. I veckan fick jag mitt schema på jobbet på bibblan, jag jobbar varenda tisdagseftermiddag... Lite trist men det är inte mycket jag kan göra åt.
Bardzo, bardzo pięknie dziękuję za pochwały tuniki. Włóczka jest rzeczywiście fantastyczna w dotyku, mięciuteńka i lejąca :-) Z alpaki uwielbiam dłubać, ale trochę się boję - raz zrobiłam sweter z wzorami norweskimi, zajęło mi to jakieś pół roku. Założyłam dwa razy i jak zobaczyłam przepaskudne kołtuny, to się wściekłam... W wypadku tuniki mam wielką nadzieję, że jedwab trochę uodporni dzianinę na ścieranie i mechacenie.

Fiubździu: - wygląda na to, że bycie brunetką w powiększaniu zdjęć nie pomaga :-) Nawet nie wiedziałam o takiej możliwości, ale sprawdziłam na Twoim blogu i już wiem, że taka funkcja istnieje. Niestety znalezienie i zmienianie ustawień przekracza moje marne umiejętności informatyczne :-) Więc albo mi jakaś Dobra Dusza pomoże to cholerstwo znaleźć, albo... (cytat z księdza proboszcza na ogłoszeniach parafialnych: "W przyszłym tygodniu zaczynamy kłaść nowy dach. Osobom MYŚLĄCYM nie muszę mówić, z czym to się wiąże" :-)))
Anavilma: Słowo przydaś ("to przyda się... i tamto też przyda się ...") jest stare i na pewno nie moje. Więc używaj do woli :-)
Myszoptica: nie dojrzewaj, tylko łap za druty; warto spróbować. Aha, mój Wielki Brat mi uświadomił, że czytając opis perypetii z tuniką można dojść do wniosku, że robienie od góry na dół jest straszliwie trudne :-) Niniejszym oświadczam, że nieprawda, a wszystkie komplikacje wynikły tylko i wyłącznie z mojej osobistej eksperymentatorskiej natury, a co za tym idzie skłonności do entuzjastycznego wyważania otwartych drzwi :-)

Dagi: ja się Fitted Knits trochę rozczarowałam. Modele są jak dla mnie za bardzo na jedno kopyto; wystarczyłoby przeczytać jakiś darmowy opis w sieci i w sumie rozgryzłabym tą technikę. Ale - jak już napisałam - dostałam tę książkę w prezencie, więc nie gryzą mnie wyrzuty sumienia, ile ja bym to motków włóczki kupiła za jej cenę :-)

2009-01-18

Tunika

Jakiś czas temu dostałam książkę Fitted Knits; oglądałam ją sobie wieczorowo-nakanapnie, po czym zaczęłam wczytywać się we wzory. Ahaaa, to swetry można robić od góry??? No okazało się, że można i w tym momencie stwierdziłam, że nawet koniecznie TRZEBA, przynajmniej spróbować. Włóczki w modelach w tej książce są Rowana i do tego dość grube, więc stwierdziłam, że najpierw sprawdzę, co mam w chomikowni, między przydasiami. Przydasiem idealnym okazała się włóczka z interentowego sklepu Garnhärvan, kupiona w październiku 2007. Tak sobie leżała w szafie czekając na objawienie. Jeżeli chodzi o wzór, to oczywiście nie chciałam mieć czegoś, co dokładnie pochodzi z jakiegoś przepisu i jest rozpoznawalne. A ponieważ tej jesieni zaczęłam oglądać przecudne wzory i zdjęcia tunik w internecie, to objawienie-zaklikanie przyszło momentalnie: zielona włóczka+tunika+robiona od góry :-). Zaczęłam w listopadzie, przerwałam w grudniu na jaśkowego kilometrowca, a skończyłam w styczniu.
I höstas såg jag jättevackra tunikor och mönster till dem på internet. Jag tycker om tunikor men vågade inte skaffa mig ett sådant plagg. Eftersom jag har haft boken Fitted Knits ganska länge och varit riktigt sugen på att prova sticka tröjor uppifrån ner tänkte jag att äntligen får jag prova denna teknik. Jag letade bland mina "kan-behövas-senare"-garner hemma och kom på ett garn som jag köpte för kampanjpris på Garnhärvan i oktober 2007. Då klickade allt ihop, idén blev solklar och färdig. Det var bara att ta stickor i händerna och prova sig fram.



Metodą prób i błędów - chociaż bardziej błędów :-) - nabrałam oczka na dekolt i dopasowałam szerokość. Potem już tylko trzeba było jechać w dół, przy czym najpierw zrobiłam rękawy, bo nie byłam pewna, na ile mi wystarczy włóczki . Wystarczyło nawet aż za bardzo (o czym niżej) i jeszcze zostało :-). Kolor na tym zdjęciu wyszedł przedziwny, ale Państwo wybaczą, nie będę już teraz pruła, żeby zrobić lepsze zdjęcie :-)
I Fitted Knits använder man Rowans garn, ganska tjocka sådana dessutom. Så jag varken kunde eller ville basera mitt plagg på något av de färdiga mönstren i boken. Jag provade några gånger med olika antal maskor, till slut kom jag fram till hur många jag skulle ha. Så fyrkantigt såg min tunika ut, färgen ser helt konstig ut men jag tänker inte repa upp nu för att ta en bättre bild från den här etappen :-)


No i moja ulubiona rozrywka, czyli wykańczanie... Wszystkie brzegi zakańczałam igłą metodą Elisabeth Zimmerman; nie umiem zakańczać na tyle luźno, żeby nie ściągać brzegu, a ten sposób przetestowałam i naprawdę polecam. Włóczka jest nieprawdopodobnie miękka, co jest jednocześnie jej i zaletą, i wadą. Wadą, bo jest duże ryzyko, że brzegi się porozwlekają, albo zrolują. Więc stwierdziłam, że dekolt, dodawane oczka na "szwy" rękawów i pęknięcia na bokach trzeba koniecznie podszyć czymś konkretnym, czyli bawełnianą tasiemką.
Jag är ganska dålig på att maska av löst och mina kanter drar alltid ihop sig. Jag kommer undan om jag stickar med yllegarn, men med ett så pass tunt och ganska oelastiskt garn som jag stickade med nu blev jag tvungen att avsluta med Elisabeth Zimmermans teknik. Denna har jag redan testat några gånger och vet att den fungerar jättebra. Jag var också rädd för att kanterna skulle töjas eller rulla ihop sig. För att ge lite stadga åt vissa riskställen sydde jag runt om urringningen, raglansömmarna (där maskorna lades till) samt ”delningarna” på sidorna i nedre kanten av tunikan med ett tjockare bomullsband.


Uprałam, zblokowałam, wysuszyłam i kwicząc z zachwytu założyłam na siebie. No i niespodzianka - za długie rękawy... prute już raz i przedłużane, bo "chyba jednak będą za krótkie"... Gdybym spruła kawałek i zrobiła mankiet od nowa, to musiałabym potem to moczyć/prać/blokować, na co kompletnie nie miałam ochoty. Jedynym wyjściem było wyciąć ten zbędny kawałek i mankiet doszyć graftingiem, tak, żeby rękawy miały tą samą długość, co korpus (korpus się to nazywa, korpus! Dzięki, Brahdelt!!! :-).
Sedan var det dags att tvätta, blocka, torka och (pipande av glädje) prova tunikan. Och jag bara jämrade mig när jag såg mig i spegeln – ärmarna var ca 6 cm för långa (tråkigt nog förlängde jag dem innan, helt övertygad att de skulle vara alldeles för korta…). Att repa upp, sticka upp manschetterna igen skulle innebära en tvätt och en blockning till och detta perspektiv var jag inte förtjust i. Därför klippte jag försiktigt bort den onödiga biten och sydde ihop varje manschett med ärmarna med hjälp av graftingtekniken; nu är ärmarna precis lika långa som fram- och bakstycket.

A tutaj na mnie. I jak zwykle będę się teraz tłumaczyć, co myślałam, jak wymyślałam :-) Chciałam pokazać fenomenalną miękkość, jedwabisty połysk i piękny, głęboki, mszysto-świerkowy kolor włóczki. Stąd taki prosty model. Włóczka to Baby Silk, 80% alpaki, 20% jedwabiu, 133 metry na 50 gram z Du store Alpakka. Tunikami robionymi z góry na dół jestem zachwycona, przetestuję tą wersję, stuninguję i na pewno jeszcze coś w tym stylu wymodzę!
Som vanligt ska jag förklara hur jag tänkte när jag hittade på :-): jag ville framhäva det vackra fallet och den djupa moss/grangröna färgen. Därav det enkla mönstret som jag i övrigt trivs förvånansvärt bra i! Garnet är Baby Silk, 80% alpacka, 20% silke; 133 meter per 50 gram från Du store Alpakka. I stort sett är jag förtjust i att sticka tunikor uppifrån ner; jag ska kolla hur plagget fungerar till vardags, eventuellt införa lite justeringar i mitt påhittade mönster och definitivt ska jag sticka något liknande till.

***

Coś dla duszy, czyli sobotni obiad: zębacz podsmażony, a następnie włożony do pieca, żeby doszedł. Do tego zuposos na domowym bulionie rybno-małżowo-białowinnym i z ugotowanymi warzywami. Przyprawione kminem rzymskim, szafranem, glonami, curry i kolendrą. Do tego Riesling i mmmmm......
(Sara, fiskvarning! Nu kan du sluta läsa :-) På bilden vår lördagsmiddag, fiskgryta: fisk, först stekt på stekpannan och sedan inne i ugnen. Med sås/soppa gjort på hemlagad buljong av musslor, fisk och vitt vin. Med grönsaker (potatis, papprika, morot, selleri) och kryddad med saffran, spiskummin, curry och massor med koriander.
***
Myszoptica - nie, nie Żyrardów :-) Ale wdeptywaniu się nie dziwię, ja też mam trasy po opłotkach, bo "skoro już tu jestem..." :-)
Ania - bardzo, bardzo dziękuję! :-)
Edi - a to są jakieś ine obrusy, niż lniane? :-))) Szydełkowe zrobiłam dwa, z czego pierwszy powędrował do mojej mamy na prezent gwiazdkowy, a drugi mam u siebie, nieużywany...

Myszoptica, Anavilma, Edi, Dagny - dziękuję za pochwały zdjęć zimowych, a Brahdelt dodatkowo za podlinkowanie ich na jej blogu :-)

2009-01-04

Szpagatem przez Bałtyk - Hemma igen

Uprzejmie informuję, że powróciłam z Domowych Pieleszy Numer 1 do Domowych Pieleszy Numer 2. Zaopatrzona m.in. w żelazny zapas ulubionej kaszy gryczanej i najnowszej fasynacji, czyli kaszy jaglanej, zestaw czekoladek na każdy humor i okazję oraz (jakże by inaczej) nowe buty. Tym razem zahaczyłam też o mój ulubiony (bo jedyny jaki znam?) sklep lniany w mojej okolicy i jako rasowy lnoholik przywlokłam parę kawałków:
Nu har vi kommit tillbaka från vår julresa till Polen. Oerhört skönt med ett miljöombyte, jag laddar alltid upp massor med energi på dessa resor. Såklart blev det även en påfyllning i skafferiet med vissa matvaror som man antingen inte kan köpa här i Sverige (rostat bovete, hirsch att koka) eller så tycker jag helt enkelt att de är godare där (choklad). Den här gången gick jag också till en affär som specialiserar sig bara på linnetyger. Därifrån har jag dessa snygga bitar:


Na froncie drucianym lekki przestój spowodowany gadaniem oraz jedzeniem :-) Mam już zaczęty jeden sweter, który grzecznie został w domu, bo nie uśmiechało mi się jego wleczenie do Polski. Do tego po głowie mi tupią wykrystalizowane pomysły na dwa następne swetry. W ścisle logicznym związku z tym spróbowałam nową koronkę. Wklejam zdjęcie poglądowe na dziwnym tle, aby było widać wszystkie dziury; wzór z lewej jest robiony dwustronnie, a z prawej jednostronnie. Kolor włóczki to maliny rozgniecione ze śmietaną:
Som vanligt på sådana resor hade jag mycket lite tid att sticka - det var alldeles för mycket att prata om och god mat att äta :-) Därför lämnade jag min tunika hemma, jag hade inte lust att släpa den med mig hela vägen. Däremot tog jag lite Viva med mig och provade en spets; här ett litet smakprov på en konstig bakgrund så att alla hål syns bra. Mönstret till vänster stickas på bägge varv och det till höger på vartannat varv. Eftersom jag inte tycker om att ha flera grejer påbörjade samtidigt och tunikan började jag först så är spetsens öde lite obestämt just nu:

***
Tym razem ja mam pytanie: czy ktoś wie, gdzie i jaki płyn do płukania wełny/jedwabiu, ale koniecznie z lanoliną można kupić w Polsce? Biegałam po sklepach i szukałam desperacko podczas tego wyjazdu, ale niestety nie udało mi się nic takiego znaleźć... Do prania z lanoliną był, ale do płukania nie. Z góry pięknie dziękuję za info! :-)

***
Zdjęcia zimowe z dzisiaj rano; chciałam zobaczyć jakieś czaple, które mają zwyczaj zimować nad tym jeziorkiem. Czapli nie było ani jednej, najwyraźniej spłoszyli je poranni łyżwiarze.
Några bilder från min promenad runt Råstasjön. Jag hoppades på att se några hägrar men tydligen skrämdes dem bort av alla skridskoåkare:




***

Jasiek z uśmiechem naookoło głowy dziękuje za komplementy szalikowe, włącznie z pomysłem na blokowanie :-) Ponieważ szalika pożyczać nie mogę, to się sam zaoferował, że on mi ładnie rozrysuje wersję dla mnie, a ja sobie zrobię. Jasne, i będziemy wyglądać prawie jak bliźniaki :-)))
Johan tackar så mycket för kommentarerna om halsduken och hans sätt att blocka den. Själv skulle jag faktiskt aldrig komma på idén... Han har erbjudit sig att rita ett mönster till så att jag också kan skaffa mig en liknande halsduk. Javisst, äntligen en chans att se ut som tvillingar :-)
Fanny: visst jag kommer ihåg dig! Kul att du har hittat hit :-)
Gunilla: jag är förälskad i alpackagarn och jag är riktigt nöjd med att jag har provat en ny sort av detta. Jag vet inte om det är sant men jag har läst någonstans att alpacka är tre gånger varmare och sju gånger starkare än vanligt ullgarn.
Myszoptica: No właśnie, że nie można znaleźć niektórych rzeczy w sklepach... A jeżeli nawet są odpowiedniki, to lista konserwantów w nich jest dłuższa, niż półproduktów naturalnych. Ostatnio kupiliśmy książkę o dodatkach chemicznych w gotowej, sklepowej żywności i wniosek był jeden: trzeba sobie kupić chatkę pod lasem i samemu uprawiać żywność. Tylko kto ma w tej chwili możliwość to robić???
Persjanka: każdy ma swoje własne dziwadła! I bardzo dobrze, bo jakby wszyscy byli idealni, to byłoby piekielnie nudno :-)
Edi: Nalewki powiadasz... Przypomniałaś mi, że muszę zlać nasze. Tarninówka stoi w ciemnym kąciku w słoju i czeka :-)