2009-02-18

Szukając wiosny - Att hitta vår


W zeszłym tygodniu weszłam na blog Olgi i ujrzałam jej wersję Swallowtail Shawl. To, że jej szal jest obłędnie piękniasty to jedna rzecz, ale co mnie zatkało to fakt, że ona ten szal wytrzaskała w sześć dni. No więc ja się pytam jak! Takie coś można sprawdzić tylko w jeden sposób :-))) więc korzystając z paskudnego przeziębienia zaległam wieczornie nakanapnie z drutkami i włóczką. No i oficjalnie oświadczam: ten szal DA się zrobić w sześć dni :-)

Förra veckan kollade jag Olgas blogg och såg hennes Swallowtail Shawl. Att Olga gör riktigt fina grejer överraskade mig inte ett dugg, men hennes tempo gjorde det – att sticka en spetssjal på SEX dagar??? Det verkade vara helt omöjligt och som Ni säkert förstår fanns det bara ETT sätt att kolla upp det :-))) Jag utnyttjade min gigantiska förkylning, tog tunna stickor och ett garn som jag köpte i december och påbörjade sjalen. Nu kan jag glatt meddela: stickterapin hjälper, jag är bara snuvig och det GÅR alldeles utmärkt att sticka riddarfjärilen på sex dagar!

Prawdziwy kolor włóczki to ciemny cyklamen; mimo wielu prób nie udało się go "złapać". Ostatni rząd chusty musiałam elastycznie zakańczać igłą i nitką (coś ponad 320 oczek... iiihaaa...). Natomiast w przeciwieństwie do Zetora tym razem nie podłamałam się na widok mało imponującego rezultatu, czyli "psu wydarte z gardła" :-)))
Som vanligt blev det den elastiska garn-och-nål-avmaskningen på sista varvet, den här gången blev det lite över 320 maskor. I motsatsen till Zetor, som jag stickade för ett tag sedan, blev jag inte förtvivlad och gråtfärdig över slutresultatet :-)


To zdjęcie dedykuję wszystkim (a najbardziej chyba samej sobie :-), którzy się zastanawiają, czy próbki należy prać :-)
Tutaj z bliska ten sam fragment już po blokowaniu. W szalu są cztery wzory koronek: najpierw listki, potem konwalie (którymi to konwaliami sie zachwyciłam niepomiernie :-), łącznik dosłownie kilka rzędów i na koniec ogony tytułowego pazia królowej :-) I ta zmienność wzorów mi właśnie w dzierganych chustach bardzo
odpowiada - na pierwszym wzorze można rozpracować, jak się dana włóczka zachowuje. Jak już wzór podstawowy umiem i zaczyna mi się nudzić, to zmienia się on na inną koronkę. A potem to już trzeba zakańczać, więc staję na ostatnim rzędzie ze zdziwieniem myśląc "I co? To tylko tyle???".
Det är sammanlagt fyra spetsmönster i sjalen: små blad, söta liljekonvaljer (ett mönster som jag blev helt barnsligt förtjust i :-), ett geometriskt övergångsmönster och sedan spetsarna. Det är det som jag tycker mest om i att sticka trekantiga sjalar – jag lär mig garnet och kommer igång med stickningen på den första spetsdelen. Sedan börjar jag bli uttråkad med mönstret men det går över i en annan spets. Och till slut byts den andra spetsen ut till själva avslutningen! Och då står jag helt förvånad på det allra sista varvet och frågar mig själv: ”är det verkligen allt?”.


Problemy Krajów Rozwiniętych, czyli JAK to sfotografować... Włóczka Viva, 10 000 m/kg, 30% jedwabiu, 70% wełny (z tej samej włóczki robiłam czerwonego potwora, więc wiedziałam, że warto w nią zainwestować). Ponieważ moje nici były cieńsze od rekomendowanych w pierwowzorze, więc chusta wyszła mniejsza, niż oryginał. Wzór Evelyne Clark jest dostępny w sieci, a zdjęcia przefantastycznych prawdziwych pazich motyli można zobaczyć tutaj :-)

Ett riktigt I-landsproblem, dvs. HUR ska jag plåta den?! Sjalen stickad med Viva, inköpt på Marias Garn. 10 000 m/kg, 30% silke, 70% ull. Detta garn stickade jag det röda monstret med :-), därför visste jag att det var helt enkelt värt att satsa på just detta garn. Ett tunnare garn rekommenderas i originalmönstret, därför blev min sjal mindre (vilket jag tycker är helt OK). Evelyn Clarks mönster till Swallowtail finns gratis på nätet och några bilder på de äkta riddarfjärilarna kan man se här :-)

***


A tytułową wiosnę oczywiście znalazłam dopiero za pomocą Johana :-)

Att hitta våren gick det ganska lätt den här gången. En enorm och tjusig tulpanbukett från Johan hjälpte säkert till :-)
***

Co do ściany: ja się dla odmiany (tak praktycznie, po babsku :-) zaczęłam zastanawiać co będzie, jak badyle na ten przykład przędziorek oblezie (oby nie, oczywiście!). Tutaj znalazłam stronę _chyba_ tej firmy, która ścianę zakładała, można tam zobaczyć więcej zdjęć wiszących ogrodów.
Niedokończony sweter - biorąc pod uwagę szwedzką wiosnę na pewno ponoszę jeszcze w tym roku :-) Ale pod warunkiem, że zdobędę potrzebną wełnę i ta druga przesyłka dojdzie :-/
yarnFerret - ponieważ zawsze się wplączę w jakieś szaliki, to w porównaniu do bieżących potrzeb opóźnienie drutowe mam jakoś półroczne. A w porównaniu do ilości pomysłów opóźnienie jest _przynajmniej_ półwieczne :-)
Edi - mam nadzieję, że nie zawiodłam tą chustą Twoich oczekiwań :-)

8 kommentarer:

  1. (Kolejna) przepiękna chusta. Bardzo podobają mi sieTwoje dziergane "wyroby". Pozdrawiam z drugiej strony Bałtyku :)

    SvaraRadera
  2. jaka fajna chusta, masz kobieto talent :D włóczka też ma fajny skład, szkoda że w Polsce królują akryle :/

    SvaraRadera
  3. Naprawdę w sześć dni???
    Dla antytalentcia do ażurów, jakim jestem, to po prostu niewyobrażalna prędkość kosmiczna :) Śliczny jest!

    SvaraRadera
  4. Oooooo..... O_O
    Jak widać, zrobiłam taaakie oczy, takie cudeńko w 6 dni? A ja się bawię już tyle czasu z "łapami" i końca nie widać. Piękny kolor!

    SvaraRadera
  5. Wręcz przeciwnie- kolor boski, tempo niesamowite a całość po prostu piękna. Chyba się odezwę do Ciebie na prywatnego maila. Uściski.

    SvaraRadera
  6. Du är imponerande!
    Jättefint :-)

    SvaraRadera
  7. piekna ta chusta..sliczne wzory a i kolor sliczny ...zachwycaja mnie te drutowe azury...pozdrawiam ania

    SvaraRadera
  8. Piękna chusta, kolor cudny!Zdradzisz może gdzie zaopatrujesz się we włóczkę Viva? Jeśli onlineowo oczywiście:-).Pozdrawiam.molly

    SvaraRadera