2009-01-18

Tunika

Jakiś czas temu dostałam książkę Fitted Knits; oglądałam ją sobie wieczorowo-nakanapnie, po czym zaczęłam wczytywać się we wzory. Ahaaa, to swetry można robić od góry??? No okazało się, że można i w tym momencie stwierdziłam, że nawet koniecznie TRZEBA, przynajmniej spróbować. Włóczki w modelach w tej książce są Rowana i do tego dość grube, więc stwierdziłam, że najpierw sprawdzę, co mam w chomikowni, między przydasiami. Przydasiem idealnym okazała się włóczka z interentowego sklepu Garnhärvan, kupiona w październiku 2007. Tak sobie leżała w szafie czekając na objawienie. Jeżeli chodzi o wzór, to oczywiście nie chciałam mieć czegoś, co dokładnie pochodzi z jakiegoś przepisu i jest rozpoznawalne. A ponieważ tej jesieni zaczęłam oglądać przecudne wzory i zdjęcia tunik w internecie, to objawienie-zaklikanie przyszło momentalnie: zielona włóczka+tunika+robiona od góry :-). Zaczęłam w listopadzie, przerwałam w grudniu na jaśkowego kilometrowca, a skończyłam w styczniu.
I höstas såg jag jättevackra tunikor och mönster till dem på internet. Jag tycker om tunikor men vågade inte skaffa mig ett sådant plagg. Eftersom jag har haft boken Fitted Knits ganska länge och varit riktigt sugen på att prova sticka tröjor uppifrån ner tänkte jag att äntligen får jag prova denna teknik. Jag letade bland mina "kan-behövas-senare"-garner hemma och kom på ett garn som jag köpte för kampanjpris på Garnhärvan i oktober 2007. Då klickade allt ihop, idén blev solklar och färdig. Det var bara att ta stickor i händerna och prova sig fram.



Metodą prób i błędów - chociaż bardziej błędów :-) - nabrałam oczka na dekolt i dopasowałam szerokość. Potem już tylko trzeba było jechać w dół, przy czym najpierw zrobiłam rękawy, bo nie byłam pewna, na ile mi wystarczy włóczki . Wystarczyło nawet aż za bardzo (o czym niżej) i jeszcze zostało :-). Kolor na tym zdjęciu wyszedł przedziwny, ale Państwo wybaczą, nie będę już teraz pruła, żeby zrobić lepsze zdjęcie :-)
I Fitted Knits använder man Rowans garn, ganska tjocka sådana dessutom. Så jag varken kunde eller ville basera mitt plagg på något av de färdiga mönstren i boken. Jag provade några gånger med olika antal maskor, till slut kom jag fram till hur många jag skulle ha. Så fyrkantigt såg min tunika ut, färgen ser helt konstig ut men jag tänker inte repa upp nu för att ta en bättre bild från den här etappen :-)


No i moja ulubiona rozrywka, czyli wykańczanie... Wszystkie brzegi zakańczałam igłą metodą Elisabeth Zimmerman; nie umiem zakańczać na tyle luźno, żeby nie ściągać brzegu, a ten sposób przetestowałam i naprawdę polecam. Włóczka jest nieprawdopodobnie miękka, co jest jednocześnie jej i zaletą, i wadą. Wadą, bo jest duże ryzyko, że brzegi się porozwlekają, albo zrolują. Więc stwierdziłam, że dekolt, dodawane oczka na "szwy" rękawów i pęknięcia na bokach trzeba koniecznie podszyć czymś konkretnym, czyli bawełnianą tasiemką.
Jag är ganska dålig på att maska av löst och mina kanter drar alltid ihop sig. Jag kommer undan om jag stickar med yllegarn, men med ett så pass tunt och ganska oelastiskt garn som jag stickade med nu blev jag tvungen att avsluta med Elisabeth Zimmermans teknik. Denna har jag redan testat några gånger och vet att den fungerar jättebra. Jag var också rädd för att kanterna skulle töjas eller rulla ihop sig. För att ge lite stadga åt vissa riskställen sydde jag runt om urringningen, raglansömmarna (där maskorna lades till) samt ”delningarna” på sidorna i nedre kanten av tunikan med ett tjockare bomullsband.


Uprałam, zblokowałam, wysuszyłam i kwicząc z zachwytu założyłam na siebie. No i niespodzianka - za długie rękawy... prute już raz i przedłużane, bo "chyba jednak będą za krótkie"... Gdybym spruła kawałek i zrobiła mankiet od nowa, to musiałabym potem to moczyć/prać/blokować, na co kompletnie nie miałam ochoty. Jedynym wyjściem było wyciąć ten zbędny kawałek i mankiet doszyć graftingiem, tak, żeby rękawy miały tą samą długość, co korpus (korpus się to nazywa, korpus! Dzięki, Brahdelt!!! :-).
Sedan var det dags att tvätta, blocka, torka och (pipande av glädje) prova tunikan. Och jag bara jämrade mig när jag såg mig i spegeln – ärmarna var ca 6 cm för långa (tråkigt nog förlängde jag dem innan, helt övertygad att de skulle vara alldeles för korta…). Att repa upp, sticka upp manschetterna igen skulle innebära en tvätt och en blockning till och detta perspektiv var jag inte förtjust i. Därför klippte jag försiktigt bort den onödiga biten och sydde ihop varje manschett med ärmarna med hjälp av graftingtekniken; nu är ärmarna precis lika långa som fram- och bakstycket.

A tutaj na mnie. I jak zwykle będę się teraz tłumaczyć, co myślałam, jak wymyślałam :-) Chciałam pokazać fenomenalną miękkość, jedwabisty połysk i piękny, głęboki, mszysto-świerkowy kolor włóczki. Stąd taki prosty model. Włóczka to Baby Silk, 80% alpaki, 20% jedwabiu, 133 metry na 50 gram z Du store Alpakka. Tunikami robionymi z góry na dół jestem zachwycona, przetestuję tą wersję, stuninguję i na pewno jeszcze coś w tym stylu wymodzę!
Som vanligt ska jag förklara hur jag tänkte när jag hittade på :-): jag ville framhäva det vackra fallet och den djupa moss/grangröna färgen. Därav det enkla mönstret som jag i övrigt trivs förvånansvärt bra i! Garnet är Baby Silk, 80% alpacka, 20% silke; 133 meter per 50 gram från Du store Alpakka. I stort sett är jag förtjust i att sticka tunikor uppifrån ner; jag ska kolla hur plagget fungerar till vardags, eventuellt införa lite justeringar i mitt påhittade mönster och definitivt ska jag sticka något liknande till.

***

Coś dla duszy, czyli sobotni obiad: zębacz podsmażony, a następnie włożony do pieca, żeby doszedł. Do tego zuposos na domowym bulionie rybno-małżowo-białowinnym i z ugotowanymi warzywami. Przyprawione kminem rzymskim, szafranem, glonami, curry i kolendrą. Do tego Riesling i mmmmm......
(Sara, fiskvarning! Nu kan du sluta läsa :-) På bilden vår lördagsmiddag, fiskgryta: fisk, först stekt på stekpannan och sedan inne i ugnen. Med sås/soppa gjort på hemlagad buljong av musslor, fisk och vitt vin. Med grönsaker (potatis, papprika, morot, selleri) och kryddad med saffran, spiskummin, curry och massor med koriander.
***
Myszoptica - nie, nie Żyrardów :-) Ale wdeptywaniu się nie dziwię, ja też mam trasy po opłotkach, bo "skoro już tu jestem..." :-)
Ania - bardzo, bardzo dziękuję! :-)
Edi - a to są jakieś ine obrusy, niż lniane? :-))) Szydełkowe zrobiłam dwa, z czego pierwszy powędrował do mojej mamy na prezent gwiazdkowy, a drugi mam u siebie, nieużywany...

Myszoptica, Anavilma, Edi, Dagny - dziękuję za pochwały zdjęć zimowych, a Brahdelt dodatkowo za podlinkowanie ich na jej blogu :-)

7 kommentarer:

  1. nie chce mi się zdjęcie otworzyć w nowym oknie :( Czy jestem blondynką czy po prostu takie są ustawienia?

    Tunika wygląda super :D Aż zazdroszczę takiego składu włóczki. Jakie to musi być mięciutkie i delikatne. Ah... Rozmarzyłam się :P

    SvaraRadera
  2. Piękny kolor i jak ładnie dopasowany sweterek! Skład włóczki brzmi bajecznie... Ja też zawsze najpierw robię rękawy w swetrach od góry, bo resztę przeznaczam na korpus "dopóki wystarczy". *^v^*

    SvaraRadera
  3. piękna tunika!
    a wiesz, że też dojrzewam do myśli o robieniu wszystkiego w jednym kawałku? bo najgorsza rzecz to szycie i chowanie nitek brrrrr.... czasami przyznaje się szczerze, ze taka prawie gotowa rzecz potrafi poleżeć, że ho, ho, czekając aż mnie wyrzuty sumienia zagonią do igły

    SvaraRadera
  4. Grattis! Den blev ju jättefin! Mycket vacker färg.

    SvaraRadera
  5. Piękna! I kolor i fason i dopasowanie. Sądząc po składzie włóczki jeszcze cudowna w dotyku. A czemu zamazałaś buziaka? Co do obrusów-nie ma u Was takich sztucznych, plamoodpornych? Pozdrawiam cieplutko.

    SvaraRadera
  6. Oh, jakie piękne słowo: "przydasie" ! Czy ono jest opatentowane, czy mozna skorzystac? :)
    Ostatnio coraz wiecej slowotwórstwa na naszych blogach ;)

    SvaraRadera
  7. Bardzo ładna tunika,włóczka śliczna i niezła modelka.
    W Fitted Knits same takie "odgórne" projekty,całkiem fajne zresztą.
    Niestety,nie znoszę robić w ten sposób.
    To ja już wolę zszywać.

    SvaraRadera