2009-01-04

Szpagatem przez Bałtyk - Hemma igen

Uprzejmie informuję, że powróciłam z Domowych Pieleszy Numer 1 do Domowych Pieleszy Numer 2. Zaopatrzona m.in. w żelazny zapas ulubionej kaszy gryczanej i najnowszej fasynacji, czyli kaszy jaglanej, zestaw czekoladek na każdy humor i okazję oraz (jakże by inaczej) nowe buty. Tym razem zahaczyłam też o mój ulubiony (bo jedyny jaki znam?) sklep lniany w mojej okolicy i jako rasowy lnoholik przywlokłam parę kawałków:
Nu har vi kommit tillbaka från vår julresa till Polen. Oerhört skönt med ett miljöombyte, jag laddar alltid upp massor med energi på dessa resor. Såklart blev det även en påfyllning i skafferiet med vissa matvaror som man antingen inte kan köpa här i Sverige (rostat bovete, hirsch att koka) eller så tycker jag helt enkelt att de är godare där (choklad). Den här gången gick jag också till en affär som specialiserar sig bara på linnetyger. Därifrån har jag dessa snygga bitar:


Na froncie drucianym lekki przestój spowodowany gadaniem oraz jedzeniem :-) Mam już zaczęty jeden sweter, który grzecznie został w domu, bo nie uśmiechało mi się jego wleczenie do Polski. Do tego po głowie mi tupią wykrystalizowane pomysły na dwa następne swetry. W ścisle logicznym związku z tym spróbowałam nową koronkę. Wklejam zdjęcie poglądowe na dziwnym tle, aby było widać wszystkie dziury; wzór z lewej jest robiony dwustronnie, a z prawej jednostronnie. Kolor włóczki to maliny rozgniecione ze śmietaną:
Som vanligt på sådana resor hade jag mycket lite tid att sticka - det var alldeles för mycket att prata om och god mat att äta :-) Därför lämnade jag min tunika hemma, jag hade inte lust att släpa den med mig hela vägen. Däremot tog jag lite Viva med mig och provade en spets; här ett litet smakprov på en konstig bakgrund så att alla hål syns bra. Mönstret till vänster stickas på bägge varv och det till höger på vartannat varv. Eftersom jag inte tycker om att ha flera grejer påbörjade samtidigt och tunikan började jag först så är spetsens öde lite obestämt just nu:

***
Tym razem ja mam pytanie: czy ktoś wie, gdzie i jaki płyn do płukania wełny/jedwabiu, ale koniecznie z lanoliną można kupić w Polsce? Biegałam po sklepach i szukałam desperacko podczas tego wyjazdu, ale niestety nie udało mi się nic takiego znaleźć... Do prania z lanoliną był, ale do płukania nie. Z góry pięknie dziękuję za info! :-)

***
Zdjęcia zimowe z dzisiaj rano; chciałam zobaczyć jakieś czaple, które mają zwyczaj zimować nad tym jeziorkiem. Czapli nie było ani jednej, najwyraźniej spłoszyli je poranni łyżwiarze.
Några bilder från min promenad runt Råstasjön. Jag hoppades på att se några hägrar men tydligen skrämdes dem bort av alla skridskoåkare:




***

Jasiek z uśmiechem naookoło głowy dziękuje za komplementy szalikowe, włącznie z pomysłem na blokowanie :-) Ponieważ szalika pożyczać nie mogę, to się sam zaoferował, że on mi ładnie rozrysuje wersję dla mnie, a ja sobie zrobię. Jasne, i będziemy wyglądać prawie jak bliźniaki :-)))
Johan tackar så mycket för kommentarerna om halsduken och hans sätt att blocka den. Själv skulle jag faktiskt aldrig komma på idén... Han har erbjudit sig att rita ett mönster till så att jag också kan skaffa mig en liknande halsduk. Javisst, äntligen en chans att se ut som tvillingar :-)
Fanny: visst jag kommer ihåg dig! Kul att du har hittat hit :-)
Gunilla: jag är förälskad i alpackagarn och jag är riktigt nöjd med att jag har provat en ny sort av detta. Jag vet inte om det är sant men jag har läst någonstans att alpacka är tre gånger varmare och sju gånger starkare än vanligt ullgarn.
Myszoptica: No właśnie, że nie można znaleźć niektórych rzeczy w sklepach... A jeżeli nawet są odpowiedniki, to lista konserwantów w nich jest dłuższa, niż półproduktów naturalnych. Ostatnio kupiliśmy książkę o dodatkach chemicznych w gotowej, sklepowej żywności i wniosek był jeden: trzeba sobie kupić chatkę pod lasem i samemu uprawiać żywność. Tylko kto ma w tej chwili możliwość to robić???
Persjanka: każdy ma swoje własne dziwadła! I bardzo dobrze, bo jakby wszyscy byli idealni, to byłoby piekielnie nudno :-)
Edi: Nalewki powiadasz... Przypomniałaś mi, że muszę zlać nasze. Tarninówka stoi w ciemnym kąciku w słoju i czeka :-)

4 kommentarer:

  1. hej, dobrze że jesteś! jeśli piszesz o sklepie w żyrardowie - to znam go!!!!
    jeździłam tam służbowo, no i oczywiście musiałam wdepnąć, kiedy go tylko zauważyłam:}

    SvaraRadera
  2. widze,ze wrocilas doladowana i energia i zakupami i pomyslami..to wszystko napewno zadziwi nas nowymi wpisami:)...piekne zdjecia...pozdrawiam ania

    SvaraRadera
  3. O rany i Ty też! Mój mąż zawsze się pyta czy u nas nie ma normalnych obrusów tylko lniane albo szydełkowe?!- a ja je uwielbiam. Te na zdjęciach też mi się podobają. Koronka zapowiada się ciekawie chociaż sądząc po opisie robi się to bardzo uważnie. Za to kolor bardzo fajny, ja mam bawełnę bardziej fuksjową, zakupioną z myślą na zazdrostkę do kuchni- tylko czasu brak. A u Ciebie jaka piękna zima, u nas nareszcie spadł śnieg. Pozdrawiam cieplutko.

    SvaraRadera
  4. "Maliny rozgniecione ze śmietaną"! Boski kolor! *^v^*
    Przepis na Tarninówkę poproszę. ^^

    SvaraRadera