2008-04-28

Radu Lupu, Berwaldhallen

Zasiadł na krzesełku. Zwykłym takim, biurowym, żeby się mogł oprzeć wygodnie. Wyglądał na bardzo zrelaksowanego, muszę powiedzieć. Jak on grał po _takiemu_ ciemku to dla mnie w dalszym ciągu zagadka - no ale ja bym tak nie umiała nawet w samo południe w pełnym słońcu. No, a tak w ogóle _jak_ on grał, to dla mnie misterium... „Dajcie mi jakiś fortepian, usiądę sobie. Pogram... a może nawet pośpiewam... mogą być sonaty Schuberta”.

Zaczać muszę od tego, że ja NIE CIERPIĘ Schuberta. Nie wiem, co mi biedak był zrobił w moim poprzednim życiu, ale podpaść mi musiał równo. Ale takiej gratki, jak dwie sonaty (nawet Schuberta) przepuścić nie umiałam. Nie zawiodłam się. W Sonacie D-dur D.850, w drugiej części przecudnie miękkie, zatopione piano. W trzeciej częsci roztańczony, rozbrykany walc. Rzadko odnoszę wrażenie, że forte nie jest wynikiem użycia TEŻ siły, ale przede wszystkim spiętrzonych emocji. Druga część koncertu - Sonata B-dur D.960. I tu mi sie słuchanie trrrochę zacięło. Rubato w pierwszej części wyrubacone tak, że się dobrze zastanawiałam nad pulsem. Odchwycił się (jakby powiedział Wańkowicz) w drugiej i trzeciej, w czwartej były już wyraźnie nieczyste zahaczenia w akordach, ale podejrzewam, że musiała to być sprawa zmęczenia.

Gdybym się chciała czepiać, to bym stwierdziła, że koncert nie był perfekcyjny, właśnie przez te nieczyste tony. Ale się nie będę czepiać, bo całość wywarła na mnie wrażenie nieprawdopodobne. Tam nie było fajerwerków i grania dla publiki, to było zmysłowe zaproszenie do świata, do którego przewrotnie nikt nie ma dostępu.

B, wciąż pod wrażeniem

2008-04-25

Drżyj, IKEO!!!

Tym razem pokazuje dywanik//Den här gången presenterar jag (stolt :-) min trasmatta från kursen:






W ten sposób tkałam przez pierwszy tydzień kursu. Używa się starych prześcieradeł, poszewek, które drze się w jak najdluższe paski o szerokości ok. 3 cm. Po mnie tkały jeszcze dwie osoby i na koniec kursu, po zdjęciu z krosna całość wyglądała tak:
Jag vävde bara under den första veckan av kursen, sedan vävde två personer till och slutprodukten blev...



Mój dywanik na pierwszym planie, oddzielony drewnianymi listwami od prac pozostałych osób, u samej góry też dywanik. Potem rozcinamy osnowę i zabezpieczamy robiąc frędzelki:
Min vårfina matta syns på första planen. Då ska man säkra varpen och göra fransar:


No i oto całość (nogi moje, nie dywanikowe :-)
Och vinnaren är..... (huvudet och benen är mina, inte mattans :-)

2008-04-23

Przepis na szal

Zaczęłam 10 stycznia//Jag började den 10 januari:



...konsekwentnie zaczynałam - jakieś 10 razy...
...jag började ca 10 gånger...

...potem dorobiłam panel z jednej strony... a potem z drugiej...
...jag stickade en panel från den ena sidan och sen från den andra...




...następnie koronkę dookoła i ją przyszyłam...

...stickade spetsen runt om och sydde ihop den med sjalen...


... a na koniec uprać, rozłożyć na dwóch materacach, dwóch karimatach, trzech ręcznikach i dwóch prześcieradłach. Szal przypiąć do konstrukcji i zostawić na noc na środku pokoju (świetna pułapka na takich, co nie mogą w nocy spać).

...tvättade, sträckte ut den på två madrasser, två lakan, tre handdukar (en fälla för de som inte kan sova) och väntade tills den var torr. Klar och stor - över två meter!

Gotowy :-) I ogromny - ponad dwa metry...

Raz, dwa, trzy, próba bloga :-)


Zdjęcie weekendowe, zrobione w sklepie ogrodniczym. Pojechałam po doniczki, wróciłam ze zdjęciami. Jak zwykle :-)